Cóż.. o pierwszych 5 rundach nie ma co mówić graliśmy przeciwko Chanatowi.. Rozjechali nas i za późno dobraliśmy dobrą taktykę która przyniosła nam 1 rundą, Po zmianie frakcji nie daliśmy rady dobrze wykorzystać chanatu kilku z nich zostało i stąd dwa remisy.. zamiast naszych zwycięstw. Na Ruins ich piechota i kusznicy byli masokrowani, jednak po kilku zwycięskich rundach nastąpiło lekkie rozluźnienie piechota nam się rozdzieliła, a konni ich niemiłosierni kłuli w plecy i 2 rundy przegrane.. Po zmianie frakcji było bardzo podobnie jednak przegraliśmy 2 rundy początkowo ich konni masokrowali nasze plecy, ( Swoją drogą nie wiem co na ruinach robiła nasza konnica która miała być naszą główną siłą), jednak później zebraliśmy się w kupę i wygraliśmy 3 rundy z dużą przewagą.
Rzeczy do przemyślenia:
-Chanat..
-Masakrowanie naszych pleców, nasi konni powinni zlikwidować to zagrożenie dużo wcześniej i zabić tych konnych.
-Rozdzielanie się piechoty.. i chaos w rozkazach potrzebny nam dowódca piechoty który zadba o 3 rzeczy, dobre zabezpieczenie pleców, niedopuszczenia do rozdzielania się piechoty, i likwidowanie pomniejszych zagrożeń
Rzeczy na plus:
-Nasza piechota, na którą nie ma mocnych.
Dużo narzekania, ale naprawdę chcę aby wyciągnięto jak najwięcej wniosków przed następnym meczem ;p