Nie wiem, ja zawsze raczej wybijam piechotę moją kawalerią, a teraz mam praktycznie samą kawalerię. Zależy kogo tam masz, bo caravan guard za wiele nie zdziała :P Jak masz już tą lepszą konnice to nie ma siły. Jeśli mam piechotę i konnych to najpierw czekam sam z konnicą, a strzelców i piechotę puszczam do ataku. Wtedy mniejsza szansa, że stracisz konnych przy ataku.
Trochę się zdziwiłem widząc takie osłabienie kawalerii. Grałem w native warbanda i tam jazda normalnie rozwalała piechotę. Chodzi mi o to, że kiedy nie uderzą to dostają cięgi. Wpakowują się w środek linii piechoty wroga, a gdy dojdzie moją piesze jednostki to rozwalają nieprzyjaciela bez problemu. A to nie była słaba kawaleria. Czyżby w tym modzie piechota dominuje?
Co wy opowiadacie za bzdury [za przeproszeniem], mod jest tak stworzony aby optymalnie odtworzyć realistyczność walki. Jeśli nie macie "myku" do organizacji taktyki w polu, to słabo wam wyjdzie potyczka.
Ustawcie sobie kawalerie na flankach, najlepiej jak rozdzielicie osobno strzelców konnych od ciężkich lancerów. Przodem puszczacie piechotę z strzelcami i pikinierami do po łowy pola walki między wami a wrogiem, stosując rozkaz - dziesięć kroków w przód - co kilka komend, uzupełniając komendy dla konnicy aby utrzymywała kroku piechocie, lecz niezależnie od ogólnych komend. Czyli : dajecie sygnał piechocie [mowie tu o trzech zespołach], osobno lewej jak i prawej flance konnicy w zależności od panujących wydarzeń na polu walki. W skrócie podpowiem tak: piechota [strzelcy, pikinierzy itp.] idą przodem do około 1/2, 3/4 pola walki w zależności czy wróg nie zaatakuje szybciej. Konnica ustawiona po oby dwu flankach i poruszacie ich w taki sposób aby wróg odwrócił swoje szeregi do najbliżej ulokowanej konnicy [załóżmy z prawej], a lewą flanką zbliżamy się powoli tak, że wróg w końcu musi sam przeorganizować własne szeregi. Daje nam to czas aby podczas chaosu po stronie przeciwnika, wypuścić do ataku piechotę. Zanim ona dojdzie celu wypuszczamy strzelców konnych a następnie lancerów, którzy zaatakują wroga który wypuści własną konnicę w kierunku naszej piechoty lub najbliższych konnych. Następnie ustawiacie pikinierów przed strzelcami o dziesięć kroków w przód, aby mieli miejsce na wpuszczenie między nimi część konnych wroga w taki sposób, aby walka rozgrywała się na małym dystansie, dzięki temu łucznicy mają łatwiejszy cel do ostrzału z bliskiej odległości. My z razem z kompanierą [NPC] czekamy na rozbicie przez nasz oddział szyku wroga i atakujemy frontalnie. Następnie po kilku chwilach, wzywamy całą naszą konnicę do odwrotu za szeregi pikinierów i strzelców. W ten sposób szybko przeorganizujemy naszą siłę konnych do tego aby wróg podążył za nami. Dzięki temu przedsięwzięciu, pikinierzy stawiają opór wraz z łucznikami - komenda - atak naszej konnicy i w ten sposób wspomagamy naszym wojskom na małym obszarze pola walki, bez rozbiegania się po całym obszarze.
Oczywiście jest to z nielicznych taktyk, które stosuję.
Przepraszam jeśli nastąpiła literówka, ale piszę w nocy po ciężkim dniu.