Jedna kwestia to to, że poparcie PO przypisujesz dużej liczbie szeroko rozumianych zwolenników Tuska, jako ofiarom jego propagandy. W mojej ocenie sporą grupę jego wyborców stanowią nie poplecznicy Platformy, lecz wrogowie PiSu. Drugi z rzędu sukces tej partii w żaden sposób nie dowodzi tego, że Tusk przejął władzę nad mediami, a co najwyżej tego, że Kaczyński wciąż jest uważany w niewąskich kręgach społeczeństwa za szaleńca, i wiele osób oddaje głos jego największemu rywalowi - czyli właśnie Platformie.
Śmieszne, bo piszemy o tych samych sprawach. Ogólna niechęć do PiSu i etykietka szajbusa przyczepiona Kaczyńskiemu to obecnie głównie efekty propagandy PO. Kiedy w kółko w telewizji pokazują cię jako wariata, to tym wariatem w oczach społeczeństwa będziesz i choćbyś miał coś mądrego do powiedzenia, choćbyś objawiał nie wiem jakie prawdy, to kto wariata będzie słuchał i traktował poważnie?
Nie chcę aby zostało to odebrane jako moje bronienie Kaczyńskiego i PiSu. Nie, chcę tylko pokazać pewne mechanizmy, jakie tu działają. Wystarczy popatrzeć jak wyglądała przez większość czasu ostatnia kampania wyborcza PO - ich naczelnym hasłem było "wybierzcie nas, bo inaczej oni (ci źli!) dojdą do władzy, a wtedy to dopiero zobaczycie!". Nie było praktycznie żadnych konkretów, żadnego planu przyszłego działania i rozwoju Polski. Nic. Było za to "wybierzcie nas, bo inaczej...". PO jest uważane za "mniejsze zło", bo na takie cały czas się kreuje. A jaki straszny jest PiS i jego wyborcy, to wszyscy wiemy... z gazet i telewizji. Banda zacofanych, nazistowskich oszołomów, mohery i kibole. Tylko idiota nie głosowałby przeciwko takim porąbańcom.
Jedyne, co PO potrafi dobrze, to straszenie ludzi złym PiSem, jakby nie wiem jaka plaga to była. Śmieszne i tragiczne, ale to wystarcza. Doszło do takich absurdów, że każda osoba, która jest przeciwko PO i jej zgubnym dla Polski rządom, automatycznie jest uznawana za zwolennika... wróć, FANATYKA PiSu. Nie mamy już w Polsce ludzi o różnych poglądach politycznych i zwolenników innych partii. Jest tylko Platforma "mniejsze zło" Obywatelska z
Putinem Tuskiem i swoją wychowaną na propagandzie armią wykształconych, mądrych i otwartych na przyszłość ludzi, a po drugiej stronie stoi wariat Kaczyński i popierający go fanatycznie zacofani, niewykształceni, szowinistyczni porąbańcy. Przynajmniej tak jest według PO.
Nieprawda? To proponuję wrócić pamięcią chociażby do sierpnia i września ubiegłego roku. Przypomnijcie sobie co się działo i jakie teksty padały z ust członków PO w trakcie kampanii, gdy na horyzoncie pojawił się ktoś, kto do ich rządów miał jakieś "ale" i zaczął domagać się jakichś wyjaśnień lub skandować hasła anty PO-wskie. Świetnym przykładem będą chociażby kibice - gdy tylko zaczęli wykrzykiwać hasła przeciw PO, to zaraz przyczepiono im etykietkę "młodzieżówki PiSu" i straszono nimi niedołężne babcie i innych "porządnych" obywateli. "Proszę zagłosować na mnie, bo inaczej tamci będą rządzić" - słowa Sikorskiego do jakiejś babki w średnim wieku, wyraźnie przestraszonej głośnym zachowaniem kiboli. Nikogo oczywiście nie obchodziło to, że kibice nigdy nie krzyknęli "głosujcie na PiS" ani nic takiego. Wiadomo, że takie łyse pały i prostackie, wredne, rozwrzeszczane ryje to zwolennicy PiSu, bo jakże by inaczej. :)
W XXI wieku przepływ informacji jest niewiarygodnie szybki
Dzięki Internetowi. :) Wystarczy, że ktoś Internet troszeczkę "przytnie" tu i tam, a cały Twój przepływ informacji szlag trafi. Dodaj do tego parę aresztowań, wyroków dla największych krzykaczy - wystarczy parę takich przykładów, by pokazać co się dzieje z ludźmi nie umiejącymi trzymać gęby na kłódkę, a reszta potulnie spuści łeb, podkuli ogon i wróci do swoich codziennych spraw.
Powiedziałeś, że najłatwiej kontrolować społeczeństwo nieświadome - masz rację. Ale społeczeństwo jest świadome. Jest świadome, jak jeszcze nie było nigdy, o czym świadczy gigantyczna burza wokół tych traktatów, która szybciej by się skończyła niż zaczęła, gdyby społeczeństwa ślepo wierzyły w każde słowo sączące się do nich z ekranu telewizora.
Zrób taki mały test - wyjdź z domu i przejdź się do kilku sąsiadów. Zapytaj co wiedzą o ACTA czy SOPA, a zobaczysz jak świadome jest społeczeństwo. ;) Przy okazji zapytaj dlaczego PO jest dobre, a PiS zły. Też możesz się dowiedzieć ciekawych rzeczy. ;)
Świadoma jest, ale tylko część społeczeństwa. Ostatnie wybory utwierdziły mnie w tym, że ta część jest wbrew pozorom bardzo niewielka. I w dużej mierze bezradna. Owszem, możemy sobie pisać, jaki to zamach na naszą wolność, możemy podpisywać petycje, klikać "Lubię to" przy "Stop ACTA!" na fejsbuczku, możemy wreszcie organizować realne protesty... i łudzić się, że coś to da. Rząd się może wystraszy i nie podpisze, ale równie dobrze może olać ciepłym moczem nas i nasze protesty, a nic wielkiego się nie stanie. Krzykacze pokrzyczą, będą dalsze protesty, ale wszystko z czasem ułagodzi ładna kampania propagandowa, że oto wspaniały rząd Tuska walczy z Okropnym Piractwem Internetowym, a skutecznie zatrzymani piraci (czyli my wszyscy, którzy będziemy przeciw ACTA) rozpaczają i robią awantury. Media zrobią z przeciwników ACTA przestępców i oszołomów i gówno będziemy mieli do gadania. Tyle w tej kwestii. :)
Możesz sobie rzucać teksty, że to nie przejdzie, że ludzie się zbiorą i będą walczyć... taaak, chciałbym w to wierzyć. Żeby naprawdę walczyć, narażać swoją wolność, życie i zdrowie swoje oraz swoich bliskich, to trzeba mieć ideały i nimi żyć. Może i jeszcze dziś rano bym uwierzył w to, że Polscy internauci się zbiorą i będą walczyć w obronie wolności słowa, przepływu informacji, w obronie swej prywatności w sieci, ale przeczytałem parę wiadomości od znajomych, z kilkoma podyskutowałem na temat ACTA i... sobie zwątpiłem. Znaczna część społeczności internetowej głęboko gdzieś ma jakiekolwiek ideały. Nie razi ich to, że ACTA może odebrać nam wspomniane zdanie wcześniej rzeczy. Nie. Co się dla wielu liczy? "Zamkną mi fejsbuczka!", "Skąd ja teraz będę filmy ściągał!", "A co z moim jutubem?!"... O ile za takie rzeczy można jeszcze walczyć w świecie komputerowym, pokrzyczeć sobie na zły Rząd wirtualnie, tak nikt nie będzie ryzykował za to w życiu realnym. Może starczy ludziom odwagi na parę niewinnych demonstracji, ale na dłuższą metę w walce zostaną samotni idealiści, reszta rozejdzie się do domów i pogodzi z nową rzeczywistością. Lepszy brak fejsbuczka, niż parę lat w pierdlu. Z tych którzy zostaną na polu bitwy, jak już wcześniej pisałem, najprawdopodobniej zrobi się oszołomów lub przestępców i będzie publicznie wyśmiewać.