MechWarrior... Kultowa seria i jeden z najznamienitszych przedstawicieli wymarłych już (niestety) symulatorów. Gdy byłem mały często grałem u mego wujka w MechCommandera, w MechWarriora II, a następnie w MW trójeczkę. Niestety mój wujek odkrył magię internetu i bez reszty pochłonął go świat WOW-ów i innych Ogameów. Ale wspomnienia zostały, a na nowo odżyły za sprawą małej książeczki dołączonej do jakiegoś wakacyjnego numeru CD-A. Otóż te parę stron tekstu wprawiło mnie w wielkie zdumienie! MechWarrior IV: Mercenaries, czyli gra w którą nigdy nie było mi dane zagrać została udostępniona za darmo do ściągnięcia. I ponownie wkroczyłem w świat stalowych wojowników. Mercenaries jak sam podtytuł wskazuje pozwala wcielić się w postać najemnika i zacząć wieść najemne życie w niebezpiecznych czasach. Z ciekawostek dodam że wszystkie dialogi są udźwiękowione (może i za dużo ich nie ma, ale jednak są), w grze występują trzy różne zakończenia, można niczym prawdziwy najemnik zmieniać strony no i jest jeszcze zarządzanie "lancami". Ale i tak gwoździem programu są mechy i ich zmagania. Jest coś w ich walce z rycerskich pojedynków - co prawda można bezkarnie strzelać w plecy, wykorzystywać przewagę liczebną i manipulując radarem urządzać zasadzki, lecz wizualnie żaden mech, nawet Puma w trawie lub w lesie się nie schowa. Stalowe bestie stają na przeciwko siebie i nie rejterują (no poza graczem, ale to tylko w niektórych misjach), walczą aż do momentu gdy na polu bitwy zostanie zwycięzca. Mechy na tle czołgów, helikopterów i innych złomów prezentują się niczym rycerze na tle chłopstwa. Walka jest tym co tygryski kochają najbardziej, a narzędzi zagłady i przeciwników tu nie brak. Broni jest multum i aż szkoda że amunicja do takiego np: Longtoma kończy się w zatrważającym tempie, ale cóż poradzisz... Zawsze możesz zamiast pocisków i rakiet zdecydować na lasery - Ale laser przegrzewa mecha, a wyłączenie takiego kolosa w samym ferworze walki aby się nieco schłodził jest lekko mówiąc nie wskazane. Ale to wszytko drobnostki - Walka jest tak piękna i wciągająca iż nieraz z żalem przyjmowałem do wiadomości komunikat w wypełnieniu celów misji. Niesamowitym plusem jest fakt iż gra ciągle "żyje" - jej opiekunowie z MekTek ciągle wypuszczają nowe dodatki, pathe, projektują nowe mechy. Jednym słowem gra ma się dobrze.
Szkoda jedynie iż MechWarrior V raczej nie ujrzy światła dziennego... Jakieś pajace od jakieś gównianej mangi zgłosili swoje zastrzeżenia względem mecha "Warhammera", który jest widoczny na oficjalnym trailerze. Ciekawe czemu tenże model zaczął im przeszkadzać dopiero od niedawna... Swoją drogą: Jak to trzeba mieć butę aby porównywać wspaniałe twory z uniwersum Battletecha do żenujących animacji.
Ale abstrahując od tej niesmacznej sytuacji: Sam nigdy jakoś nie mogłem przekonać do MechCommanderów. To chyba wina tego iż nie można było mechami kierować siedząc samodzielnie za ich sterami.
Żałuje jedynie że nigdy nie było mi dane pograć w cześć pierwszą, teraz już mnie to nie interesuję gdyż zaburzyłbym chronologię. Najpierw grałem w dwójkę (notabene także w tą cześć noszącą podtytuł Mercenaries), potem w trójkę, a z czwórką jakoś nie było mi po drodze... Aż do niedawna.
Zatem gorąco zachęcam: Komu nie obca jest miłość do Mechów niechaj jak najszybciej zasiada za ich sterami. Wojna bez najemników nie jest tym samym...
EDIT: Nikt nie grał w jakąkolwiek cześć MechWarriora? Naprawdę żadną?
EDIT2: Czy to naprawdę taka niszówka? Że jesteś jedynym na forum graczem który zetknął się z MechWarriorem?