Co do świty dowódcy, to była całkowita porażka. Hetman Dąbrowski wraz z swoimi dwoma chorążymi zachowywali się beznadziejnie a konkretnie, przejeżdżali przez całe miasto tak dla jaj, a sam Dąbrowski jako naczelny armii atakował wręcz okopaną piechotę często ginąc - co de facto kończyło bitwę, albo co najmniej wywoływało panikę, jak dla mnie było to nie nieodpowiedzialne i nieodpowiednie.