W bitwie na publicu przy Polakach, Turkach albo Tatarach 100% (nie, nie 90,% ani nie 95%, tylko 100) kawalerii to konni łucznicy. Żaden rajtar nie ma z nimi kompletnie żadnych szans, dwa strzały mają starczyć na całą armię konnicy? Nie zapominajmy, że przeładowanie w środku bitwy jest niemożliwe, więc delikwent musi iść na rapier, co kończy się jego bardzo szybkim zgonem. Nawet limit 23 strzał nie znerfił należycie tych jednostek, poza tym wszystkie wymienione przeze mnie frakcje mają nielimitowanych konnych łuczników (u Polaków 3 jednostki konne mają łuk, u Turków też) co skutkuje osławionym horse archer spamem. Prędkość / celność / obrażenia / ilość strzał. Wybierzcie jedno z nich i utnijcie połowę efektywności, bo niepokonani konni łucznicy w połowie siedemnastego wieku chyba mijają się delikatnie z rzeczywistością. Ja osobiście bardzo lubię sobie pograć takim łucznikiem od czasu do czasu, ale pomimo tego sądzę że oni nadwyrężają balans, i to solidnie.
PS. Podnosiliście celność w ostatnim paczu? Bo wydaje mi się że w 0.53 tak masakrycznie nie było.
@Bartek: Ok, że dragoni mieli kijowe konie, ale nazwa juczny jest wręcz groteskowa :D Niech to będą ,,Weak polish horse'', albo coś w ten deseń.