Ciekawe byłoby gdyby wrócili do motywu II WW, tyle tylko, że zamiast odważnego, walecznego amerykańskiego herosa bijącego się o demokracje, miłość, szacunek, etc., rozpisaliby fabułę pokazującą... drugą stronę konfliktu. :) Podejrzewam, że jeszcze musi minąć kilkadziesiąt lat by tak kontrowersyjny pomysł został spełniony, lecz z chęcią zagrałbym sobie jakimś Hansem, czy innym Michaelem i zobaczył lądowanie w Normandii, Ardeny, Market Garden, etc. z drugiej strony.