1) jeśli są konni(nie wszyscy żołnierze) to: Postawić z przodu włóczników za nimi łuczników. Swadianie,Khergici i Sarranidzi by mieli ruszać za nami ( my musimy też mieć konia) i szarżować wroga. Nordyccy huskarle zaś stali by jako tako dookoła łuczników i ich osłaniali/
I. Są 2 małe "ale". Na początku wspomnę, że naprawdę małe, bo patent jest ogólnie dobry.
1. Piechota wysunięta przed strzelców zasłania im widok. Jeśli ustawimy się na wzgórzu, problem znika. Jeśli przeciwnik ma wzniesienie i atakuje nas z niego, to strzelcy będą go ostrzeliwac, ale też do czasu, gdy wróg nie zejdzie do naszego poziomu. Na równym terenie jednak strzelcy stracą wroga z oczu.
Rozwiązaniem na to może byc rozluźnienie szyku piechoty, by strzelcy strzelali między piechurami. Mimo wszystko mają ograniczone pole widzenia. Do tego musimy cały czas miec sytuację pod kontrolą, by piechurzy zacieśnili szyki tuż przed zbliżeniem się wroga.
2. Patent zakłada osłonę strzelców z przodu i z tyłu. Ciągle możliwe jest uderzenie od flanki.
Zakładam, że odstępy między trzema liniami nie są duże. Wtedy kawalerzysta uderzający strzelca od boku musi gdzieś odskoczyc i wpadnie na którąś z linii piechurów. Jeśli odstęp będzie za duży, to wróg będzie miał zbyt dużo swobody. Na szczęście żołnierze po rozkazie "Utrzymac pozycję" nie stoją w miejscu, ale robią obronę aktywną czasami wychodząc do przeciwnika. Do tego dochodzi fakt, że AI komputera nigdy nie osiągnie zdolności ludzkiego mózgu, komputer nie będzie więc tak złośliwy, by uderzyc strzelca i jeszcze się wydostac. W końcu kawalerzyści atakują grupą, więc któryś zawsze uderzy w piechotę.
II. Niemniej jednak takie ustawienie - mimo że jest ok - polecam zastąpic innym wariantem, a w zasadzie dwoma do wyboru:
1. Od końca: linia piechoty ofensywnej (właśnie huskarle albo inne "pancerniki", np. swadiańscy sierżanci), linia piechoty defensywnej (głównie Rhodocy) i strzelcy na początku. Oczywiście do piechoty ofensywnej i defensywnej można werbowac inne jednostki, też dadzą radę. Ważne, by kontrolowac, co się dzieje. Strzelcy mają swobodę naparzania do przeciwnika, ale w ostatniej chwili muszą zrobic 10kroków w tył, a piechota defensywna w przód, a potem zacieśnic szyk. Piechota ofensywna stoi na końcu, ale gdy zagrożenie ze strony kawalerii zniknie (rozbijemy ją naszą jazdą albo ona sama rozbije się o naszą piechotę), każemy im atakowac. Zapobiegamy w ten sposób sytuacji, gdy wrodzy strzelcy/oszczepnicy podchodzą sobie na bliską odległośc i strzelają do naszej przedniej linii, która stoi w miejscu. Oczywiście tej grupie też można kazac zaatakowac.
Jeśli mamy wzgórze, rotacja strzelców i piechoty defensywnej nie jest potrzebna. Strzelcy stojąc w drugiej linii mogą strzelac obrońcom nad głowami.
2. Prostszy wariant może nie odpowiadający średniowiecznej sztuce walki, ale w grze skutkuje, bo nie wymaga ciągłego kontrolowania formacji pieszych. Możemy zając się samą kawalerią nie martwiąc się o inne formacje. Nierealne? Skądże. Pamiętajmy, że w prawdziwym świecie wyznaczylibyśmy dowódców poszczególnych grup, nauczyli ich paru zagrywek i zrzucili na nich ciężar takich prostych komend jak "Zacieśnic szyk" lub "10 kroków naprzód". Sorry, że mam dowodzic drużyną 150 osób i myślec za każdego.
No, ale do rzeczy. Formacja nazywa się "Rój" (jeden granat i chuj :) na szczęście w tych czasach jesteśmy bezpieczni). Klikamy rozkaz dla kawalerii "Za mną", a potem "Pozostali - utrzymywac pozycję; zacieśnic szyk". Wtedy każdy, kto nie jest kawalerią stworzy linię, która będzie się bronic w jednym miejscu. Strzelcy mają swobodę strzału, bo są na pierwszym planie. Piechota też jest na pierwszym planie (drugiego nie ma), więc jak nawet kawalerzysta uderzy w tą linię, to dostanie z boku od piechurów.
Ten wariant jednak też ma wadę: przez jedną linię rozpędzony kawalerzysta prawdopodobnie przejedzie (w przypadku powyższych wariantów nie ma już tak łatwo). Musimy więc krążyc kawalerią dookoła i strącac, kogo się da, żeby ataki nie były za częste. Na wzgórzu jest w miarę bezpiecznie, bo kawalerzysta wroga wytraca prędkośc.