Sergei:
Wzrok w końcu nawykł do mroku.Głowa na zmianę teraz z kolanem bolą niemiłosiernie.Rozglądasz się i widzisz jak dwójka chyba ludzi robi to samo,dostrzegłeś krasnoluda który także dyskretnie zerka na boki.To coś...jest bezwonne ,koloru nie jesteś w stanie określić,w takim mroku wydaje ci się że to brąz...Nigdy czegoś takiego nie widziałeś,rozglądasz się za jakimś dobrym miejscem do ukrycia się,ale przecież doskonale wiesz ze to bezcelowe,bo inni już cie widzą...
Viktor:
Oprócz wymiany zdań dostrzegasz w mroku pozostałe postacie,dwoje ludzi oraz krasnolud.Niepokoi cie jednak nadal to... uczucie,czujesz ze coś jest nie tak,ale co? Drażni cie to echo i ciągłe kapanie,nigdy nie byłeś w takim miejscu,ba nawet czarownice nie mieszkały w takich miejscach.Dostrzegasz że to jakaś grota,jednak bliższe oględziny mogą to potwierdzić.Czy to jaskinia?Dla ciebie pewnym jest że to cholernie nie przyjemne miejsce...
Wergrim:
Twój wzrok wedle twych przypuszczeń szybko ogarnął całe pomieszczenie.Pewnym dla ciebie jest że to rodzaj groty,lub nie...prymitywnie wykonanego korytarza,a wy jesteście tylko w małym pomieszczeniu,swego rodzaju jaskini.Za tobą dostrzegasz korytarz,czy to jedyne wyjście stąd?Styl wykonania tego pomieszczenie mówi ci że to an pewno nie robota każdego szanującego się krasnoludzkiego górnika.Człeczyny?Możliwe ale raczej i oni lepiej kopią...Sam zapach i odgłosy,skaveny? To wykluczasz raczej,dawno temu widywałeś parszywce,a to całkiem inne odgłosy.Pierwszy raz je słyszysz.Twa natura krasnoludzkiego uporu mówi ze to nic przyjaznego dla was...
Frederik:
Podeszłeś najciszej jak się dało do ściany.Była zimna i nieprzyjemna,po jej wierzchu powoli spływała woda,nie było złudzeń,oprócz chłodu była tu wilgoć.Pozostali nie zdawali się robić czegoś gwałtownego,każdy wyglądał na co najmniej zaszokowanego.Przekląłeś w myślach,jedyne wyjście stąd było za krasnoludem,czułeś jak jesteś w pułapce,otoczony skałą i mrokiem.Przez moment było ci bardzo duszno,przez co?Nie miałeś pojęcia ,wszak nie jesteś znachorem,szmery...Co je wydawało?Czy tylko ty je słyszałeś,czy może to efekt uderzenia w głowę?
Nim każdy z was zdołał cokolwiek powiedzieć daleko w mroku coś wydało przerażający ryk,który niesie się echem. Potem następny, jakby bliżej,i kolejny także gdzieś blisko. Słyszycie coraz głośniejsze porykiwania od których włos zaczął się jeżyć na głowie. Nawet szum odległej wody został zagłuszony. Lecz po chwili...po chwili ku waszej uldze było cicho...tylko sporadyczny odgłos kapania, plusknięcia gdzieś niedaleko. Ale czy to dobrze? Co oznaczały te ryki? Mrok teraz tak jakby przybrał na mocy, czy to przez strach? Lub po prawdzie w ogóle się nie przyzwyczaił? Cały nagły szok po przebudzeniu ,ciemności, sprawia ze ciężko wam skupić myśli...