Rozdział 5
Gdy wszyscy rzucili się do szturmu Cristofer wraz z Bundukiem pozostali z tyłu, ponieważ bali się nadchodzącej wojny aż na taką skalę. Gdy podeszli pod mury, drabiniarze postawili drabiny. Jako pierwsza wchodziła piechota, zaraz po niej lordowie i strzelcy, jednak Cristofer i Bunduk nie weszli. Jak już wszyscy znaleźli się w środku zauważyli że jest za cicho, ani jednej żywej duszy w środku, wszyscy zaczęli się cieszyć ze zwycięstwa, Sanjar Khan krzyknął.
-Wróg! Wróg uciekł!.-
Nagle na wrogich mórach pojawiło się ponad 200 Vaegirskich łuczników, Sanjar Khan natychmiastowo zarządził odwrót, jednak nic z tego ponad 200 Vaegirskich ostrych jak igła strzał poleciało w strone Khegerickiej armii, Na oczach Cristofera i Bunduka powoli umierało ok. 1000 Khegeritów, Gdy Lordowie mieli uciekać drogę zagrodziła im piechota, 5 minut później było już po wszystkim, Wszyscy umarli wraz ze Sanjar Khanem, Tylko Cristoferowi i Bundukowi udało się uciec. Udali się więc do wsi zwanej Bhulaban, tam odpoczeli i wyruszyli dalej w strone miasta Khudan, postanowili się tam zatrzymać na dłuższy czas, wynajęli pokój w gospodzie i poszli spać, nazajutrz rano Bunduk powiedział do Cristofera:
-Co teraz robimy?.-zapytał Bunduk
-Nie wiem-.Odpowiedział Cristofer
-Khanat nie ma króla a zawsze chciałem nim zostać.-
-Myślisz o tym by przejąć Khanat?.-Zapytał z zaciekawieniem Cristofer
-możemy spróbować ale to będzie krwawa wojna bracie, powiadam krwawa.-
-ja w to wchodze, ale potrzebujemy armii, z kąd ją weźmiemy?.-Zadał kolejne pytanie Cristofer Bundukowi-
-Wyruszę w świat, zbiorę armie i wróce tutaj. Spotkamy się przy mieście Tulga.-Zaproponował Bunduk
-dobrzę, wyszkol naszą armie-
Gdy skończyli rozmowę Bunduk wyszedł a zanim Cristofer, Cristofer zauważył że ulicę spustoszały, tylko z oddali było słychać jakieś odgłosy. Cristofer podszedł tam i ku swojemu zdziwieniu, zobaczył silnego męszczyznę,wysokiego,szczupłego z mieczem w ręku. Miał on na sobie purpurową szatę, wiedział kto to jest, nijaki Dustum Khan. Gwałtownym ruchem zaczął za nim biec, i wykrzykiwał.
-Dustum Khan! Dustum Khan!-
Gdy męszczyzna to zauważył zaczął uciekać.Cristofer gonił chłopa w szacie ale był on za szybki, raz Cristofer go doganiał a raz uciekinier się oddalał, po 20 minutowej gonitwie męszczyzna się przewrócił a zaraz na niego wskoczył Cristofer i odsłonił mu twarz, myślał że zobaczy Dustum Khana ale tak nie było, zobaczył piękną kobietę z bond włosami oraz pięknymi niebieskimi oczami a zarazem chłodnym temperamentem i brakiem uczuć, kobieta gotowa zabić, nosiła piękne szaty a w pochwie trzymała srebrny dwuręczny miecz, Cristofer odrazu się zakochał podał jej ręke i podniósł a potem zapytał:
-Jak masz na imie?.-Zapytał grzecznie cristofer.
Ale kobieta nie chciała odpowiadać uderzyła Cristofera i powaliła na ziemię po czym przyłożyłą miecz do jego gardła.
-Dlaczego mnie goniłes?.-Zapytała kobieta-
-Wziąłem cię za kogoś innego, przepraszam bardzo, nic ci nie zrobie.-Zapewnił kobietę Cristofer
po tych słowach kobieta uwolniła Cristofera z uścisku i podniosła po czym razem poszli do gospody.
-Jak masz na imie?.-zapytał Cristofer-
-Mam na imie Katrin, jestem wojowniczką, szukam Sanjar Khana aby go wypatroszyć jak rybę, zabił mi rodzinę!-Zaczęła się żalić kobieta-
-Sanjar nie żyje zginął w szturmie na zamek, widziałęm na własne oczy droga pani.-zaczął się przystawiać Cristofer
-naprawdę? wielkie szczęście mnie spotkało. A możę szukasz wybitnych wojowników?.-Zapytała Katrin-
-Tak, możesz się do mnie przyłączyć, a tak przy okazji mam na imie Cristofer-Odpowiedział męszczyzna-
Gdy skończyli swoją krótką rozmowęposzli spać, Katrin zajęła łóżko Bunduka, następnego ranka Cristofer i Katrin wyruszyli w podróż bez celu tylko przed siebie, Cristofer nie mówiąc o swoich planach Katrin odliczał dni do powrotu Bunduka, Cristofer i Katrin bardzo się poznali, Katrin zakochała się w Cristoferze ale bała się to okazać, Cristofer liczył i liczył dni aż powiedział 3 dni, pomyślał sobie, 3 dni do przyjazdu Bunduka, co ja zrobie z Katrin?, aż w końcu powiedział pewnego dnia:
-Katrin, może..hmmm.. masz męża?.. -zapytał niepewnie Cristofer-
-nie...-Odpowiedziała Katrin
Cristofer nie żeby nie ciągnąć tej rozmowy pocałował Katrin, wtedy między nimi coś zaiskrzyło, Cristofer zakochał się pierwszy raz w życiu, aż w końcu nastąpił dzień przyjazdu Bunduka, Cristofer i Katrin czekali pod Tulgą, po 1 godz patrzenia w oddal zobaczyli sztandar i Bunduka, a za nim 300 żołnierzy maszerujących w zbrojach płytowych, na herbie widniał ptak na zielonym tle, oznaczał on wolność, Gdy Bunduk dotarł pod Tulgę powiedział,
-Minęły 3 lata, witaj-Powiedział Bunduk
Przez 3 lata wszyscy się zmienili, nagle odezwał się Bunduk.
-Te wojska są twoje, ty jesteś teraz naszym panem.-po tych słowach Wszyscy uklękneli przed Cristoferem-
-Nastała nowa Era! Era naszego panowania!-po tych słowach Cristofer poczuł się jak król-
Wszyscy zaczęli wiwatować.
...Ciąg dalszy nastąpi...