Przecież rownie dobrze moglbys napisac o starozytnosci lub sredniowieczu. Nie znam na tyle swiata Młota, aby wiedziec o jakis tam bitwach kolo miast takich a takich, wiem natomiast, ze dowodcy tej armii to straszne tumany. Już w starożytności sprawna armia potrafiła zbudować solidny obóz wojskowy dla 4-12 tysięcy w JEDEN DZIEŃ.
Taktyka była prosta, armia podzielona jest na trzy grupy. Tylna, pilnująca taboru przed atakmi, co zaskakujące, z tyłu. Trzon, w skład którego wchodziły główne siły, oraz przednia. Wszystkie trzy grupy operacyjne były oddalone od siebie o kilka kilometrów. W skład przedniej armii wchodzili specjalni oficerowie logistyczni, których zadaniem było znalezienie miejsca na obóz. Gdy już takie znaleźli, specjalnymi chorągowiekami zaznaczano miejsca na namioty żołnierzy, oficerów, dowództwa, latryny itp itd. Gdy nadchodziła armia środkowa, zołnierze zdejmowali zbroje i, uzbrojeni w łopaty, zaczynali kopać rów wokół obozu, układac palisadę itp. Wymagało to wielkiego zaangażowania oraz doskonałej organizacji, a przede wszystkim nie było to tanie. Jednak, gdyby przednia armia została zaatakowana, mogliby wycofać się do obozu zbudowanego poprzedniego dnia, gdyby uderzono na tyły to obóz już by czekał. A gdyby za cel obrano środek, wysunięte armie okrążyłyby wrogie wojska.
Przepraszam za rozpisanie, ale odczułem potrzebę rozsiania wątpliwości na temat budowania pomocniczych baz.