Odświeżam temat, gdyż zaczęło mnie to w końcu interesować (a raczej musiało zacząć). Jeszcze w poprzedniej klasie byłem zdecydowany na studia politechniczne tj. informatyka, inżynieria itd... Jednak w tym roku doszły mi podstawy przedsiębiorczości, które prowadzi nauczyciel którego bardzo cenię i szanuję. Jego zdaniem kierunek, który jest jednocześnie naszą pasją, zawsze zapewni jakąś pracę. Człowiek, któremu naprawdę zależy na czymś, ma motywację, to prędzej czy później znajdzie pracę po swoich studiach. Żaden kierunek nie zapewni pewnej pracy, a już na pewno nie coś za czym się szczególnie nie przepada. Dlatego mam też pytanie do Was - też mieliście taki kłopot między wyborem kierunku, który się uwielbia a kierunkiem który teoretycznie zapewni szybciej pracę i większe zarobki? Rodzice pchają mnie oczywiście na politechnikę "bo znajdziesz łatwo pracę", ale czy naprawdę mam tylko dlatego męczyć się przez większość życia z pracą, której nie polubię? Czy jest w ogóle sens wyboru studiów historycznych w Polsce? Od razu wspomnę, że prawo zbytnio mnie nie interesuje. Wierzę, że wypowie się kilka osób które miało podobny problem. Może ktoś z naszych forumowiczów ukończył już historię na którejś z uczelni?