malyboy!
W zależności na jakim poziomie grasz, ale ja mając raz taką sytuację, byłem zmuszony porzucić włości, oddać je pod jakiegoś suwerena, następnie zgromadzić armię po części składającą się Noldorów.
Z imperium wiele wojen przegrałem, ale też oddałem im kilka zamków...Nie ma nic gorszego jak wparowanie ich szlachty i legionów przez mury...siekali moich ziomków jakoby przez gąszcz - powoli ale do przodu...
Z Imperium wolę się w polu spotkać...
Kiedyś taką bitwę wygrałem, moich 300 jeźdźców, przeciwko 3000 ciężkiego wojska Imperium, wszytko dzięki lancom jeźdźców Sarleonu i konnym łucznikom z Ravensternu i Noldorskiej szlachty...Taktyka podjazdowa dała mi ogromna siłę, szczególnie dlatego że walczyłem w szczerym polu.A niezła była to bitka, kiedy to jako wasal Królestwa Ravensternu postanowiłem wspomóc Sarleońskiego sojusznika przed uderzeniem w samo centrum - Sarlon.
Eh...Może kiedyś to wrócę do PoP'a ;)