Ruszyła konwersja forum! Przez ten czas wyłączyliśmy możliwość pisania nowych postów, ale po zalogowaniu się można pisać na chacie. Poniżej znajdują się też linki do naszej grupy Steam i facebooka, gdzie również będą ogłoszenia. Modernizacja forum powinna zakończyć się najpóźniej do wtorku.

Najnowsze newsy z naszej strony:


    Polub nasz profil na facebooku! oraz dołącz do naszej Grupy STEAM

    Ankieta

    Jak oceniacie opowieść?

    Świetna
    0 (0%)
    Bardzo dobra
    1 (8.3%)
    Dobra
    2 (16.7%)
    Taka sobie
    2 (16.7%)
    Słaba
    1 (8.3%)
    Szkoda worda - nie pisz :D
    6 (50%)

    Głosów w sumie: 10

    Autor Wątek: "Prastara biblioteka"  (Przeczytany 2792 razy)

    Opis tematu:

    0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

    Offline Lord Reginald

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 508
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    • UMAD?
    "Prastara biblioteka"
    « dnia: Października 17, 2011, 14:27:15 »
    Nie dawno zacząłem pisać powieść fantasy.Oto co udało mi się napisać.Proszę o ocenę i komentarz.

    Rozdział I
    Nad  miastem  Paevgar zaczęły gromadzić się czarne , zwiastujące burze chmury. Nie dziwiło to mieszkańców – w  lipcu  na  wyspie  Gloerie , co po Nulngardzku oznaczało Chwałę , burze w samo  południe  nie  były  rzadkim zjawiskiem . Mała ilość potworów w okolicznym lesie pozwalała na bezpieczne  polowania. Metropolia zbudowana została na planie kwadratu z basztą w każdym rogu , oraz czterema bramami ustawionymi na osiach symetrii. Chorągwie i sztandary przedstawiające ciemnoniebieski ośmioramienny krzyż na białym polu , wskazywały iż miejscowość jest w rękach Zakonu Krzyża ( Zakonu Świętego Kamilusa Rycerzy Krzyża Chrystusowego Domu Gloerińskiego ), utworzonego w 902 roku przez króla Nulngaardu Revisa II . W centrum Paevgaru znajdował się rynek i ratusz , a w  pobliżu otoczona murami forteca, będąca centrum administracyjnym regionu i katedra .Chronione grubymi , szarymi i trudnymi do zdobycia murami tętniło życiem. Gdzieniegdzie mieszczka goniła swojego męża z przyborami kuchennymi w rękach. Gdzie indziej pijak wywracał się o stragan kupca ,co kończyło się kłótniami i przepychankami. Zmęczeni strażnicy patrolowali ulice , lub strzegli bram i ważniejszych urzędów. Przy jednej z głównych ulic znajdowała się gospoda „Pod Martwym Nawardinem” . Wykonana z porządnej cegły górowała w tej dzielnicy, również dla tego, że posiadała parter i dwa piętra, oraz szyby w oknach. W środku , jak zawsze o tej porze panowało ożywienie .Oprócz miejscowych pijaków i złodziejaszków można było spotkać najemników i żołdaków pana Paevgaru  – Konstabla Zygfryda Gedelberga , bliskiego przyjaciela Wielkiego Mistrza Dietricha Aerhoffa. Oprócz picia i tłumienia bijatyk strażnicy trudnili się tu grą w karty. Właśnie ogrywał ich pewien wojownik w kolczudze i czarnym płaszczu.
    - Pouite * !!! Pouite mać !!! - zawołał  czarnowłosy mężczyzna około trzydziestki– Ile razy można przegrywać! Chłopcze jesteś zatrzymany… - strażnik , widocznie będący sierżantem nakazał towarzyszom pochwycenie zakapturzonej postaci . Dopiero teraz spojrzał się jej bliżej. Siwiejące się szpakowate włosy i bujne wąsy wskazywały na około czterdziestu wiosen życia. Zielone, krągłe oczy wtopiły się w twarz sierżanta jakby to było żelazo. Milicjanci dopiero wstali od stołów lub dopijali piwo , szybko dobyli mieczy i podeszli do przełożonego.                                      
    - Yyy... Kogo  Cael ? – ozwał się chroniony  przetykaną skórzaną zbroją żołdak.
    - Boże … Boże … Boże … Tego męża w kapturze kretyni! –  sierżant wściekł się do czerwoności . Nic dziwnego – milicja werbowana z plebsu i mieszczaństwa do bystrych ludzi nie należała . Jego towarzysze otoczyli stół przy którym siedział Cael i wojownik którego mają aresztować.
    - Widzę że zabawa się zaczyna !- na twarzy zakapturzonego mężczyzny pojawił się złowrogi uśmiech – No chodźcie . Ośmiu na jednego, ładnie to tak?
    Wojownik chwycił kufel do ręki i rozbił go o łeb jednego ze strażników. Bezwładne ciało żołnierza osunęło się na ziemię . Wykorzystał oszołomienie reszty i wbiegł po schodach do pokojów gościnnych .
    - Za nim idioci! -zawołał Cael wskazując schody.Podobnie jak jego podwładni miał skórzaną zbroje i krótki , prosty miecz.Krótkowłosy mężczyzna wbiegł po schodach za delikwentem.Gestem nakazał straży przeszukanie izb , a sam sprawdził najbliższe drzwi. Chwycił klamkę i ku jego zdziwieniu stał przed nim wojownik w niebieskiej zbroi krytej  na kolczudze do kostek. Jego uzbrojenie stanowił  przewieszony przez plecy  dużym , ponad półtorametrowy miecz dwuręczny. Sierżant spojrzał na żelazne nagolenniki i hełm zamknięty ,będące na wygodnym , dębowym łóżku. To rycerz pomyślał. Delikwent  rzucił się na sierżanta i uderzył go barkiem. Cios wymierzono z siłą młota – Cael padł na ziemię.
    -Tu jest!!!- zawołał dowódca oddziału straży. Do pokoju wbiegło kilku milicjantów. Nieznajomy kopnął jednego z nich i zbiegł po schodach. Goniący go strażnicy powywracali się o kolegę. Wojownik wszedł na jeden ze stołów w karczmie.
    - Zaczynamy zabawę ludzie!- zawołał donośnie biorąc do ręki kufel- Niech wszyscy wiedzą jak  dobry jest Armand D’Aruliette!
    Wszyscy znali to nazwisko – posługiwał się nim tylko ród władców Cessarli .Szynkarz wiedział o co chodzi więc schował się za ladą, choć sprawiło mu to problemy gdyż miał przysadzistą sylwetkę . Miejscowe łotrzyki i pijacy zrozumieli od razu o co chodzi i rzucili się z czym popadnie na milicjantów. Armand ozwał się do jednego z nich – widocznie się znali:
    - Weźmiesz mój sprzęt i po południu spotkamy się przy północnej bramie.
    Odziany w czarny płaszcz , przez którego twarz stała się niewidoczna, barczysty mężczyzna odpowiedział skinięciem głowy . Rycerz dumnym krokiem opuścił karczmę…

    Nad okolicą zaczęła szaleć burza .Kupcy pochowali się  w swoich domach a rynek pustoszał. Największego pecha mieli strażnicy miejscy , muszący patrolować błotniste drogi i ulice . Armand wybrał się do fortecy, by spotkać się z konstablem Zygfrydem . Strażnicy w gospodzie nie zdążyli wszcząć alarmu ,więc nie miał powodu do obaw. Na swoim potężnie zbudowanym rumaku bojowym , imieniem Fighter mijał drewniane domy, murowane kościoły, kramy kupców i bankierów. Krople wody spływały mu po policzkach oraz zmoczyły krótko przystrzyżone  włosy. Będąc na rynku widział dokładnie zamek Praevgarcki. Mury trudne do zdobycia pomyślał. Monumentalne kilkunastometrowe  o szarym kolorze, symbolizowały potęgę zakonu Krzyża. Tym razem nie ujrzał okrągłych baszt tylko kanciaste wieże. Gdy wjeżdżał po schodach na dziedziniec zatrzymał go jeden strażnik :
    - Stój! Ktoś ty za jeden?
    Armand ledwo dosłyszał piskliwy , wręcz dziecięcy głos.  Tak to jest jak werbuje się kilkunastoletnich chłopców. Fighter chciał zignorować milicjanta lecz drugi z nich zablokował drogę rumakowi halabardą. Tym razem usłyszał dźwięczniejszy głos drugiego strażnika:
    -Pytam się! Ktoś ty za  jeden!
    Obaj mieli kolczugi i kopaliny na głowach. Wojownik przypatrzył się starszemu wartownikowi. Pewnie ma z 30 lat pomyślał. Nie mógł milczeć dalej gdyż przybyłaby większa grupa straży.
    -Armand D’Artuliette , jestem bratem Ludwiga III  ,z Bożej łaski króla Cessarli- ozwał się dźwięcznie z akcentem Cessarliańskim. Starszy z milicjantów przypatrzył się rycerzowi . Podszedł bliżej i spojrzał na amulet na szyi. Nie musiał być wykształcony by rozpoznać czarnego niedźwiedzia nad koroną złotą , będącego herbem  D ’ Artuliette’ów i Cessarli.
    - Witaj Panie.-ozwał się i skłonił nisko. Spojrzeniem nakazał młodzieńcowi by uczynił to samo.Armand mógł wjechać do fortecy na swym koniu. Brukowany kostką kwadratową dziedziniec okazał się pusty . Zawsze można było tu kogoś spotkać ,lecz na czas burzy jedynie biedni milicjanci kręcili się po okolicy. Podjechał pod donżon, w którym mieszkał i przyjmował gości konstabl . Po prawej stronie od budowli stała monumentalna katedra , a obok niej siedziba biskupa . Na lewo od bramy postawiono drewniane stajnie. Gdy wojownik zbliżył się do drzwi donżonu zaczepił go halabardnik . Nim on zdołał spytać, Armand odpowiedział:
    - Chce się widzieć z Konstablem Zygfrydem… Jam z królewskiego rodu władców Cessarli.
    Straż konstabla była lepiej uzbrojona od milicji . Nosili kolczugi z tunikami , kopaliny lub hełmy z nosalem. Żołnierz ukłonił się i odezwał dźwięcznie :
    -T ak jest! Niech pan poczeka.
    Halabardnik otworzył drzwi i wszedł do donżonu . Armand musiał poczekać kilka minut. Gdy duże , dębowe wrota otworzyły się znowu wartownik oznajmił:
    - Możesz wejść panie . Każę zająć się twym rumakiem.
    Rycerz skinął głową i zsiadł z Fightera . Drzwi otworzyli dwaj wartownicy stojący obok . Dzięki dachu nie zmokną na warcie – pomyślał wojownik i wszedł do wielkiej sali . Naprzeciwko wchodzącego Armanda znajdowały się schody do komnat konstabla i braci zakonnych , po prawej zaś schody do pokojów gościnnych a drzwi z lewej do sali , w której niemal cały dzień spędzał Zygfryd. Płonące pochodnie rzucały cienie na idącą postać w kolczudze i strażników. Armand po chwili znalazł się w wielkim pomieszczeniu, wspartej na sześciu filarach, ozdobionej wieloma arrasami i godłem Zakonu. W pomieszczeniu znajdował się również dębowy stół jadalny, ławy, a na suficie miedziany żyrandol. Przy każdym filarze stał halabardnik , identycznie wyposażony jak ten przed donżonem.
    -Kogo my tu mamy!- zawołał siwy mężczyzna około sześćdziesiątki , leniwie wstając z fotela na środku sali. Był wysoki, barczysty, przy kości ;u boku nosił skórzany pas , długi miecz w brązowej pochwie , mieszek ze złotem i sztylet . Cessarliańczyk spojrzał na niego. Rozpoznał go przez płaszcz i tunikę z niebieskim krzyżem. Obaj uścisnęli sobie prawice.
    - Zygfrydzie , jak dawno was nie widziałem.-Armand ucieszył się na widok przyjaciela. Miłe spojrzenie piwnych oczu konstabla oznaczało że ma dobry humor. Gdy rycerz opowie mu po co tu przybył, uśmiech z jego śniadej twarzy zniknie tak szybko jak się pojawił.
    - A więc co cię sprowadza do tego jakże spokojnego miasta ?-zapytał się zakonnik. Zaraz się dowie że to nic miłego. Co na to Król Nulngaardu Henryk II ? A bunt szlachty Republikańskiego Królestwa Flavony ? Armand musiał pozbierać myśli… W końcu rzekł do przyjaciela:
    - Działalność Czarnego Zakonu rozszerza się na całą krainę. Oznacza to tylko jedno : chcą stworzyć bramę do Otchłani i przywołać…
    -Armię zła… - na twarzy konstabla pojawiło się zdenerwowanie, lecz ciągnął dalej wysokim, rycerskim tonem – Na szczęście na mój dwór przybył Mag Darian. Sądzę że będzie wiedział jak zaradzić sprawie. Magu wejdź!
    Cudzoziemiec odwrócił się w stronę drzwi, przez które wchodziła postać w białej szacie i spiczastym kapeluszu. Na pierwszy rzut oka mag Armand szacował jego wiek na  dziewięćdziesiąt , lecz okazał się młodszy o jakieś 20 lat. Białowłosy mędrzec rzekł ochrypłym głosem trzymając w ręku drewniany kostur:
    - Z jakiegoż powodu wzywałeś mnie konstablu?
    Mag spojrzał  na Armanda swymi piwnymi, krągłymi oczami i uśmiechnął  lekko:
    - Pochwalony młodzieńcze.
    Rycerz zdziwiony podał mu swoja prawicę. Nie mówiono do niego „młodzieńcze” od bardzo dawna. Ocknął się dopiero po kolejnych słowach Dariana:
    -Co was tutaj sprowadza szlachetny Księciu?
    -Zapewne wiesz o Czarnym Zakonie? –odparł. Znano go w całej krainie. Dążył on do objęcia władzy nad całym światem. W Roku Pańskim 899  pierwszy przywódca sekty – Ilian osadził się na tronie Nulngaardu i podbił wszystkie ziemie wokół niego, tworząc Imperium Wschodu. Zachód opierał się Zakonowi, aż w 14 dniu marca 902 roku pokonał jego armię  w bitwie morskiej o Wyspę Mgieł, która była celem Imperatora. Dzięki znajdującej się tam księdze przywołałby armię zła z czeluści Otchłani. Po ustaleniach traktatu Gloeriańskiego , państwa wschodnie wróciły do granic sprzed wojny. Czarodziej złapał się za długą brodę i zamyślony powiedział:
    - Musiałbym być głupcem  by nie wiedzieć o potędze i ideologii zakonu. Rzeczywiście ; ostatnio jego działalność zyskała na sile…
    - Ale ostatnio spalili miasto na wschodzie mojego państwa. Leuvax ,jest ,a w związku z grabieżą było ważnym ośrodkiem handlowym.-oznajmił Armand. Konstabl zamarł z przerażenia. Doskonale wiedział jak owa miejscowość blisko Gloerie się znajduje. Jego oczy spoczęły na Darianie. Mag odczytując gest Zygfryda zapytał:
    - I ciebie to nie dziwi Waść? Skąd Zakon przybył do miasta?
    - Z północy. Ale co z tego?- odpowiedział Cessarliańczyk. Na jego twarzy pojawił się grymas zaskoczenia. Dla człowieka wykształconego, aczkolwiek do walki zbrojnej wyszkolonego takie pytania nie miały sensu, lecz magowie, zakonnicy i księża wiedzieli więcej niż rycerze. Mędrzec spojrzał się na niego żywo spod krzaczastych brwi i wyjaśnił:
    - Skoro przybyli z północy oznacza to tylko jedno .
    Armand chciał zapytać maga , ale starzec kontynuował  donośnym , pełnym emocji tonem :
    -Musimy im przeszkodzić ! Chcą zdobyć Księgę Przywołań. Gdybyśmy po bitwie w 902 roku ją zniszczyli . Musimy to uczynić teraz! Trzeba wyruszyć na wyspę mgieł. Zło podnosi swój plugawy pysk w kierunku naszej krainy. Bóg nam dopomoże!
    Zygfryd przytaknął w wyrazie aprobaty, mimo, że sytuacja stała się napięta jak diabli. Usiadł w swym fotelu, wygodnym, wykonanym z dębu i doszytą czerwoną poduszką. Jak zwykle rozparty wygodnie przemówił dźwięcznie , cicho  i z niepokojem:
    - Mroczne czasy nastały. Musimy jak najszybciej powiadomić władców , kościół i Zgromadzenie Magów.
    Armand przytaknął ,spojrzał na maga, który bawił się swą długą brodą i powiedział spokojnie jak na  rycerza przestało :
    - Mój przyjaciel Ehlan Des Aruax czeka na mnie przy północnej bramie miasta. Wyślę go z wieściami do hrabiego Montewara Ravrine – mojego przyjaciela. Do rana powinien dotrzeć na  tereny jego lenna.
    - Ja osobiście powiadomię Biskupa Dehnara i wyślę list do mistrza Dietricha . - dopowiedział konstabl.
    - Nie możemy czekać! Jutro z rana ruszymy do portu Evar. Poczekamy tam na innych – sami tam nie damy rady - oznajmił czarodziej. Spojrzał władczo na Armanda i rzekł do niego poprawiając kapelusz-Jestem z akademii w Vaers. Znam się na bestiach i zwierzętach . Wyspa została spowita mgłą po bitwie przez magów. Waść zapolujesz na Taera. Potrzebuje jego skóry do stworzenia zaklęcia odsłaniającego mgłę. Chyba wiesz co to za bestia?
    Taery były przerośniętymi gadami z podwójnym grzebieniem na plecach. Znane na świecie  z tego ,że ich skóra rozpuszczała mgłę . Książę przytaknął i oznajmił:
    - Owszem , wiem co to za bestie. Pójdę teraz do katedry pomodlić się o Boże błogosławieństwo.
    - Broń Boże! Nie poluj sam. – ostrzegł Armanda Zygfryd . Wstał szybko i spojrzał się na dziwnie na przyjaciela . Amand rzekł spokojnie :
    - Zawsze wyruszam sam . Tylko w czasie wojny potrzebna mi świta.
    Mag  dopowiedział lekceważąco :
    - Wojna już wybuchła . Siły Zła gotują się do wymarszu na całą Tamessię .
    Zygfryd wykpił przyjaciela:
    - Dlatego nie zostałeś królem … - czekał na reakcję księcia – Przepraszam przyjacielu, poniosło mnie.
    Armand tylko machnął ręką na znak , że nie trzeba było przepraszać. Złapał konstabla za lewe ramię nie chcąc zrobić mu krzywdy , można powiedzieć że po „ przyjacielsku ” i wydarł się zdenerwowany :
    - Bycie królem nie jest dla mnie. Ile razy mam powtarzać? Pytam się? Na Boga! Ile? Zawsze od tych głupich ceremoniałów oraz bawienia się na dworze zawsze wybierałem przygodę i wolność . Dlatego tułam się po tym świecie…
    Puścił towarzysza i rzekł z żalem:
    - To ja przepraszam… Nie jestem godnym bycia członkiem rodu D’Artuliettów
    Darian przyglądał się rozmowie , o ile tak można nazwać tę konwersację. W Vaers , stolicy Taulmenu – królestwa sąsiadującego na wschodzie z Cessarlią poznał rodziny królewskie z całej krainie . Znał również przypadek Armanda . Nazywał go ewenementem . W końcu mało kto nie marzy o byciu królem, jeszcze tak potężnego kraju jakim jest ojczyzna księcia . Mag po krótkim wahaniu odezwał się nader wyraźnie i spokojnie :
    - Niech Waść przestanie . Nie powinieneś się tak zachowywać. Widocznie nie jesteś… - już było za późno , musiał dokończyć – Nie byłbyś dobrym królem.
    Nerwowo przełknął ślinę oczekując na reakcję księcia. Armand nie wyglądał na obrażonego. Dobrze wiedział , że mag a rację
    - Dobra, idę na polowanie – odezwał się  zdeterminowanie . Spojrzał żywo na maga i zakonnika , po czym uśmiechnął się złowrogo i rzekł do siebie jak najciszej:
    - No to sobie ubije parę Taerów.
    Mimo starań obaj towarzysze to usłyszeli . Na ich twarzach pojawiło się zadowolenie. Armand stał się znowu sobą . Nieustraszony, dociekliwy, o dziwnym poczuciu humoru nie powinien użalać się nad sobą . Konstabl zgodził się, by Armand ruszył sam :
    - Niech ci będzie . Tylko wróć cały i zdrowy.
    Te słowa nie wyjawiły intencji Zygfryda . W rzeczywistości pośle kilku swych ludzi za Armandem . Chciał w końcu dobrze dla przyjaciela . Armand pożegnał się szczerze podając Darianowi  prawicę . Zygfryda poklepał po ramieniu . Konstabl odezwał się do odchodzącego już towarzysza :
    - Bestie powinieneś znaleźć w lesie na północy stąd. Jedź droga około godziny i skręć za miasteczkiem Crexuh  na zachód.
    Wojownik w niebieskiej zbroi przytaknął i wyszedł odprowadzony przez strażnika . Zygfryd tylko spojrzał się nerwowo na sufit sali . Słowa poety Heralda Wissa narzucały mu się same :
    „ Rycerz sobie polował ,
    Ciosy świetnie parował ,
    Zaatakowały go Taerzy * ,
    I  martwy teraz leży ”

    Pouite – po Cessarliańsku kobieta lekkich obyczajów (słowo używane w wielu państwach)
    Taerzy – liczba mnoga od nazwy taer używana głównie na południu Tamessi
    « Ostatnia zmiana: Października 22, 2011, 18:37:33 wysłana przez Lord Reginald »

    PROBLEM?

    Pedog

    • Gość
    Odp: "Prastara biblioteka"
    « Odpowiedź #1 dnia: Października 17, 2011, 15:53:58 »
    Zbyt mi tu wali Lotrem...

    Offline Lord Reginald

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 508
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    • UMAD?
    Odp: "Prastara biblioteka"
    « Odpowiedź #2 dnia: Października 17, 2011, 16:40:04 »
    Kolesie z innego forum nie pisali tak.Że niby gdzie LOTR?Pierścienie?

    PROBLEM?

    Offline Zumbagi

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 310
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: "Prastara biblioteka"
    « Odpowiedź #3 dnia: Października 22, 2011, 09:32:11 »
    W sumie ciekawy "fragment", bo zgaduje, że masz wiecej :)

    Ja też chciałem pisać "książke", ale niestety ambicje są, ale czasu i checi nie ma :D

    Offline Lord Reginald

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 508
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    • UMAD?
    Odp: "Prastara biblioteka"
    « Odpowiedź #4 dnia: Października 22, 2011, 17:08:18 »
    W końcu ktoś ocenił mą "tfurczość".

    PROBLEM?

    Offline Argaleb

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 2167
    • Piwa: 2
    • Płeć: Mężczyzna
    • Asinus asinorum in saecula saeculorum
    Odp: "Prastara biblioteka"
    « Odpowiedź #5 dnia: Października 22, 2011, 17:14:11 »
    Nie bardzo jest tu co oceniać...kolejna nieorginalna podróbka fantasy...

    EDIT; Bardziej niż LOTRem zalatuje mi tu Sapkowskim...

    "Mistrz Świata 2011, Mistrz Polski 2010, Wicemistrz Polski 2011 Mistrz Europy 2012

    Offline Lord Reginald

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 508
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    • UMAD?
    Odp: "Prastara biblioteka"
    « Odpowiedź #6 dnia: Października 22, 2011, 17:33:39 »
    LOL
    Najlepsze , że nie wzorowałem się na obu.Pisałem co mi z głowy leciało.
    EDIT - Znajomość wiedźmina u mnie kończy się na modzie :D

    PROBLEM?

    Offline Argaleb

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 2167
    • Piwa: 2
    • Płeć: Mężczyzna
    • Asinus asinorum in saecula saeculorum
    Odp: "Prastara biblioteka"
    « Odpowiedź #7 dnia: Października 22, 2011, 18:05:09 »
    Cytuj
    - Owszem , wiem co to za bestie. Pójdę teraz do katedry pomodlić się o Boże błogosławieństwo.
    - Broń Boże! Nie poluj sam. – ostrzegł Armanda Zygfryd . Wstał szybko i spojrzał się na dziwnie na przyjaciela . Amand rzekł spokojnie :
    - Zawsze wyruszam sam . Tylko w czasie wojny potrzebna mi świta.
    Mag  dopowiedział lekceważąco :
    - Wojna już wybuchła . Siły Zła gotują się do wymarszu na całą Tamessię .
    Zygfryd dodał lekceważąco:
    - Dlatego nie zostałeś królem … - czekał na reakcję księcia – Przepraszam przyjacielu, poniosło mnie.

    Np. ten dialog jest tak sztuczny że aż śmieszny...siły zła...kto tak mówi o przeciwnikach? Zresztą wszystkie wypowiedzi są strasznie sztuczne i napakowałeś do nich kupę patosu który w niektórych sytuacjach po prostu nie pasuje. Masa błędów stylistycznych i powtórzeń co zresztą widać wyżej: dopowiedział lekceważąco, dodał lekceważąco...

    O tekstach typu "dzięki dachu" i wielu innych nawet nie wspomnę:)


    "Mistrz Świata 2011, Mistrz Polski 2010, Wicemistrz Polski 2011 Mistrz Europy 2012

    Offline Lord Reginald

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 508
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    • UMAD?
    Odp: "Prastara biblioteka"
    « Odpowiedź #8 dnia: Października 22, 2011, 18:20:14 »
    Więc dlatego wieje wiesiem :)
    Zresztą jak człowiek 10 godzin przy kompie siedzi i pisze to "muzk" może nie wyrabiać.
    EDIT:Siły zła - hm...Banda satanistów może być postrzegana przez ludzi o średniowiecznej mentalności religijnej jako siły zła,albo zło.
    EDIT2:Nauczyciel polskiego nie ocenił dialogi jako sztuczne.
    « Ostatnia zmiana: Października 22, 2011, 18:26:03 wysłana przez Lord Reginald »

    PROBLEM?

    Offline Zumbagi

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 310
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: "Prastara biblioteka"
    « Odpowiedź #9 dnia: Października 22, 2011, 18:30:46 »
    Poprostu używaj troche mniej języka współczesnego.

    Argaleb, a fantasy czym się różni od innego fantasy ? 0_o

    @ Nauczycielka od polskiego pewnie nigdy nie pisała książek, ani żadnego "większego" dzieła, więc nie masz się czym chwalić/usprawiedliwiać :D

    @2 Argaleb, zreszta nie patrz na użytkownika forum jak na zawodowego pisarza książek ;p

    Offline Lord Reginald

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 508
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    • UMAD?
    Odp: "Prastara biblioteka"
    « Odpowiedź #10 dnia: Października 22, 2011, 18:34:34 »
    No dobra.Ale lata studiów i 20 lat czytania wypocin uczniów kształtuje charakter człowieka.Praktyka czyni mistrza.Gdybyście dostali moje pierwsze opowiadanie to nogi by wam poodpadały od rzyci.

    Cytuj
    Argaleb, a fantasy czym się różni od innego fantasy ? 0_o
    Właśnie.Mogą nazwy być podobne.W cyklu "Korona Gwiazd" jest Aosta - potężne cesarstwo.W Wiedźminie to jakaś chędożona akademia.
    « Ostatnia zmiana: Października 22, 2011, 18:41:36 wysłana przez Lord Reginald »

    PROBLEM?

    Offline Zumbagi

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 310
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: "Prastara biblioteka"
    « Odpowiedź #11 dnia: Października 22, 2011, 18:46:25 »
    Nie stosuj wyrazu " rzyć", bo cie zawiedzminują, "chędożona" też nie :D

    Offline Lord Reginald

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 508
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    • UMAD?
    Odp: "Prastara biblioteka"
    « Odpowiedź #12 dnia: Października 22, 2011, 19:01:16 »
    Wiem.Wolałbym się wzorować na XVII wiecznej Polsce lub Krzyżakach.

    PROBLEM?

    Offline Argaleb

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 2167
    • Piwa: 2
    • Płeć: Mężczyzna
    • Asinus asinorum in saecula saeculorum
    Odp: "Prastara biblioteka"
    « Odpowiedź #13 dnia: Października 22, 2011, 19:03:21 »
    Poprostu używaj troche mniej języka współczesnego.

    Argaleb, a fantasy czym się różni od innego fantasy ? 0_o

    @ Nauczycielka od polskiego pewnie nigdy nie pisała książek, ani żadnego "większego" dzieła, więc nie masz się czym chwalić/usprawiedliwiać :D

    @2 Argaleb, zreszta nie patrz na użytkownika forum jak na zawodowego pisarza książek ;p


    Nie patrzę na niego jak na zawodowego pisarza książek. Patrzę jak na forumowiczów. Na różnych forach jest wiele naprawdę ciekawych amatorskich opowiadań a to jest po prostu słabe. Stworzenie własnych nazw państw i postaci to za mało by z opowiadania wyszło coś ciekawszego niż papka dla dziesięciolatków.

    "Mistrz Świata 2011, Mistrz Polski 2010, Wicemistrz Polski 2011 Mistrz Europy 2012

    Offline Lord Reginald

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 508
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    • UMAD?
    Odp: "Prastara biblioteka"
    « Odpowiedź #14 dnia: Października 22, 2011, 19:07:38 »
    Pocieszam się faktem że na innym forum ludzie przyjęli je raczej ciepło - 8/10 padało lub 7/10 :)
    Nie ma to jak ocenianie opowiadania po 5 stronach hyh.

    PROBLEM?