I zastanawia mnie kwestia zwiadowcy? Skoro mamy jeden punkt zapasu w pierwszej rozpisce to nie lepszy będzie BT?
W pierwszym lineupie ewentualnie można zamiast GwPanther i Bisona wystawić francuskiego SPG'a VII tieru - Lorraine 155(51). Plusy: błyskawiczny reload (19,82 sec), świetna prędkość (60km/h) oraz zwrotność. Minusem jest ubogi splash oraz nie ma tak stromej trajektorii lotu pocisku jak Bison, którym można strzelać niemal bezpośrednio za kamienie. Bison z kolej cierpi na "niedobór" zasięgu, więc... tu też jest problem.
W ten sposób uzyskuje się jedno miejsce i zamiast 1x T1 można wystawić 2x T1.
Co do BT-2 to w takim przypadku jest tylko strata punktu. Jeśli można pozwolić sobie na wystawienie dwóch scoutów tieru I to lepsze takie wyjście niż wrzucanie BT-2, który również zupełnie nie nadaje się do walki, a zawsze lepiej rozstawić zwiadowców w dwóch sektorach niż tylko w jednym.
P.S. Poza tym warto wziąć pod uwagę, że ciężko grać w ESL czołgami zdobytymi "z marszu". Według mnie nawet do tej czołowej 64 trudno przebić się w składzie, którego poszczególne czołgi jeżdżą na "stockowej" załodze. Absolutnym minimum jest posiadanie 1-2 perków. Cieżko wyobrazić sobie artylerię bez żarówki, czy scautów nie posiadających wbitego camo oraz żarówki. Trudno byłoby grać HT'kami bez naprawy, czy AMX'em 50/100 bez BiA. Poza tym dopiero po przegranych kilkudziesięciu bitwach można ograć dany czołg i wiedzieć do czego jest zdolny. No i oczywiście ostatnią kwestią jest obowiązkowe montowanie modułów dodatkowych.
Bez tych trzech rzeczy (ogrania czołgu, wyszlifowania załogi oraz założenia modułów) według mnie nie ma po co startować, bo nawet jak nie traficie na Pandy, Piratów, czy innych wymiataczy, to ciężko będzie nawiązać wyrównaną walkę, gdy świeci was scout, którego sami nie widzicie, a 50/100 wciska kolejne 1800 dmg'u HT'kom i znika przeładować.