A ja się natomiast z Katsurą nie zgodzę. Ba! Powiem, że plecie głupoty...
Średniowiecze nie znało rang wojskowych w dzisiejszym ich rozumieniu. Oczywiście nie jestem żadnym ekspertem, a na dodatek wszystko wyglądało trochę inaczej w poszczególnych krajach, kulturach, bądź strefach wpływów. Oczywiście nie mówię iż wojsko składało się samopas z kupy chłopa i to wszystko. Jednak zhierarchizowanego sztywnego podziału nie było. Nie można więc powiedzieć, że sierżant dowodził kawalerią, porucznik piechotą, etc., bo tak nie było.
Wspomnieć trzeba, że ogólnie, średniowiecze w porównaniu do czasów starożytnych spłyciło znacznie strategię i taktykę bitew. W 'Mrocznych Wiekach' - nota bene trafna nazwa, również w odniesieniu do taktyki wojskowej - nie było dowódcy, który wprowadził coś innowacyjnego, który zaskoczył czymś czego przewidzieć się nie dało. Średniowiecze miało swoich 'pionków', ale nie miało kogoś na miarę Hannibala stosującego manewr kanneński, nie miało Cezara bijącego Pompejusza w Macedonii, nie miało Aleksandra podbijającego większość ówczesnego świata, nie miała szyku skośnego, nie miała błyskotliwego manewru oskrzydlającego... Oczywiście przebłyski były - jak Crecy, Azincourt, czy Lipany, ale to jednak nie to samo... Średniowieczne starcia opierały się przede wszystkim na ciężkozbrojnej jeździe, która niejednokrotnie 'wymuszała' na dowódcy prymitywizm starcia.
Jednak tak jak pisałem na początku, w dzisiejszym rozumieniu pojęcia "stopień wojskowy", średniowiecze nie znało takiego pojęcia. Według mnie już armia rzymska, posiadała dużo lepiej zhierarchizowany model dowodzenia z podziałem na centurie, manipuły, kohorty i legiony. Średniowiecze tak jak już pisałem, uzależnione niemal było od ciężkozbrojnej kawalerii, więc nawet sama nazwa podstawowego składnika armii, czyli "kopia", niejako wiąże się z tym. Oczywiście była również chorągiew, ale to i tak nie zmienia tego, że czas hierarchii stopni i rang wojskowych przypada dopiero na czasy rozwoju armii zawodowej.