Skupianie się na piechocie w PoPie to robienie sobie ogromnych problemów w bitwach lądowych. Bo ciężka konnica przy wsparciu konnych łuczników mimo, że jest droższa w utrzymaniu, to jej siła bojowa, mobilność i elastyczność(bo w oblężeniach też daja radę) znacznie bardziej się liczy. Dałoby się grać piechotą, gdyby był elastyczny limit żołnierzy w oddziale, który zwiększałby się proporcjonalnie do ilości piechurów w oddziale, no ale tego w żadnym modzie nie widziałem...
Z piechoty najbardziej opłaca się mieć zakonnych Ebony Gauntlet i Immortali, dla skrajnych fanbojów łuczników Silvermistów. Poza zakonnymi świetni są najemnicy Barclayscy i Mattenheimscy. Poza najemnikami porządni są imperialni kusznicy, ravensternscy łucznicy, sarleońscy halabardnicy, no i oczywiście fierdsvainscy huscarlowie i d'sharscy blademasters, ale ich się baaardzo powoli trenuje. Pomijam tu jednostki Pendorskie, bo podstawowe idą zwykle na garnizon, a szlacheckie od razu na zakonnych. Ciekawą opcją jest znalezienie skutecznej taktyki dla imperialnych gladiatorów i fierdsvainskich berserkerów, to są niszczące wszystko jednostki i nawet szybko się ich trenuje, ale ich wykorzystanie sprawdziłoby się chyba tylko w pieszej armii samych tarczowników, żeby mieli jakąś osłonę....
Ogólnie każdą główną nacją da się grać bez udziału kawalerii, tylko trzeba dobrze poznać plusy i minusy ich zestawu piechoty, np. w takim Ravensternie bazuje się na uniwersalności łuczników, ale w defensywie można polegać głównie na sile ostrzału, a już nie na odporności i osłonie jak w Fierdsvainie... który znów jest najsłabszą nacją przeciwko kawalerii itd. itd...
Ale generalnie i tak najlepiej mieć ciężkozbrojną kawalerię, bo nawet bez konia to będzie nadal świetny piechur.