Bierzesz lorda w jeniectwo, to możesz z nim porozmawiać. Uwolnić go za okupem, lub bez, co zwiększy dosyć znacznie stosunki, zatrzymać w niewoli, co stosunki obniży, bądź udowodnić mu winy (to średniowiecze, nie ma sądu. Winny? SPALIĆ.) Wtedy statystyki z rodziną i frakcją lecą na łeb na szyję, skazany wypowiada ostatnie słowa, po czym ucieka. Niestety jest przykuty, więc podrzynamy mu gardło i z satysfakcją patrzymy jak jego ciało osuwa się na ziemię.
Nie, nie mam takiej wyobraźni. Po prostu tłumaczę z angielskiego.