Wiecie ja z kamilem - saga pracowalem od 3 lat. Naprawde lubie czlowieka i po tym calym zamieszaniu nadal sie kumplujemy. Były lepsze i gorsze chwile ale szczerze bardzo go cenie jako kumpla, ale pracuje się z nim bardzo cieżko. Byłem jego cieniem, pomagałem mu w zarządzaniu zespołem co sie dało ogarniałem. Stąd tez pewnie wynika obustronne przywiązanie, byliśmy razem skuteczni. Możecie mówić co checie, ja sie poddałem. Było wiele rozmów na ten temat i to co sie stało nie jest jakaś decyzja podwpływem chwili. Przyczyną było to że wziąl na siebie za duzo obowiązków, nie rozdzielał ich, nie zarządzał wcale teamem i projektem. Przy ustalaniu czegokolwiek nie sluchal nas lub nie miał zdania. Nie bede go tlumaczył że np miał ważniejsze zadania może czasem tak było może brakowało chęci różnie. Każdy jest tylko człowiekiem, on wziął na siebie za dużo i nie wyszło wdrożenie odciążenia go. Poniekąd to odciązenie było warunkiem wspołpracy po n-tej kłótni. Nie udało się ... cóż. Nikt nie ma mu nic za złe i nadal jsteśmy otwarci na wspołpace z nim bo to świetny fachowiec. Chciałbym aby ludzie z zewnątrz nie oceniali i nie mieszali się do tego co sie stało. Oskarżanie której kolwiek ze stron to ignorancja i brak jakiej kolwiek wiedzy. Wszelkie próby tlumaczenia tego co sie stało to błazenada. Kamil nieco wyolbrzymiał swój wkład - chociaż faktem jest że bez niego nie było by nic. Ale bez calego sztabu ludzi ktory ciezko pracowal - tak jak i kamil albo ciężej kamila silnik też był by niczym. Stąd sie pojawiło rozgoryczenie Kamila gdy sie poddalismy z barokiem, co jest oczywiscie naturalne. Wszelkie komentarze znajomych której kolwiek ze stron to po prostu bzdury, wydaliśmy oświadczenie bedące odpowiedzią całego zespołu na to co było i jest to szczera prawda z naszego punktu widzenia. Kamil się z nią nie do końca zgadzał, widocznie nieco inaczej to widział albo nie dostrzegał pewnych problemów i ograniczeń. Naturalnie każdy może kwestionować racje przedstawione przez którą kolwiek ze stron ale to już jest prawo wolności słowa i myśli.