Studia robią z Ciebie PRACOWNIKA. Pracownik to osoba, która PRACUJE przez 40 lat po to, by dostać 700 zł emerytury. To ja to pieprzę. Lepiej założyć własny interes a potem żyć z odsetek.
Niby tak, ale zauważ, że niektóre profesje WYMAGAJĄ wyższego wykształcenia kierunkowego, np. adwokat, psycholog, lekarz specjalista (ginekolog, dentysta, etc), inżynier, projektant, itp (mowa o własnej działalności gosp.).
Problem polega na tym, że w dzisiejszych czasach studiować może byle matoł, ćpun, alkoholik, bądź osoba, która chce mieć tylko papier (potem siedzi na tyłku i narzeka na wszystko wokół), bądź studiuje pod presją (zbyt wymagający rodzice/opiekunowie)...
Studiować owszem, ale takie kierunki, które danego człowieka interesują, w których czułby się usatysfakcjonowany jako pracownik/pracodawca... Nic na siłę.
Jest miliard ludzi z wykształceniem wyższym a potrzeba piekarzy, stolarzy, rzeźników itp. Niestety, ale taka prawda. Lepiej skończyć zawodówkę i mieć pewną robotę, niż studia i nie mieć nic. Pozostaje też opcja wyjechania za granicę.
Samo ukończenie zawodówki/technikum też niewiele się zda, bez odpowiednich znajomości - niemal we wszystkich ofertach, jakie przeglądam wymagane jest "doświadczenie na w/w stanowisku". Osoba, która ukończyła zawodówkę, czy też technikum (że o liceum nie wspomnę) praktycznie nie ma żadnego doświadczenia w wyuczonym zawodzie - nie każdy pracodawca akceptuje praktykę zawodową ze szkoły - a nawet jeśli, to i tak jest ona za krótka...
Wyjazd za granicę... Niestety, ale i za granicą wymagają fachowców, a nie osób do przyuczania...
Co do OP - może jakaś praca w muzeum, hm...
Pozdrawiam!