Powinno się ją rzucać w centrum bitwy (raz było coś takiego i zmasakrowaliście nas niemiłosiernie)
A moim zdaniem właśnie ataki na wasze główne siły kończyły się najgorszymi klęskami, natomiast atakując odwody na ogól miażdżyliśmy całe oddziały nie ponosząc strat. Tak było w pierwszej rundzie: zauważyliśmy z daleka samotny oddział pikinierów o liczebności podobnej do naszej, rzuciliśmy się na nich zanim zdążyli znaleźć miejsce do obrony, i zostali zmasakrowani, a od nas nikt nie zginął. Najbardziej haniebna porażka to efekt zbytniej gorącokrwistości naszego dowódcy. ;) Wykonaliśmy tak bezczelny manewr flankowania, że nadzialiśmy się na całą (dosłownie całą) armię szwedzką, i... cóż. Batoh. :P
Ja oczywiście nie twierdzę że poszło nam świetnie, bo graliśmy głównie dla zabawy, dbaliśmy o to żeby nie zabrakło nam wrogów do naparzania i śmiechu na TSie. Z czasem, gdy regimenty nabiorą doświadczenia w takich bitwach, i zaczną kooperować (liczę na wspólny TS regimentów, albo chociaż whisper do głównego dowódcy), bitwy nabiorą realizmu, i jednostki zaczną odgrywać swoje prawdziwe role. Moim zdaniem powinno się doszlifować reguły odnośnie kampienia, bo chyba chwilami piechota przeginała z siedzeniem na miejscu (sytuacja w stylu: 50 żywych Polaków boi się wyjść z okopów na 10 szwedzkich niedobitków). Ale, powtarzam: było genialnie, organizacja, mapa, serwer (lagów nie było prawie w ogóle), wszystko na medal. Na pewno nie przegapię następnej. :)