Piractwo komputerowe podchodzi bardziej pod przywłaszczenie niż kradzież, pojęcie kradzieży odnosi się bowiem do fizycznego pozbawiania konkretnej osoby konkretnego przedmiotu. Jest do dość powszechny błąd, aczkolwiek rozgarnięci w temacie ludzie zazwyczaj przymykają na to oko (kradzież w znaczeniu powszechnym użyta jako zamiennik przywłaszczenia jest wystarczająco dokładnym określeniem)
Nie zmienia to faktu, że piractwo nie jest w żaden sposób karalne. Kodeks karny przewiduje za to kary.
§ 1. Kto zabiera w celu przywłaszczenia cudzą rzecz ruchomą, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
§ 2. Tej samej karze podlega, kto bez zgody osoby uprawnionej uzyskuje cudzy program komputerowy w celu osiągnięcia korzyści majątkowej.
§ 3. W wypadku mniejszej wagi, sprawca podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.
§ 4. Jeżeli kradzież popełniono na szkodę osoby najbliższej, ściganie następuje na wniosek pokrzywdzonego.
Kolejna rzecz której możemy doszukać się w twoim poście Mongole, mianowicie zasłanianie piractwa faktem że "nie ma na świecie osoby która nie pobrała obrazka albo utworu" to kompletna bzdura, bowiem rzeczy kryjące się pod pojęciem multimedia (https://pl.wikipedia.org/wiki/Multimedia) są postrzegane z perspektywy prawa inaczej niż programy komputerowe. Mówi o tym artykuł 23. ustawy o prawie autorskim, tak zwany "dozwolony użytek prywatny"
1. Bez zezwolenia twórcy wolno nieodpłatnie korzystać z już rozpowszechnionego utworu w zakresie własnego użytku osobistego. Przepis ten nie upoważnia do budowania według cudzego utworu architektonicznego i architektoniczno-urbanistycznego oraz do korzystania z elektronicznych baz danych spełniających cechy utworu, chyba że dotyczy to własnego użytku naukowego niezwiązanego z celem zarobkowym.
2. Zakres własnego użytku osobistego obejmuje korzystanie z pojedynczych egzemplarzy utworów przez krąg osób pozostających w związku osobistym, w szczególności pokrewieństwa, powinowactwa lub stosunku towarzyskiego.