Ja posługuję się wyłącznie Swadiańskimi Rycerzami.
Na otwartym polu, gdy dosiadają wierzchowców, nie mają sobie równych.
A gdy chcę zdobyć zamek lub miasto, to na pierwszy ogień wystawiam moich towarzyszy, a resztę uzupełniam rycerzami.
Gdy zdobywam zamek przy użyciu drabin, zwykle nie ponoszę większych strat(1-2 rycerzy zabitych+kilku ogłuszonych+ogłuszeni towarzysze). Zwykle straty są większe, jeśli chodzi o zabitych, gdy potrzebna jest wieża oblężnicza. Co jest trochę dziwne, bo zwykle nim wieża dotrze do muru, to razem ze swoimi towarzyszami - wszyscy uzbrojeni w łuki - wybijamy pierwszą linię obrony - więc po dotarciu wieży do muru i wejściu na mur moich żołnierzy opór jest zazwyczaj znikomy, bo uzupełnienie dopiero wspina się po schodach na mur. Dopiero w tej fazie moi zaczynają padać... blokują się na schodach starając się zejść na dół i pojedynczo walczą :/ Zwykle komendy niewiele pomagają, bo zawsze kilka niedorajd nie zdąży się cofnąć lub po prostu nie chce się cofnąć i walczy dalej, a wrodzy łucznicy i kusznicy wybijają moich.