W REF'ie też każdą porazkę tłumaczyliśmy tym, że byliśmy świetni i zajebiści, ale mieliśmy pecha...
Była kiepska organizacja, słaba komunikacja, brak zdecydowania w ruchach, za to niesamowita konsekwencja w błędnych decyzjach.
Ale pzecież ja sieję defetyzm i gadam bez konkretów.
- Zbudowaliśmy ogółem 5 katapult, z czego jedna w dobrze chronionym miejscu, reszta była narazona na strzały i tylko wycieczki naszych piechurów pod bramy powstrzymywały (poczatkowo) strzelców przed rozwaleniem ich. Były 3 drużyny altylerzystów na jednym kanale, a dowódca altylerii na innym. Poza tym owe drużyny nie wiedziały gdzie maja w ogóle stawiać katapulty. Dodatkowo nie bardzo wiadmo było w co trzeba celować. Jedną katapultę powinnna obsługiwać jedna, wyznaczona przed bitwą osoba, rozumiem, 2 są szybciej, ale celność jest sporo gorsza.
- Przed bitwą było wyraźnie powiedziane, że opieramy się na obniżeniu murów i frontalnym ataku. Priorytetem dla katapult powinno być najpierw obniżenie murów, później poboczne cele, takie jak brama, czy baszta.
- Były 2 grupy uderzeniowe, ale nie było podizału ról między nimi. Byłem w grupie Hetmana, szykowaliśmy sie do ataku, ale duża grupa atakowała katapuly, których dotychczas broniliśmy. Ale co z tego, rozkaz jest atakować i na nic krzyki że rozwalają, bo przeciez to tami mieli bronić. To samo przed zajęciem respawna, atakuja respa, ale rozkaz jest atakować od tyłu, więc atakujemy.
- Słyszeliśmy tylko rozkazy dowódcy grupy, co powodowało, że nie wiedzieliśmy co robi reszta, co główny dowódca zamierza i po co idziemy tam a nie gdzie indziej. Rozumiem, że to nie jest potrzene kiedy wszystko chodzi jak w zegarku, ale nic nigdy tak nie chodzi, więc błędy trzeba wyłapywać już na najniższym poziomie.
Późno jak cholera, pisałem z głowy, pewnie i tak większość zignoruje. Nie przegrywa się takiej bitwy bez powodu. I irytuje mnie to, że każda próba krytyki jest zbijana.