Ruszyła konwersja forum! Przez ten czas wyłączyliśmy możliwość pisania nowych postów, ale po zalogowaniu się można pisać na chacie. Poniżej znajdują się też linki do naszej grupy Steam i facebooka, gdzie również będą ogłoszenia. Modernizacja forum powinna zakończyć się najpóźniej do wtorku.

Najnowsze newsy z naszej strony:


    Polub nasz profil na facebooku! oraz dołącz do naszej Grupy STEAM

    Ankieta

    Czy podoba ci się opowiadanie ?

    Superowo!
    0 (0%)
    Dobrze
    1 (3.6%)
    Nawet Nawet
    4 (14.3%)
    Nie umies pisać
    9 (32.1%)
    Kicha
    14 (50%)

    Głosów w sumie: 28

    Autor Wątek: Opowiadanie: Cristofer  (Przeczytany 3667 razy)

    Opis tematu:

    0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

    Offline Żelek

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 36
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Opowiadanie: Cristofer
    « Odpowiedź #15 dnia: Kwietnia 25, 2011, 20:05:03 »
    A może jeszcze jeden wiersz:

    Do walki o kraj! bo khegerici zawadzają nam
    Do walki o kraj! bo Sanjar Khan zawadza nam.
    Rhodocy Strzelcy ruszcie swoje kusze!
    bo Khegericki Lansjer lancą przeszyje wasze duszę.
    a wy Rhodocy Sierżanci zmobilizujcie swoje wojska
    bo Khegeritom zwycięstwo się marzy.
    ale nic z tego my jesteśmy panami Carladii
    a wy Khegerici możecie jedynie tylko...pomarzyć...
    Myślałem, że uczę się, jak żyć, a uczyłem się, jak umierać.

    Offline Żelek

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 36
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Opowiadanie: Cristofer
    « Odpowiedź #16 dnia: Kwietnia 25, 2011, 20:56:18 »
    Rozdział 4

    Gdy Veron zawitał w progach gospody zawołał.
    -Śmierć!-
    Wtedy Cristofer wraz z Bundukiem otworzyli mu drzwi, Veron wszedł do domu i usiadł na krześle.
    -A więc co chcecie panowie?.-Zapytał Veron-
    -Chcemy abyś pomógł szukać nam Dustum Khana.-Odpowiedzieli równocześnie-
    -Chętnie wam pomogę, też go szukam.A więc, kiedy wyruszamy?-
    -Możemy wyruszyć dzisiaj, gdy wybije północ.-Zaproponował Bunduk
    -To świetny pomysł, będe czekał przy bramie.-Odpowiedział Veron
    Gdy nastała północ Cristofer,Bunduk i Veron spotkali sie przy bramię, aby wyruszyć w dalszą wędrówke.Gdy zmierzali w stronę bramy zobaczyli żebraka który prosił o troche jedzenia.Bunduk zatrzymał się, i podarował żebrakowi kromke chleba.Bunduk się wzruszył, lecz Cristofer ani drgnął.Bunduk zdziwił się że Cristofer jest taki bezuczuciowy, ale musieli ruszać dalej.Po wędrówce przez pustynie staneli na ziemi Vaegirskiej skutej lodem, zimnej krainie.
    -Veronie gdzie nas prowadzisz?-Zapytał Bunduk-
    -Jak tam dojdziemy, to sie dowiesz.-
    Gdy drużyna, znajdowała się w pobliżu wsi Ayike została zaatakowana poprzez korsarzy, najpierw Cristofer,Bunduk i Veron rzucili się do walki, przeciwko 10 korsarzą.Bunduk jako pierwszy, zadał 2 ciosy lecz korsarz uniknął trafienia, Bunduk w końcu przełamał obrone korsarza, i zadał brutalne cięcie które go zabiło.Veronowi już się tak nie poszczęściło podczas próby łamania bloku, korsarz wykradł bełt Bundukowi i wbił go prosto w środek Verona, Veron krzyknął głośno ranił jeszcze 2 przeciwników i runął na ziemie, Gdy Cristofer zobaczył całe zdarzenie z furią rzucił sie na korsarzy, i zabijał każdego po kolei.Gdy bitwia się skończyła Bunduk i Cristofer podeszli do Verona, opatrzyli i zabrali do pobliskiej wsi, tam położyli go w gospodzie i czekali do jutra.

    Nazajutrz rano

    Gdy Cristofer i Bunduk się obudzili zobaczyli Verona leżacego na stole i obok niego, uzdrowiciela który oznajmił Cristoferowi i Bundukowi
    -Nie udało się-Oznajmił ze smutkiem uzdrowiciel
    W tym czasie Cristofer poczuł coś niespotykanego, poczuł się winny że to jego wina a wcale tak nie było, Cristofer nigdy nie czuł się winny ale taki dzień nastał, Bunduk rzekł do niego
    -Szkoda Verona, był świetnym wojownikiem, nie zawsze się udaje ale musimy iśc dalej Cristoferze choćmy musimy ruszać dalej.
    Po tych słowach wyruszyli dalej.Cristofer i Bunduk obrali sobie nowy cel.Musieli znaleść sobie, wyszkolonych wojów do walki.Ponieważ niepokoiły ich częste napady bandytów, Cristofer i Bunduk wyruszyli do miasta Reyvadin, bedą tam szukać wsparcia u pobliskich wieśniaków

    3 dni później

    Cristoferowi i Bundukowi zostały 2 dni wędrówki do Reyvadin.Podczas wędrówki napotkali posłańca który przekazał im list.

    Drogi Cristoferze!

    Ja Sanjar Khan nakazuję ci szybkiego wyruszenia pod Reyvadin, ostatnio gdy Cię nie było miało miejsce okropne zdarzenie, rozpoczeliśmy wojne z Veagirami, nakazuję ci wyruszenia pod Zamek Dramug, pomożesz nam wraz z Bundukiem w szturmowaniu go.
                                                                                                                            Z poważaniem Sanjar Khan
    Po przeczytaniu listu wyruszyli do Zamka Dramug.Mineło 10 dni od ich podróży aż w końcu, dotarli na miejsce, gdy tam przybyli zauważyli wiele namiotów i machin oblężniczych obok namiotów, stało pełno wojsk a na czele armii stał Sanjar Khan,Nojon Belir,Nojon Sebula oraz Nojon Tanasugai Cristofer wraz z Bundukiem, przywitał się ze wszystkimi,
    -Mieliśmy zaczynać szturm bez was, ale jak już jesteście to zacznijmy walkę!-
    Po tych słowach wszyscy ruszyli do szturmu...

    ...Ciąg dalszy nastąpi...



    Myślałem, że uczę się, jak żyć, a uczyłem się, jak umierać.

    Offline wesch96

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 1450
    • Piwa: 6
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Opowiadanie: Cristofer
    « Odpowiedź #17 dnia: Kwietnia 26, 2011, 00:48:27 »
    Ja zagłosowałem na opcję "Kicha", a teraz to uzasadnię.
    Pełno błędów interpunkcyjnych, ortograficznych, powinieneś wystrzegać się używania liczb w opowiadaniu gdyż nie przyjemnie się je czyta, radzę również między kropką na końcu zdania, a nowym zdaniu wcisnąć spację, to znacznie umili czytanie.
    Sens opowiadania... ehhh po pierwszym rozdziale odpuściłem lekturę.
    Co mnie zraziło prócz powyższych straszna sztywność i liniowość dialogów np.
    Cytuj
    -Gadaj!gdzie Dustum Khan!nasi zwiadowcy donieśli że z nim gadałeś!
    -Zaczął wykrzykiwać na wszystkie strony Sanjar Khan-
    -Nie!Nie! nie wiem kto to jest widziałem tylko że miał purpurową szate! Nie chciał zdradzić mi swojego imienia!-Wystraszony Cristofer tłumaczył się
    -Hmm...dobra...Zabierzcie go do mojej komnaty!-Wydał rozkaz Sanjar Khan
    Denerwuje mnie również, że nadużywasz imienia głównego bohatera, mógłbyś użyć: on, mężczyzna itp.
    Piszę to nie po to aby się wyżyć na tobie, lecz abyś wiedział co naprawić :)
    "Jeśli będziesz rozpamiętywał to co było, to możesz stracić z oczu to co jest"

    www.pustamiska.pl

    Offline proud

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 3264
    • Piwa: 4
    Odp: Opowiadanie: Cristofer
    « Odpowiedź #18 dnia: Kwietnia 26, 2011, 07:23:15 »
    Nie ma to jak satysfakcja z zaznaczenia opcji "Nawet Nawet" (pomijając, że powinno być "Nawet, nawet") przez samego autora tych "opowiadań". xD Nikt oprócz niego nie rzucił się na inną opcję niż dwie od końca.

    Offline Tyraxor

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 51
    • Piwa: 0
    • Aka Marnid
    Odp: Opowiadanie: Cristofer
    « Odpowiedź #19 dnia: Kwietnia 26, 2011, 07:39:25 »
    Opowiadanie katastrofalne, poza tym wy na tyle jesteście uzależnieni że piszecie wiersze i opowiadania o M&B?

    Offline Żelek

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 36
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Opowiadanie: Cristofer
    « Odpowiedź #20 dnia: Kwietnia 26, 2011, 10:20:31 »
    Nawet jeśli jest tak źle, nie będe się poddawał i będe pisał tak długo aż będzie dobrze, i chciałbym podziękować Hofikowi który poprawia moje błędy i mi pomaga.Pozdro
    Myślałem, że uczę się, jak żyć, a uczyłem się, jak umierać.

    Offline Żelek

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 36
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Opowiadanie: Cristofer
    « Odpowiedź #21 dnia: Kwietnia 26, 2011, 10:52:20 »
    Rozdział 5

    Gdy wszyscy rzucili się do szturmu Cristofer wraz z Bundukiem pozostali z tyłu, ponieważ bali się nadchodzącej wojny aż na taką skalę. Gdy podeszli pod mury, drabiniarze postawili drabiny. Jako pierwsza wchodziła piechota, zaraz po niej lordowie i strzelcy, jednak Cristofer i Bunduk nie weszli. Jak już wszyscy znaleźli się w środku zauważyli że jest za cicho, ani jednej żywej duszy w środku, wszyscy zaczęli się cieszyć ze zwycięstwa, Sanjar Khan krzyknął.
    -Wróg! Wróg uciekł!.-
    Nagle na wrogich mórach pojawiło się ponad 200 Vaegirskich łuczników, Sanjar Khan natychmiastowo zarządził odwrót, jednak nic z tego ponad 200 Vaegirskich ostrych jak igła strzał poleciało w strone Khegerickiej armii, Na oczach Cristofera i Bunduka powoli umierało ok.  1000 Khegeritów, Gdy Lordowie mieli uciekać drogę zagrodziła im piechota, 5 minut później było już po wszystkim, Wszyscy umarli wraz ze Sanjar Khanem, Tylko Cristoferowi i Bundukowi udało się uciec. Udali się więc do wsi zwanej Bhulaban, tam odpoczeli i wyruszyli dalej w strone miasta Khudan, postanowili się tam zatrzymać na dłuższy czas, wynajęli pokój w gospodzie i poszli spać, nazajutrz rano Bunduk powiedział do Cristofera:
    -Co teraz robimy?.-zapytał Bunduk
    -Nie wiem-.Odpowiedział Cristofer
    -Khanat nie ma króla a zawsze chciałem nim zostać.-
    -Myślisz o tym by przejąć Khanat?.-Zapytał z zaciekawieniem Cristofer
    -możemy spróbować ale to będzie krwawa wojna bracie, powiadam krwawa.-
    -ja w to wchodze, ale potrzebujemy armii, z kąd ją weźmiemy?.-Zadał kolejne pytanie Cristofer Bundukowi-
    -Wyruszę w świat, zbiorę armie i wróce tutaj. Spotkamy się przy mieście Tulga.-Zaproponował Bunduk
    -dobrzę, wyszkol naszą armie-
    Gdy skończyli rozmowę Bunduk wyszedł a zanim Cristofer, Cristofer zauważył że ulicę spustoszały, tylko z oddali było słychać jakieś odgłosy. Cristofer podszedł tam i ku swojemu zdziwieniu, zobaczył silnego męszczyznę,wysokiego,szczupłego z mieczem w ręku. Miał on na sobie purpurową szatę, wiedział kto to jest, nijaki Dustum Khan. Gwałtownym ruchem zaczął za nim biec, i wykrzykiwał.
    -Dustum Khan! Dustum Khan!-
    Gdy męszczyzna to zauważył zaczął uciekać.Cristofer gonił chłopa w szacie ale był on za szybki, raz Cristofer go doganiał a raz uciekinier się oddalał, po 20 minutowej gonitwie męszczyzna się przewrócił a zaraz na niego wskoczył Cristofer i odsłonił mu twarz, myślał że zobaczy Dustum Khana ale tak nie było, zobaczył piękną kobietę z bond włosami oraz pięknymi niebieskimi oczami a zarazem chłodnym temperamentem i brakiem uczuć, kobieta gotowa zabić, nosiła piękne szaty a w pochwie trzymała srebrny dwuręczny miecz, Cristofer odrazu się zakochał podał jej ręke i podniósł a potem zapytał:
    -Jak masz na imie?.-Zapytał grzecznie cristofer.
    Ale kobieta nie chciała odpowiadać uderzyła Cristofera i powaliła na ziemię po czym przyłożyłą miecz do jego gardła.
    -Dlaczego mnie goniłes?.-Zapytała kobieta-
    -Wziąłem cię za kogoś innego, przepraszam bardzo, nic ci nie zrobie.-Zapewnił kobietę Cristofer
    po tych słowach kobieta uwolniła Cristofera z uścisku i podniosła po czym razem poszli do gospody.
    -Jak masz na imie?.-zapytał Cristofer-
    -Mam na imie Katrin, jestem wojowniczką, szukam Sanjar Khana aby go wypatroszyć jak rybę, zabił mi rodzinę!-Zaczęła się żalić kobieta-
    -Sanjar nie żyje zginął w szturmie na zamek, widziałęm na własne oczy droga pani.-zaczął się przystawiać Cristofer
    -naprawdę? wielkie szczęście mnie spotkało. A możę szukasz wybitnych wojowników?.-Zapytała Katrin-
    -Tak, możesz się do mnie przyłączyć, a tak przy okazji mam na imie Cristofer-Odpowiedział męszczyzna-
    Gdy skończyli swoją krótką rozmowęposzli spać, Katrin zajęła łóżko Bunduka, następnego ranka Cristofer i Katrin wyruszyli w podróż bez celu tylko przed siebie, Cristofer nie mówiąc o swoich planach Katrin odliczał dni do powrotu Bunduka, Cristofer i Katrin bardzo się poznali, Katrin zakochała się w Cristoferze ale bała się to okazać, Cristofer liczył i liczył dni aż powiedział 3 dni, pomyślał sobie, 3 dni do przyjazdu Bunduka, co ja zrobie z Katrin?, aż w końcu powiedział pewnego dnia:
    -Katrin, może..hmmm.. masz męża?.. -zapytał niepewnie Cristofer-
    -nie...-Odpowiedziała Katrin
    Cristofer nie żeby nie ciągnąć tej rozmowy pocałował Katrin, wtedy między nimi coś zaiskrzyło, Cristofer zakochał się pierwszy raz w życiu, aż w końcu nastąpił dzień przyjazdu Bunduka, Cristofer i Katrin czekali pod Tulgą, po 1 godz patrzenia w oddal zobaczyli sztandar i Bunduka, a za nim 300 żołnierzy maszerujących w zbrojach płytowych, na herbie widniał ptak na zielonym tle, oznaczał on wolność, Gdy Bunduk dotarł pod Tulgę powiedział,
    -Minęły 3 lata, witaj-Powiedział Bunduk
    Przez 3 lata wszyscy się zmienili, nagle odezwał się Bunduk.
    -Te wojska są twoje, ty jesteś teraz naszym panem.-po tych słowach Wszyscy uklękneli przed Cristoferem-
    -Nastała nowa Era! Era naszego panowania!-po tych słowach Cristofer poczuł się jak król-
    Wszyscy zaczęli wiwatować.

    ...Ciąg dalszy nastąpi...



    Myślałem, że uczę się, jak żyć, a uczyłem się, jak umierać.

    Offline Grievous

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 2438
    • Piwa: 2
    • Płeć: Mężczyzna
    • Chwała Konfederacji Niezależnych Systemów.
    Odp: Opowiadanie: Cristofer
    « Odpowiedź #22 dnia: Kwietnia 26, 2011, 12:42:50 »
    Widzę grafomanie że na bakier u Ciebie z przestrzeganiem zasad. Otóż nie pisze się posta pod postem, multiposting jest zakazany, zamiast tego używaj opcji "Edytuj".

    Opowiadania czytać nie będę bo:
    a.) Nie jesteś Horn
    b.) Patrz punkt a.
    "I never risk my own skin if I don't have to."

    Offline Aljonam

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 21
    • Piwa: 0
    Odp: Opowiadanie: Cristofer
    « Odpowiedź #23 dnia: Kwietnia 26, 2011, 18:02:45 »
    Dam Ci radę. Daj sobie spokój z pisaniem bo Ci to nie wychodzi. Nie masz do tego drygu i już. Zrobisz przysługę i nam i sobie.

    P.S Z wierszami też daj sobie spokój (a ten twój ostatni to jest "obraza" dla chrześcijan). Spójrzmy prawdzie w oczy jesteś do bani !
    P.P.S To jest moje własne zdanie.

    Offline Aldred

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 542
    • Piwa: 16
    • Płeć: Mężczyzna
    • No Trance No Life.....
    Odp: Opowiadanie: Cristofer
    « Odpowiedź #24 dnia: Kwietnia 27, 2011, 08:38:46 »
    Oj ludzie...opinia opinią ale mimo tego jak autor pisze dajmy mu wolną rękę. Niech chłopak pisze i się uczy jak robić to coraz lepiej. Jak komuś opowiadanie się nie podoba nie musi czytać;) Tak na moje oko, chyba lepiej jak chłopak pisze opowiadanie, a to u młodego pokolenia wymarłe zajęcie. Lepiej niech pisze nisz pije pod blokiem wino z "ziomami" i wykrzykuje hasła JP...
    A do autora napiszę tyle, nie poddawaj się i wyciągaj wnioski z opinii forumowiczów, uwierz mi...oni wiedzą o czym mówią;)
    Zwycięstwo nie wymaga tłumaczenia,porażka na nie nie pozwala.Wymówki to schronienie dla słabych.-Wielki Książe Ostlandu Hals von Tasenick.

    http://adi88pl.wrzuta.pl/audio/88OeZEtUsq1/kingdom_of_trance_nev_year_2012_adi_mix
    Pora promować muzykę trance i swoją twórczość;)

    Offline Sancho_Pancha

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 68
    • Piwa: 0
    Odp: Opowiadanie: Cristofer
    « Odpowiedź #25 dnia: Kwietnia 28, 2011, 12:33:52 »
    Dajmy mu wolną rękę , i inne forum od pisania wierszy =.= .
    Zapoznaj się z treścią regulaminu forum mówiącą o wysokości całej sygnatury. // Kalpokor

    Offline Żelek

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 36
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Opowiadanie: Cristofer
    « Odpowiedź #26 dnia: Kwietnia 29, 2011, 18:16:20 »
    Dzięki Aldred ale nie zamierzam tego dalej prowadzić jeśli nikomu to się niepodoba, zniechęciłem się prez te komentarze.
    Myślałem, że uczę się, jak żyć, a uczyłem się, jak umierać.

    Offline Aldred

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 542
    • Piwa: 16
    • Płeć: Mężczyzna
    • No Trance No Life.....
    Odp: Opowiadanie: Cristofer
    « Odpowiedź #27 dnia: Kwietnia 30, 2011, 09:19:15 »
    Nie rób tego, nie zniechęcaj się. Jak Towarzystwu nie podoba się nie muszą czytać, wszyscy się mądrzą ale jakoś już nie każdy potrafi coś napisać(mam tu na myśli opowiadanie), a innych oceniają. Najlepiej niech wypowiadają się Ci co piszą, pisali. Ciekawe jak by zareagowali jak napisałbyś że pijesz, ćpasz co dzień, a ty starasz się pisać i tego jakoś nie mogą zaakceptować.
    Panowie "recenzenci", niech chłopak pisze jak chce, jak Wam się nie podoba to nie strofujcie Go tak, bardziej na miejscu byłoby żeby Mu doradzić i pomóc. Ja nie mam co doradzać bo moje opowiadanie też zebrało kilka niepochlebnych opinii. Pozdrawiam Aldred.
    Zwycięstwo nie wymaga tłumaczenia,porażka na nie nie pozwala.Wymówki to schronienie dla słabych.-Wielki Książe Ostlandu Hals von Tasenick.

    http://adi88pl.wrzuta.pl/audio/88OeZEtUsq1/kingdom_of_trance_nev_year_2012_adi_mix
    Pora promować muzykę trance i swoją twórczość;)

    Offline Grievous

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 2438
    • Piwa: 2
    • Płeć: Mężczyzna
    • Chwała Konfederacji Niezależnych Systemów.
    Odp: Opowiadanie: Cristofer
    « Odpowiedź #28 dnia: Kwietnia 30, 2011, 13:20:50 »
    Nie rób tego, nie zniechęcaj się. Jak Towarzystwu nie podoba się nie muszą czytać, wszyscy się mądrzą ale jakoś już nie każdy potrafi coś napisać(mam tu na myśli opowiadanie), a innych oceniają. Najlepiej niech wypowiadają się Ci co piszą, pisali. Ciekawe jak by zareagowali jak napisałbyś że pijesz, ćpasz co dzień, a ty starasz się pisać i tego jakoś nie mogą zaakceptować.
    Panowie "recenzenci", niech chłopak pisze jak chce, jak Wam się nie podoba to nie strofujcie Go tak, bardziej na miejscu byłoby żeby Mu doradzić i pomóc. Ja nie mam co doradzać bo moje opowiadanie też zebrało kilka niepochlebnych opinii. Pozdrawiam Aldred.
    Ejże! To jak nam się nie podoba to nie mamy żadnych praw? A może mi przeszkadza zaśmiecanie forum taką grafomanią?
    Ale ja nie mam prawa tego krytykować bo sam nic nie piszę? A znajdź mi krytyka filmowego, który jest zawodowym scenarzystą i reżyserem... A jakoś krytycy nie tworzący filmów je spokojnie oceniają, gier nie recenzują programiści, a gwiazdki Michelina przyznają smakosze, a nie kucharze.
    Jak tak odgórnie można komuś odbierać prawo do krytykowania? Jeżeli ktoś nie chce krytyki to niech nie publikuje swoich prac publicznie, wówczas z pewnością głosów malkontentów nie usłyszy.
    "I never risk my own skin if I don't have to."

    Offline wesch96

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 1450
    • Piwa: 6
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Opowiadanie: Cristofer
    « Odpowiedź #29 dnia: Kwietnia 30, 2011, 13:32:50 »
    Nie rób tego, nie zniechęcaj się. Jak Towarzystwu nie podoba się nie muszą czytać, wszyscy się mądrzą ale jakoś już nie każdy potrafi coś napisać(mam tu na myśli opowiadanie), a innych oceniają. Najlepiej niech wypowiadają się Ci co piszą, pisali. Ciekawe jak by zareagowali jak napisałbyś że pijesz, ćpasz co dzień, a ty starasz się pisać i tego jakoś nie mogą zaakceptować.
    Panowie "recenzenci", niech chłopak pisze jak chce, jak Wam się nie podoba to nie strofujcie Go tak, bardziej na miejscu byłoby żeby Mu doradzić i pomóc. Ja nie mam co doradzać bo moje opowiadanie też zebrało kilka niepochlebnych opinii. Pozdrawiam Aldred.

    Nie ma to jak demokracja czyż nie... Po to te fora są publiczne i posty, abyśmy mogli je czytać i oceniać. Więcej nie chcę pisać, bo byłaby to wypowiedź bardzo podobna do posta Grievous'a.
    "Jeśli będziesz rozpamiętywał to co było, to możesz stracić z oczu to co jest"

    www.pustamiska.pl