Osobistych wrażeń Ci nie podam, bo nie miałam tego szczęścia znalezienia bliźniaka genetycznego (może w przyszłości). Ale z tego co się orientuję, to to nie boli. Różnica też jest niewielka- wygląda jak pobieranie płytek albo separacja krwinek. Jedną rurką krew wypływa do maszyny, tam filtrują co potrzebne, a reszta drugą rurką wraca do Ciebie. Tylko przed oddaniem szpiku przez kilka dni dostajesz leki, które mają pobudzić Twój organizm do większej niż normalnie produkcji. Efektem ubocznym jest podobno odczucie jak przy grypie (ponoć masz wrażenie, że coś Cię łamie).