@ałtsajder NO ja jestem ciekawa jak zamki się zdobywa :D Wiem że są inne, a w trakcie oblężeń mamy do kilku drabin i warstw murów :D. A co do koalicji, to faktycznie, ciężko jest kogokolwiek teraz "ugryźć".
Łatwiej zdobyć niż obronić...
Przy zwiększonych oddziałach, standardowe oblężenie liczy ok.1000, najazd, sięga nawet 2000, także nie jest aż tak łatwo.Zwiększenie ilość drabin, itp., wyklucza starą taktykę(chowanie się z dwuręcznym pod wejściem, i trzaskanie, każdego kto pojawił się na murze)
Edit!
Po długiej przerwie nie grania, dziś postanowiłem coś ruszyć...
Pierwsze co, to odłożyłem obronę Malayurg, na chwilę, zostawiając tam jednocześnie całe wojsko i wyruszyłem na pobór...Było to zgubne bo w między czasie do oblężenia dołączyło 800 sarranidów i z 1500 zrobiło się 2300 ;/
No cóż!Trzeba walczyć...podczas walki nawet nie czekałem na podjazd wieży, ponieważ ilość lecących na nas strzał była miażdżąca...A więc.Ekipę łuczników wysłałem na najwyższy poziom warowni, jednocześnie ubezpieczając schody piechotą, ja wraz z kawalerią i bohaterami weszliśmy do takiego korytarzyku... Kiedy wróg zajął przyczółek, i gromadził się na dziedzińcu, moi łucznicy wzięli się do roboty - wielu padło.Następny ruch - wróg wprowadza łuczników na mury, lecz w odpowiedzi na to wystartowałem z kawalerią kasując jednego po drugim, nawrót, na miejsce startu :) Co następne podejście było usłane trupami, po obu stronach, także, musiałem w pewnym momencie zrezygnować z ataków na mur.Przeszedłem do defensywy.Ustawiając ciasno kawalerię, w pomieszczeniu, zmusiłem wroga do korzystania tylko z dziedzińca(narażenie na strzały, oraz bardzo ciężkie podejście na tarasy).Od czasu do czasu wysyłał z kilkudziesięciu na mur (drogę okrężną-na kawalerie), ale za każdym razem kończyło się to stosem pod wejściem.I tak aż do momentu wycofania wszystkich na warownię, i obrona do ostatniego.Może do ostatniego to nie było(została dwunastka ;)), zaś po stronie wroga....eh...2355 zabitych, rannych 100 :D
W pewnym sensie była to mała zmiana, bo Vaergirowie, ponieśli ogromne straty, co osłabiło ich obronę na tak obszernym terenie.Pierwsze co, to postanowiłem wyruszyć do Khanatu, aby sprawdzić jak tam u nich kondycja.Fakt armii nie mają ale przeciętny oddział liczy 90, co w przypadku osłabionych Sarranidów może stanowić zagrożenie.Kiedy wraz z jednym z wasali maszerowałem do Tulgi, zauważyłem, że garnizon liczy zaledwie 140 obrońców - łatwy cel ;), tak więc go zdobyłem.Zostawiłem wasala, piechotę, i ruszyłem do Rhodoków. - w końcu szczęście.Pierwsze zadanie jakie dostałem od jednego z nich to atakowanie karawany Sarranidów - już wykonane, tylko czekać, czy będzie odwet.Wyjeżdżając z Veluki udałem się na ziemie Nordów(bez piechoty mogłem zaryzykować)...całe szczęście...:]
Pod Jeblegi(?) toczyła się bitwa z Swadią.(<200vs 750).Nie wiem co tam się wcześniej stało, ale z tych 750 było 8 Lordów i Król :O.Oczywiście i tutaj szczęście się uśmiechnęło, ponieważ, tylko dwóch z nich zbiegło, reszka w łańcuchy na czele z Królem Harlusem(?)Oczywiście na działania Nordów długo czekać nie musiałem.Po zwolnieniu ich Lordów z niewoli nasze stosunki polepszyły się do 30pkt., a reakcją na słabnącą koalicję była kampania na Curaw.Jak się dalej to potoczy, kto wie...Duże znaczenie będzie miała odpowiedź Szeika na zaatakowane karawany...Przy Wypowiedzeniu wojny republice, Swadia, podczas zbierania zębów po ostatnim ciosie może zapomnieć o sojusznikach, co doprowadziło by do rozpadu koalicji i jednocześnie powstania nowej (Rhodok, Nordowie, Khanat), wspieranej przez Rebelię.