Cóż, nie. Uważam, że w rzeczywistości, na polach bitew nie było jakiś wielkich pościgów rodem z Wołodyjowskiego, gdzie lanca mogłaby się bardziej przydać. Kawaleria od zawsze służyła jako wsparcie dla właściwej siły czyli piechoty. Zwykle dowódcy puszczali takie pospólstwo na siebie i czekali na to, jak sprawy się potoczą. W zależności od postępów piechoty, podejmowali decyzję co zrobią z kawalerią. Mogli ją wysłać ze wsparciem, odeprzeć atak kawalerii wroga lub zaatakować jakieś osamotnione skrzydło przeciwnika. Zwykle następowała szarża na wroga z opuszczonymi kopiami/lancami i po wmieszaniu się w ich szeregi, gdy w tłoku wytracili prędkość, porzucali lance (nawet gdy były całe) i walczyli mieczami lub inną bronią do walki w zwarciu. Wniosek z tego taki, że to miecz był ich główną bronią, a lanca, to tylko narzędzie do przebicia się przez pierwsze szeregi wroga. Dlatego: nie.
Osobiście gram zawsze na ciężkozbrojnym koniu, odziany w 25kg pancerz i garnek, i bardzo rzadko używam lancy. Uważam za nudne i nawet niehonorowe krążyć wokół na koniu i dźgać gości w plecy, gdyż z przodu zwykle trzymają tarczę. Miecz lub bułat i walenie w tłoku ludzi po łbach, bardziej mnie kręci. Dogonienie innego konnego też nie jest zbyt trudne.
Pozdrawiam :)