Za młody jestem i nie zaczynałem mojej przygody z FPS'ami od Call of Duty, wujek mnie wprowadził w medal of honor allied assault :) Tak więc nie wypowiem się co do starszych, bo zacząłem od czwóreczki.
I tak w własnie w czwórkę pograłem najdłużej i ją wspominam jak najfaniej. Multi było bardzo proste i naprawdę fajne, z moim stylem gry (tj. broń krótkiego-średniego zasięgu i wbijać się w grupki wroga likwidując ich po kolei polegając na szybkości i refleksie) bez problemu zajmowałem pierwsze miejsca w rankingu. Potem kupiłem sobie Black Opsa... kampania - super mega fajna (chyba nawet najlepsza), zombie? Baaardzo fajne. Multi? Kijowe. Owszem, bardzo fajnie sobie kupować i modyfikować broń, wygląd, perki i te bonusy za serie zabić. Fajną sprawą są również minigierki (jeden w komorze, kije i kamienie...). Ale zwykłego trybu gry nie trawię. Dawno nie zaglądałem, może pojawił się jakiś patch poprawiajacy to, ale w chwili gdy ja grałem to najskuteczniejszym sposobem gry było położenie się na ziemi (klawisz ctrl) gdy tylko kogoś widzimy, wywołanie celownika i prucia we wroga. No tak nie może być. Pomijajac, że te postacie kładą się z niemożliwa wręcz szybkością tak, ze człowiek, który od razu jak ich zobaczy otwiera ogień to oni PO TYM jak się położa dają radę go spokojnie zabić. No coś tu jest nie halo. No i ja preferują bieganie i strzelanie z biodra, a bez celowania się w multi black opsa przeżyć nie da... nie, to nie jest zdecydowanie dla mnie.
Potem nadszedł czas na piąteczkę, World at War. I powiem, że multi nieziemsko mi się podobało. Bieganie i strzelanie z biodra wróciło do łask (wiem, ze zostały wydane w innej kolejnosci) i bylem w siodmym niebie. Gram do teraz na przemian z trybem zombie z black opsa :)