U Nordów - sama piechta, toporki, miecze, czasem łuki. Chyba najlepsze turnieje. Ale nie ma łatwo - jeśli prze... puścimy naszą drużynę bez szyku, a SI wiadomo jakie jest, to mogą nam wszystkich powybijać, w związku z czym może być nas 1 vs 6. Turnieje fajne i sprawiające przyjemność, a jednocześnie trzeba uważać na wszystko.
U Rhodoków - jednak wole nordyckie. Mamy tam różne zestawy: kusza + miecz, miecz dwuręczny, łuk, mount + mieczyk, miecz czy kopia. Ogólnie zróżnicowanie jest jak najbardziej dopasowane, ale w pewnym stopniu przyczyniło się do tego, że turnieje są łatwe, więc już nie takie ciekawe.
U Sarranidów - szczerze? Nie grałem jeszcze u nich na ani jednym turnieju więc nic o tym nie wiem :< . Jak Warband znowu zrobi mi się dostępny, natychmiast spróbuje kilka tamtejszych turniejów.
U Swadii - różnie. W Praven zabawa w rycerzy z kopiami. W Suno i Uxkhal już jednak cavalry i infantry. Nie są jednak tak klimatyczne i nie sprawiają trudności, a wręcz przynudzają. Drugie z najgorszych, zaraz po khergickich.
U Vaegirów - moje rozczarowanie, gdyż do Vaegirów odczuwam więź :( . Turnieje cholernie słabe, raz to raz to, a najnudniejsza część jest wtedy, gdy 1 vs 2 zostaniesz, a masz tylko konia i kopie. A najgorsze w tym naturalnie, że na rozbieg nie ma za bardzo miejsca. No ale ok, już przeboleje. 10 minut krążenia, no nareszcie! Ileż można?! I co dalej? To dopiero 2 rudna!!?? No comment, ale trzeba z czegoś żyć, więc i tak na turnieje się pojedzie ;-< .
U Khergitów - najlepsze turnieje w historii!!! Może oni do tego przywykli już, ale byle wędrowiec zostawi to za sobą raz na zawsze. Nie muszę się rozpisywać o tym, bo każdy wie jak wyglądają te jakże wspaniałe turnieje. Po prostu....
A więc w skrócie: moimi ulubionymi są turnieje u Nordów i Rhodoków.