Już od 2 lat mówię, że ja nic pod choinkę nie chcę. Co prawda zawsze coś się znajdzie, ale zazwyczaj jest to coś praktycznego np. skarpety. Jak dla mnie, święta to dni wolne, które spędzę na napychaniu się żarłem z rodziną, pożartowaniu sobie itp.
W tym roku jedyne o co poprosiłem to dołożenia trochę grosza na glany.
Co dostałem:
- 5 par skarpetek,
- 4 pary gaci,
- żel pod prysznic,
- słodycze.
Z moich prezentów nie będę narzekał, bo tak naprawdę się cieszę z nich. Są to rzeczy, które mi się jak najbardziej przydadzą, więc dlaczego miałbym narzekać.