A co do powstania, no to przytoczę jeden cytat:
''Trzeba było przeżyć 5 lat okupacji w Warszawie w cieniu Pawiaka, trzeba było słyszeć codziennie odgłosy salw, tak, że przestawało się je słyszeć, trzeba było asystować na rogu ulicy przy egzekucji dziesięciu, dwudziestu, pięćdziesięciu przyjaciół, braci lub nieznajomych z ustami zaklejonymi gipsem i oczami wyrażającymi rozpacz lub dumę. Trzeba było to wszystko przeżyć, aby zrozumieć, że Warszawa nie mogła się nie bić.''
Ogólnie, z perspektywy widza i osoby, która jedyną broń jaką trzymała, to wiatrówka, każdemu jest się łatwo wypowiadać, że Powstanie Warszawskie było złe itd. No nie wydaje mi się, że dowódcy od razu zakładali, że przegrają :P Każde powstanie ma mniejsze szanse na powodzenie, jednak, trzeba liczyć na m.in. na czynniki zewnętrzne. Np. Indie i działania Gandhiego spowodowały, że Indie oderwały się od Brytyjczyków. Czy ktoś dawał im tak wielkie szanse na samym początku ? Chyba nie. Co do II Wojny, no to Jugosławia - tam działało kilka partyzantek, sytuacja była jeszcze bardziej tragiczna niż u nas ze względu na podziały etniczne, jednak odnieśli sukces. U nas zadecydowało przede wszystkim stanowisko państw Zachodu, jednak myślę, że takie osoby jak Bór - Komorowski, Pełczyński czy Okulicki liczyły, że Francja i Anglia obiorą nieco inne stanowisko swojego działania.
Mimo wszystko, skończyło się jak skończyło. Wielu poległo, kolebka młodzieży jak np. Baczyński. Należy gloryfikować osoby, które walczyły za stolicę i za kraj. A co do powstania wielkopolskiego - mieszkam w woj. śląskim, jednak dobrze wiem, że 27.12 jest ważnym dniem dla naszej historii. Niestety, po tym co spotkałem ludzi z różnych okolic Polski, wiele osób również z woj. wielkopolskiego nie wie co to za data :D
A nawiązując do postu osoby wyżej, że za 70 lat powstanie warszawskie będzie traktowane jak listopadowe czy styczniowe to tutaj bym się sprzeczał. Literatura polska bogata jest w pozycje napisane przez uczestników powstania warszawskiego, dlatego też tutaj pamięć będzie trwalsza. Także kinematografia jest bogatsza, m.in swietny film z 1956 roku, "Kanał". To raz. A dwa, oczywiście moim zdaniem, takie powstanie styczniowe od początku było bardzo podzielone strukturalnie na terenie RP, dlatego też ono jest najbardziej marginalizowane (przynajmniej ja mam takie odczucie). Wiele osób jedynie z czym kojarzy styczniowe to Traugutt (bo ma on ulice w wielu miastach) i wiersze Orzeszkowej (tutaj to jednak znacznie mniejsza część). O datach, kiedy oba powstania z XIX wieku trwały nie wspominam, bo wiele osób nie ma pojęcia :)