Dziś, po bardzo długiej przerwie, postanowiłem zagrać w mm moda. Wbijam więc na serwer, wita mnie fajne menu, interfejsu mogą pozazdrościć inne mody. Dołączam do anglików, i resztę trwającej rundy spędzam na delektowaniu się ruskimi mundurami oraz widokiem szarży na bagnety angoli. No więc respię się. Od razu rzucają mi się w oczy angielskie mundury. Co jest...? Przecież to są jeszcze te z mm prussii.... Przebolałem to, pomyślałem, że poświęcili tyle czasu ruskim, że dla innych nie starczyło. No więc ruszamy do najbliższej osłony, okopać się. Czekamy aż nadejdą ruscy. Składam się do strzału, i z miejsca coś mnie trafia: moja postać zaciska rękę obok muszkietu. Bug mały, ale w modzie, który w 90% składa się ze strzelania, czegoś takiego nie ma prawa być. Eh... no dobra..... naprawią to w czwórce... Strzelamy. Siedem strzałów, siedem chybień (to były naprawdę fascynujące dwie minuty). Odpuszczam sobie strzelanie i rozglądam się po prowizorycznym okopie. Lokalizuję źródło irytującego dźwięku, jakby petard chińskiej roboty. To werblista. Biedak, ma połamane nadgarstki. Twardziel, widać, że kości przedramienia ma w drobiazgach, a i tak starcza mu siły, żeby nawalać w ten bęben. I jeszcze ten jego stoicki spokój: energicznie uderzając w bębenek, utrzymuje całe ciało (łącznie z ramionami) w absolutnym bezruchu... Szturmują Rosjanie. Wyposażony w zdobyczny miecz oficerski, zachowawczo ruszam do walki przytrzymując dolny blok. Rosyjski liniowiec, któremu Boh najwyraźniej poskąpił zdolności percepcyjnych, atakuje mnie dolnym pchnięciem. Mimo trzymanego przeze mnie od dłuższego czasu dolnego bloku, przebija go na wylot i bagnet ląduje w moim żołądku. Powstrzymuję się od ataku furii i, jak nakazuje zdrowy rozsądek, kontruję go cięciem w gębę. Szabla przechodzi mu na wylot przez głowę, jednak hardy Moskal nawet tego nie czuje (jego pasek hp raczej też nie). Ponownie atakuje mnie dolnym atakiem, a ja ponownie go blokuję. Jednak kaukaska stal miażdży marną angielską szabelkę i zabija mnie na miejscu. W następnej rundzie zostaję zbalansowany do Rusków. Respię się jako liniowiec, razem z 10 innymi atakuję w kierunku angielskich pozycji. Jednak gdy docieramy na miejsce, okazuje się że wszyscy już nie żyją; wyrżnęła ich kawaleria. No cóż, zdarza się. Jednak w następnej rundzie dzieje się to samo, zapylamy przez 3 minuty po stepie by zorientować się, że wrogi okop jest pusty. Już mam ochotę powiedzieć komuś parę słów do słuchu, ale pewna rzecz, którą widzę, odbiera mi mowę. Otóż gdy wpadamy do opuszczonej chaty, widzimy naszego kawalerzystę, który... wesoło gra sobie na pianinie. ,,Co to k***a jest?!?!'' W ciągu pięciu minut zanotowałem kilkanaście rażących błędów, a 22nd bawi się w dodawanie do moda GRY NA PIANINIE?!
Takie wrażenia wyniosłem z dzisiejszego testu mm russii 3. Możecie mieć inne obserwacje, jednakowoż ja chyba powstrzymam się z dalszymi próbami do wyjścia mm poland.