Ruszyła konwersja forum! Przez ten czas wyłączyliśmy możliwość pisania nowych postów, ale po zalogowaniu się można pisać na chacie. Poniżej znajdują się też linki do naszej grupy Steam i facebooka, gdzie również będą ogłoszenia. Modernizacja forum powinna zakończyć się najpóźniej do wtorku.

Najnowsze newsy z naszej strony:


    Polub nasz profil na facebooku! oraz dołącz do naszej Grupy STEAM

    Ankieta

    Jak oceniacie opowieść?

    Świetna
    0 (0%)
    Bardzo dobra
    1 (8.3%)
    Dobra
    2 (16.7%)
    Taka sobie
    2 (16.7%)
    Słaba
    1 (8.3%)
    Szkoda worda - nie pisz :D
    6 (50%)

    Głosów w sumie: 10

    Autor Wątek: "Prastara biblioteka"  (Przeczytany 2809 razy)

    Opis tematu:

    0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

    Offline Zumbagi

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 310
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: "Prastara biblioteka"
    « Odpowiedź #15 dnia: Października 22, 2011, 19:18:22 »
    To może napisz drugą część, uwzględniając poprawki, to wtedy ocenię liczbowo :)

    Offline Lord Reginald

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 508
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    • UMAD?
    Odp: "Prastara biblioteka"
    « Odpowiedź #16 dnia: Października 22, 2011, 19:21:00 »
    Właśnie po ocenach poprawiam błędy.


    "Jako że wolę ocenić oba fragmenty osobno, tak też zrobię.

    Na początku ogółem słów trochę. Cieszy mnie, iż jest to fantasy i niesamowicie mnie uradował fakt, obmyślenia przez Ciebie fajnej historii w świecie dosyć niecodziennym. Wzmianka o Chrystusie, jak i zakonie sławiącego Jego imię, mogą sugerować jedynie epokę, w której właśnie Bóg był najważniejszy, czyli Średniowiecze, aczkolwiek informacje o rzekomych potworach polujących na tamtejszą zwierzynę. obalają tę tezę.

    Dobra no to teraz to, co niektórzy lubią najbardziej. Smuci mnie fakt, że Twoja praca wygląda jak byś ją pisał na kolanie albo wkleił od razu po stworzeniu. Nie mówię tutaj o żadnych interpunkcyjnych wpadkach (to później) typu przecinki, ale o brakach oddzielenia niektórych wyrazów tudzież innych wyznaczników zapisu. W krótkim streszczeniu - nie sprawdziłeś tego, co napisałeś.

    Wszystko pięknie, ale ten niedosyt zapisu pozostaje. Mnie się to nie podoba, ale trzeba być subiektywnym i taki byłem (wskaż jakąś osobę lubiącą taki fenomen).

    Historia ciekawa, gdyż nawet po poznaniu jednego z dwóch dostępnych fragmentów, jestem święcie przekonany, iż coś z tego będzie.

    Teraz coś dla matematyków - liczba przez liczbę (czyt. ocena)

    Dam 7/10

    Dlaczego?
    Jak już wspomniałem zapis. Było jeszcze kilka błędów językowych, których nie będę wymieniał, bo jak przeczytasz po raz wtóry, to będziesz wiedział."
    Poprawiłem wtedy sporą część gagów językowych :D

    PROBLEM?

    Offline Lord Reginald

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 508
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    • UMAD?
    Odp: "Prastara biblioteka"
    « Odpowiedź #17 dnia: Listopada 03, 2011, 17:25:21 »
    Jeździec podróżował przez prawie pół godziny . Ostatnią osadę ludzką minął kilkanaście minut temu . W końcu , im dalej od większego miasta, tym niebezpieczniej. Przed wyprawą odprawił Ehlana oraz wyposażył się w miecz i tarczę. Oczywiście zabrał ze sobą swój miecz dwuręczny , który przewiesił przez prawe ramię . Nie wiedział że około kwadrans po nim , Zygfryd wysłał kilku rycerzy . Cały czas starał się nasłuchiwać puszczy. Być może kilku bandziorów zechce ograbić samotnego jeźdźca. Wielkie dęby, brzozy i buki przysłaniały leniwie wyglądające spod chmur słońce . Na Fighterze jechał szeroką na kilka metrów drogą . Mimo iż dosyć zabłocona i kamienista nie stanowiła problemu dla bojowego rumaka . Jakiś niedouczony plebejusz mógłby twierdzić że taki koń zapadłby się pod ziemię . Nie ma nic głupszego od wieśniaczych plotek i opowiadań . Okryty niebieską zbroją na kolczudze rycerz starał się , wiercąc w siodle znaleźć dogodną pozycję . Fighter spojrzał się na niego dziko spode łba . Książę zdjął hełm i przetarł swe zielonkawe oczy z niedowierzaniem . Czasami wydawało mu się , że koń go rozumie . Włożył hełm i starając się nie patrzeć na Fightera przebył na nim kilkaset metrów drogi . Pochylił się do ucha rumaka i rzekł cicho :
    - Spokojnie malutki.
    Jego kudłaty przyjaciel zarżał.
    Z tym malutki , to jednak przesadziłeś.
    Armand uśmiechnął się lekko . Teraz już wiedział , że  omamy to prawda. Jego szlachetnej rasy , bojowy parzystokopytny porozumiewa się z nim. Wzruszył tylko ramionami i skupił się na nasłuchiwaniu puszczy. Koło drogi oprócz drzew ,rosły krzaki dzikiej róży, rzadziej cisy , łopiany i jeżyny. Teraz  gościniec zaczął pnąc się ku niewielkim wzgórzu . Na dalekiej wyżynie , do której prowadził  , nie widać było niczego prócz lasu. Wojownik  po kilku minutach jazdy zsiadł z konia i zaczął przeszukiwać swoją torbę . Oprócz sakiewki z Koronami Nulngaardzkimi  , będącymi środkiem płatniczym w całym państwie Henryka , znajdowała się w niej strawa oraz podręczne eliksiry magiczne . Po chwili wyciągnął kostkę cukru . Fighter spojrzał radośnie na prawą dłoń towarzysza .  Rycerz podszedł do niego i poczęstował go małym łakociem. Wiedział , jak te zwierzęta lubiły słodkie kryształki . Pogłaskał konia po grzywie i wskoczył na siodło płynnym ruchem . Po około mili znaleźli się na szczycie pagórka . Teraz droga prowadziła w dół , gdzie zakręcała na zachód . Szum liści , spowodowany małym wichrem , nie dawał Armandowi spokoju. Początkowo wygwizdywał znane piosenki , lecz potem zaczął śpiewać  donośnie i co najważniejsze radośnie piosnkę o bitwie pod Xuei :
    „Roku tysiąc sto dziewiątego ,
    Dnia dwudziestego piątego ,
    Miesiąca siódmego ,
    Pod wsią Xueio ,
    W Dolinie Alleru ,
    W Królestwie Roenu ,
    Między Królem Ferhusem ,
    Z władcą Fiverku Magnusem ,
    Bitwa wielka była ,
    Bitwa wielka była ,
    Hej !
    Gdy lewa flanka wojsk Fiverskich ,
    Przeciwko rycerstwie Roeńskim ,
    Ruszyła, lecz została pobita ,
    A chorągiew Heralda zdobyta ,
    Mądry  Ferhus kazał atakować ,
    I Roenu wierności dochować ,
    Prawa flanka szarżowała ,
    I włóczników rozjechała ”

    Skończył śpiewać i zszedł z konia  postanawiając napełnić bukłak  wodą . Minął zakręt . Równolegle do gościńca  płynęła rzeka . Szepnął do ucha fighterowi , by się uspokoił i poszedł w stronę strumyka , będącego  kilkanaście metrów od drogi. Wszędzie było czuć zapach ściółki leśnej i rosnących wszędzie ziół .  Przeszedł przez krzak jeżyny , urywając jeden owoc i chowając do torby przewieszonej przez ramię. Ujrzał przed sobą szeroki na kilka metrów potok , po którego obu stronach rozciągała się wielka puszcza. Niemal całość tej wyspy stanowiły lasy i bory. Rycerz zdjął hełm i położył go na trawie. Wykonał kilka kroków i przykucnął nabierając wodę do bukłaka. Zimna woda dała mu wytchnienie, gdy starannie obmywał  twarz . Spoczynek przerwał diaboliczny krzyk dobiegający z przeciwnej strony rzeki . Mężczyzna  odruch owo wydobył dwuręczne ostrze i oparł je na prawym ramieniu . Usłyszał też tupot Fightera , który wyskoczył z krzaków i stanął obok właściciela. Wojownik kazał mu wrócić na drogę . Koń posłusznie usłuchał i zniknął w gęstwinie za plecami  księcia, który rozglądał się bacznie . Wreszcie dojrzał przebiegającą przez strumyk czarną jak smoła bestię. Potwór poruszał się na czterech kończynach uzbrojonych w długie , sierpowate szpony. Jego czerwone oczy płonęły rządzą krwi. Armand po garbatej sylwetce rozpoznał stwora. Był to vivix potocznie zwany topiryjem lub topielcem . Potwory te żyły w okolicach stawów, rzek i wybrzeży. Krzyk  przypominający coś między rżeniem konia a szczekaniem wilka, strasznie przeszkadzał w skupieniu i myśleniu . Vivix zbliżał się. Nagle  prąd rzeki zabrał ze sobą stwora , który poślizgnął się o śliskie kamienie na dnie i zajęczał z bólu, padając na udo. Dało to czas wojownikowi na założenie hełmu. Książę dobrze wiedział , co pazury tych „ zwierząt ” mogą uczynić twarzy. Po przepłynięciu kilkunastu metrów bestii udało się wyskoczyć z wody. Pędziła teraz w kierunku celu  z jeszcze większym wrzaskiem .

    PROBLEM?