Właśnie obejrzałam pierwszy sezon The Tudors. Cóż... historycznie leży. Pomieszane daty, fakty i miejsca. Ot, chociażby wątek siostry króla która została wydana za starego króla Portugalii, a w dodatku morduje go tuż po ślubie. Tyle tylko, że jedna siostra Henryka poślubiła króla Francji a druga króla Szkocji. Jednak jak przed seansem zostawi się wiedzę historyczną za drzwiami, to ogląda się nawet przyjemnie. Duże plusy za Sama Neila jako kardynała Wolseya. Świetnie zagrane. Podobała mi się też rola Katarzyny Aragońskiej, Thomasa Moore'a i Thomasa Cromwella. Sam Henryk trochę za mało Henrykowaty. Ale to może przez to, że cały czas przed oczami mam Henryka z portretu Hansa Holbeina.
Zobaczymy co pokażą w dalszych odcinkach.