Ja zaś wróciłem właśnie z ełckiej demonstracji. Było bardzo ładnie, policja zjawiła się dopiero po jakichś dziesięciu minutach okupowania przejścia dla pieszych przed urzędem miejskim, a i wtedy spisali tylko parę osób (oczywiście, zamiast stania, wszyscy zaczęli krążyć między dwoma stronami ulicy. ie przechodzić). Z tego, co wiem, nasza organizatorka nie tylko nie zgłosiła protestu, nie tylko nie przyniosła megafonu, ale po prostu... nie przyszła. Cóż, tak to już jest. ;-)