Ja sobie też nie tak wyobrażałem.
No nic, Real Madryt tym razem na 100% zobaczymy w finale. Znajdzie się też tam zwycięzca dwumeczu Barcelona - Milan.
Nie żebym nie wierzył w czarne konie, ale suche fakty:
Bayern w 2012 roku zagrał dwa, maks trzy bardzo dobre mecze. Bardzo dobre znaczy na poziomie Realu/Barcelony.
Chelsea jest chimeryczna, nowy trener ich tak szybko nie ogarnie (chyba, że Avram Grant v 2.0).