Ruszyła konwersja forum! Przez ten czas wyłączyliśmy możliwość pisania nowych postów, ale po zalogowaniu się można pisać na chacie. Poniżej znajdują się też linki do naszej grupy Steam i facebooka, gdzie również będą ogłoszenia. Modernizacja forum powinna zakończyć się najpóźniej do wtorku.

Najnowsze newsy z naszej strony:


    Polub nasz profil na facebooku! oraz dołącz do naszej Grupy STEAM

    Autor Wątek: Oblężenie Stadthauer - sesja rpg  (Przeczytany 17906 razy)

    Opis tematu:

    0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

    Offline Grievous

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 2438
    • Piwa: 2
    • Płeć: Mężczyzna
    • Chwała Konfederacji Niezależnych Systemów.
    Odp: Oblężenie Stadthauer - sesja rpg
    « Odpowiedź #45 dnia: Stycznia 27, 2010, 00:11:40 »
    Ki ch*j?! Co on tam wrzasnął?! Dostałem do pomocy jakiegoś czarownika czy co? Muszę mieć na tego dziwaka oko - nie wiadomo jaki numer jeszcze przyjdzie mu wywinąć. Z drugiej strony też chciałbym powalać takich bydlaków byle wrzaskiem.... Jeszcze nie widziałem kogoś w takim stanie w jakim znajduje się ta małpa. Co on tam mamrocze? Zaraz..... kiedy ubiłem szczura wstrząsnęło to nim, mam nadzieję iż mój porąbany towarzysz nie zabije go od razu - muszę pomachać przed twarzą syna resztkami jego ojca. Cholera! Z kim, albo z czym spłodził takie draństwo!
    No, ale teraz muszę zająć się moją ofiarą - rozrąbię go na kawałki! Podchodzę i potężnym zamachem odcinam mu lewą łapę, tak! tego mi brakowało! czuję, czuję że wypływam z bajora gówna. Takkk! los zaczyna mi sprzyjać. Ale z gęby nie zostało wiele - odrąbie mu jaja i wepcham do mordy tego goryla.
    - Mój "karmazynie" powstrzymaj się przed ubijaniem swojej zdobyczy, muszę mu coś podarować. Po za tym dwie sprawy: Po pierwsze to ja jestem tu szefem, bo mam misję od samego Khorna, a ty jesteś tylko pomagierem  Asava Kula. Po drugie: Czego mamy nie sp******ć?. Tylko nic nie kombinuj, bo zanim piśniesz jedno niewłaściwe słowo to utnę Ci łeb, zrozumiałeś?
    "I never risk my own skin if I don't have to."

    Offline Samowar

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 240
    • Piwa: 2
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Oblężenie Stadthauer - sesja rpg
    « Odpowiedź #46 dnia: Stycznia 27, 2010, 00:14:45 »
    *Mężczyzna przeanalizował słowa demona w biegu. Nagle zatrzymał się. Podrapał się po głowie z głupim wyrazem twarzy po czym rzekł jak dziecko, które nie może doczekać się nowej zabawki, a jednocześnie jest szczęśliwe bo na pewno ją dostanie* Wiesz.... Może jednak coś w tym jest. * uśmiechnął się niewinnie * wesoło by było tak rozpruć parę ciał, przeprowadzić sekcje.... Kiedyś słyszałem o pewnym krasnoludzie, który z jelit swojej ofiary zrobił sobie pas od spodni i  sznurówki. *Wybuchł śmiechem jak z dobrego żartu* facet miał niewątpliwie dobre poczucie humoru.

    Offline Barudokuku

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 601
    • Piwa: -2
    • Płeć: Mężczyzna
    • Zbieracz puszek
      • (nie)Oficjalne Forum Antyfanów CD-Action
    Odp: Oblężenie Stadthauer - sesja rpg
    « Odpowiedź #47 dnia: Stycznia 27, 2010, 00:20:08 »
    Spojrzałem zadumiony, stojąc już na korytarzu, na Ragnara. Wstrząsnął mną ogrom pomyłki, mojej pomyłki, który chlubił się nieskończoną wiernością królowi; gdyby nie Ragnar, już byłbym zgubiony i musiałbym udać się na wygnanie.
    - Wybacz mi, panie! - rzekłem, podchodząc śpiesznym krokiem, klękając obok towarzysza i wyciągając z pochyloną głową młot w kierunku Inkwizytora. - Jeśliś rzeczywiście kontaktował się z królem, nie mam prawa odmówić ci służby ani oferować nieprzyjaźni. Ja, Balwrather, syn Narnagara, który jest synem Hurrkilama, a potomkiem Marnaruana Wynalazcy, oferuję ci swój młot i wierność, a zarazem młoty i wierność całego regimentu, póki stoisz po stronie Króla, niechaj żyje tysiąc lat. Popełniłem błąd, byłem nieroztropny, zaślepiony wściekłością, którą wywołała próba - i nadal odmawiam zabicia kogokolwiek inaczej, niż twarzą w twarz, z powodów, które Ragnar już wymienił, a także własnych, które kierują mną od dziecka, a dzięki którym dzisiaj mogę ci oferować mój oręż. Wypełnimy polecenie króla z największą skutecznością; musimy jednak - zwrócił się do towarzyszy - wystrzegać się więcej sprzeczek między sobą. Mamy przed sobą ciężkie boje z tymi, tfu, chaotami, a i w mieście ich sporo, choć nie wypowiem się o sposobach ich zwalczania. Poza tym, drogi Inkwizytorze, czy masz jakiekolwiek pojęcie o tym, kiedy stawimy wrogom czoła? Regiment szósty cały czas jest gotów do działania, acz lepiej wcześniej, niż później.
    « Ostatnia zmiana: Stycznia 28, 2010, 15:03:59 wysłana przez Barudokuku »
    Ileśtam procent kogośtam robi cośtam. Jeśli należysz do iluśtam procent pozostałych, wstaw to gdzieśtam.
    Wyobraź sobie też, że tutaj jest jakiś fajny tekst pokazujący, jak bardzo jestem nieskażony mediami, propagandą i tak dalej i ogólnie coś, co sprawi, że wszyscy będą wiedzieli, że nie lubię czegośtam.
    Oczywiście, możesz też sobie wyobrazić tutaj jakieś mHroczne/lolowate/jestem-taki-zarąbisty zdanie po angielsku. Ot, choćby traktujące o śmierci czy religii, coby pokazać, że jestem ateistą.

    Offline Wezyk

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 855
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Oblężenie Stadthauer - sesja rpg
    « Odpowiedź #48 dnia: Stycznia 27, 2010, 17:48:29 »
    A to ci niespodzianka . Patrzyłem zdumiony na towarzyszy to na inkwizytora .
    - Może niezbyt dwornie to zabrzmi , ale jesteśmy na wojnie - zakląłem -  i jako , że cholera jasna jesteśmy sprzymierzeńcami powinniśmy sobie ufać . Tu spojrzałem z wymownym uśmiechem na Ragnara . Ukłoniłem się nisko przed inkwizytorem i podjąłem mówić dalej :
    - Ja Thoren z rodu Khotenów z Karak Hirn przekonałem się na własnej skórze  jak to sprzymierzeńcy sobie nie ufają i dzięki temu nie mam już rodziny . Dla tego najmocniej przepraszam za napad złości na przeora Witolda - uśmiechnąłem się paskudnie - i zgadzam się z towarzyszami . Mój młot  przy następnej bitwie będzie  ociekał krwią tych - siarczyście zakląłem - chaotów . Lecz teraz z chęcią wysłucham pana inkwizytora i pańskiej drugiej propozycji...
    Zero poczucie humoru... Zupełnie jak w IG...

    Offline proud

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 3264
    • Piwa: 4
    Odp: Oblężenie Stadthauer - sesja rpg
    « Odpowiedź #49 dnia: Stycznia 28, 2010, 17:03:29 »
    - Whoa! - krzyknąłem do konia, który w mgnieniu oka stanął jak wryty na moją komendę. Cóż do k***y nędzy? Śmierdzi tu złem i to najczystszym... - pomyślałem zeskakując z grzbietu niosącego mnie jeszcze przed chwilą rumaka.
    - Sp******ać z drogi! Ale już! - wrzasnąłem w stronę tłumu i począłem się bezczelnie przebijać do przodu. Ten kapłan jest ślepy, czy głupi? A może jedno i drugie... - przeleciało mi w myślach, gdy biegnąc przewracałem jakiegoś śmierdzącego gnojem wieśniaka w tłumie. Chędoż się obwiesiu... I co się tak k***a wszyscy gapią? Przedstawienie oglądają? Jak to jest to co myślę, to za chwil kilka stanie się tu coś złego... - myśląc to przebiłem się w końcu przez tłum i ujrzałem to co z daleka nie było tak jasne jak teraz.
    Łowca w konwulsjach i z wykrzywioną twarzą mamrotał coś i rzucał się po ziemi, stojący obok niego kapłan wydawał jakieś polecenia katowi, a nad tym wszystkim górowała trawiona na stosie ofiara inkwzycji, było w niej jednak coś dziwnego... widziałem już dziesiątki palonych na stosie, ale ten... wydawał się... dziwny... spokojny...
    - Jest tu jaki wyższy kapłan? Szybko! Biegnij po niego! Powiedz, że jak tu zaraz się nie pojawi to miasto do szturmu nie dotrzyma... - krzyknąłem do gapiącego się we mnie kapłana. No rusz dupsko sku****lu! - pomyślałem patrząc na rysujący się mu na mordzie głupi wyraz zdziwienia zmieszanego ze strachem.
    - Czego jeszcze tu czekasz? Głuchyś imbecylu? - dodałem widząc, że niezbyt szybko zbierał się do wykonania mojego polecenia.
    - Ty odejdź z tym toporem, bo sobie jeszcze krzywdę zrobisz i ludzi odgoń jak najdalej! - rzuciłem do stojącego kilka kroków ode mnie kata, który widocznie na polecenia kapłana dobył stojący niedawno pod murem topór, którego to refleksy słoneczne dostrzegłem zeskakując chwilę temu z konia.
    - To nie jest zwykła egzekucja i lepiej wierzcie mi na słowo... - dodałem jeszcze na koniec do stojącej dwójki, która chyba przez zaledwie sekundy zapomniała o moich poleceniach i wciąż stali jakby wbici w ziemię.
    Nurgleeeeeeee! Mam nadzieję, że się mylę, ale... to jednak to o czym myślę. - w tym samym momencie sięgnąłem po zatknięte za pas dwa skałkowe pistolety i szybko wyciągając je skrzyżowanymi rękoma wycelowałem z obu w pierś trawionego przez ogień skazańca... a może kata?

    Offline Roxenheimme

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 134
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Oblężenie Stadthauer - sesja rpg
    « Odpowiedź #50 dnia: Stycznia 29, 2010, 09:59:37 »
    - Skrytobójcy? Przeciwko komu skierowane jest ich ostrze? Przeciwko mnie? Czyżby ktoś chciał pozbyć się łowcy bo przeszkadza mu w planach? No tak miasto jest pod oblężeniem, czy tylko ja jestem niewygodny? - pomyślałem, lewą ręką dobywając pistolet. - Czy ty czasem nie masz zbyt wygórowanego mniemania o sobie? Przecież jest tu przeor Witold i ten drugi... jak mu tam było? Ech, nieważne później sobie przypomnę, teraz trzeba zająć się tymi tutaj.
    Jechałem cały czas w kierunku świątyni, czujniej się rozglądając wkoło. Mięśnie miałem napięte czekając co się wydarzy. - Zaatakują czy nie? Czy może zauważyłem ich przypadkiem? Cholera jasna jak ja nie lubię skrytobójców. Nawet jak zakon wynajmował ich w niektórych sprawach, przebywanie z nimi w jednym pomieszczeniu przyprawia mnie o mdłości. Inna sprawa walczyć z pomiotem chaosu, inna sprawa mordować za pieniądze. I jeszcze to głupie swędzenie pod łopatką jakby tam była wycelowana strzała. Byleby szybko dojechać do świątyni.


    Offline Francysh

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 264
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    • ARE YOU READY TO UNLEASH FURY?!
    Odp: Oblężenie Stadthauer - sesja rpg
    « Odpowiedź #51 dnia: Stycznia 29, 2010, 14:35:18 »
    Czempion Tzeentha
    Ignorując polecenie Bale'a, stanąłem za obezwładnionym przeciwnikiem i szybkim ruchem sprawiłem, że łańcuch, którym jeszcze niedawno sam wymierzał ciosy, owinął się wokół jego szyi. Następnie mocno pociągnąłem za oba końce, z przyjemnością wsłuchując się w chrzęst pękającej krtani i łamanych kości.
    Niech jego dusza odejdzie do Tzeentha, pomyślałem z satysfakcją.
    Powoli uniosłem głowę i spoglądając na krwawiącego Berserkera, roześmiałem się.
    - Znacznie sprawniej wydajesz rozkazy, niż fechtujesz, Bale - powiedziałem z pogardą. - Nie przypuszczałem, że byle człowiek zdoła cię z taką łatwością zranić - zadrwiłem i puściłem jeden koniec łańcucha, uwalniając bezwładne ciało. - Rozczarowujesz mnie. Haaa... Słyszałeś? Jestem z ciebie niezadowolony. - Przestąpiłem nad zwłokami i stanąłem nieruchomo, wpatrując się w Berserkera. - Musisz się jeszcze wiele nauczyć... - Niespodziewanie wykonałem pełen obrót łańcuchem i rzuciłem nim w kierunku Bale'a tak, aby owinął się wokół niego, unieruchamiając go.
    « Ostatnia zmiana: Stycznia 29, 2010, 22:26:43 wysłana przez Francysh »
    Na chwilę obecną umarłem! Wrócę... kiedyś ;]

    Offline Francysh

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 264
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    • ARE YOU READY TO UNLEASH FURY?!
    Odp: Oblężenie Stadthauer - sesja rpg
    « Odpowiedź #52 dnia: Stycznia 29, 2010, 18:22:33 »
    Multiposting bo teraz idzie podsumowanie, wcześniej była wypowiedź gracza niespodzianki. Do 6 lutego będę animował postać Wężyka. To by było na tyle jeżeli chodzi o ogłoszenia. Nie podsumowuje Bale i Czempiona Tzeentha, chłopaki będę was pchał dalej jak się wreszcie pogodzicie ze sobą :P

    Siegfried

    Wypadki potoczyły się błyskawicznie. Jednocześnie strzała przeleciała obok ucha konia płosząc go, skrytobójca który znikł wcześniej gdzieś z boku wyskoczył nagle z cienie i celnym ciosem ściął łeb koniowi. Martwe cielsko zwierzęcia zrobiło jeszcze krok po czym zwaliło się na ziemie. Gdyby nie refleks łowcy prawdopodobnie zostałby przygnieciony przez końskie ścierwo i walka skończyłaby się zanim się na dobre zaczęła. W miejsce gdzie powinna być głowa łowcy, uderzyła z świstem kula od muszkietu. Zabójca na dachu zaklął szpetnie i zaczął ładować muszkiet. Jego kompani nie czekając rzucili się na łowce z mieczami gotowymi do zabijania.

    Krizz

    W oczach bestii można było dostrzec iskerki podniecenia.
    - Taaaaaak.... Mogę dać Ci wszystko czego zapragniesz, a tak niewiele od Ciebie wymagam... - Ciemność wokół Krizza poczęła falować i zmieniać kolory. Cały świat wokół wydawał się być jakby widziany oczami ślepca, wszystko było rozmyte i bez kształtu. W końcu nabrała ostrości i ukazała spaloną wioskę. Wszędzie walały się trupy dzieci, kobiet i mężczyzn a pośrodku stał on. Emanował jakąś mroczną energią a jednocześnie potęgą, szczęściem, żądzą mordu i euforią. Krizz spojrzał na mroczne odbicie siebie które rozglądało się po pobojowisku z strasznym uśmiechem po czym wybuchło śmiechem pełnym...radości. Bestia nie wiedząc kiedy znalazła się za plecami Krizz, poczuł jej gnijący odór i usłyszał szept tak nęcący...
    - Więc...umowa? To wszystko może się stać...

    Karlan

    Kapłan pierwszy oprzytomniał i pobiegł w stronę klasztoru z wyrazem twarzy jakby zobaczył samego Khorna. Kat chwilę pomruczał coś pod nosem, po czym odszedł obrażonym krokiem wyraźnie niepocieszony, że nikt nie docenił jego umiejętności. Wbił on z rozmachem topór obok skazańca. I usiadł obok na ziemi. Nagle podskoczył jak na igłach i uciekł w tłum z krzykiem. W miejscu gdzie siedział widniała teraz gnijąca dziura, a topór był pożerany przez robaki. Od miejsca w którym skazaniec powoli się kopcił zaczęła się roztaczać aura zgnilizny, prawie można było dotknąć mrocznej mocy która się od niego rozchodziła. Nagle drewniane deski najbliżej stosu zaczęły gnić...krzycząc jak zarzynane dzieci. Tłum zerwał się z krzykiem do ucieczki we wszystkich kierunkach. Do tego obrazu paniki nie pasowały tylko dwie rzeczy. Rzucający się coraz bardziej łowca i skazaniec z uśmiechem triumfu.

    Balwrather, Ragnar, Thoren

    Inkwizytor spojrzał na Balwrathera i zamyślił się. W końcu powiedział powoli cedząc każde słowo jakby było na wagę złota.
    - Chaotów oczekujemy...jak przyjdzie pora. Podejrzewam, że szturmować będą rano. Dobrze przywódco krasnoludów dla Ciebie będę miał specjalne zadanie. Ale to jak Twoi towarzysze wyjdą. - Skinął ręką na adeptów którzy ukłonili się i wyszli zamykając z pobożnością drzwi. Witold w końcu pozbierał się z ziemie i stanął po prawicy Inkwizytora, ściskając kurczowo młot i puszczając złe spojrzenia na Balwrathera. - Co do was - zwrócił się do Ragnara i Thorena - to wiecie co zrobić, dwie przecznicy stąd jest burdel do ktróego ten wieprz chodzi. Za kilka minut wyjdzie. Wysłałbym moich ludzi....ale sami rozumiecie. Nie chodzi o zrucenie winy na was tylko o kwestie zaufania. Ludziom nie można ufać do tego stopnia. Po zabiciu Von Stauffena musiałbym zabić adeptów a potem zabójców których wynajełem do tej roboty i tak w kółko. Wy krasnoly chodź jak obiecacie milczenie to milczycie. A teraz ruszajcie nie ma czasu do stracenia.
    Na chwilę obecną umarłem! Wrócę... kiedyś ;]

    Offline Grievous

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 2438
    • Piwa: 2
    • Płeć: Mężczyzna
    • Chwała Konfederacji Niezależnych Systemów.
    Odp: Oblężenie Stadthauer - sesja rpg
    « Odpowiedź #53 dnia: Stycznia 29, 2010, 19:11:07 »
    - Ty ch**u!!
    Cholera jasna! Zaj***e tamtego czarownika za sprowadzenie tego psychola! Odwołuje zdanie o poprawie losu, nadal jestem po uszy w gównie. Odskakuje do tyłu, ćwiekowana kula mija mnie o milimetry. Trzeba mu przemówić do rozsądku, jeszcze mnie zabije! Mam z nim walczyć z taką raną?! Z drugiej strony - i tak nasza współpraca chyba nie wypali.
    - Hej skur******e! Opamiętaj się trochę! Mamy misję do wykonania, a wiedz że żaden z nas sam sobie nie poradzi.
    Hmmm.... Chyba moja przemowa do niego nie trafiła. Co mam zrobić? Ubić wariata?! Macha cepem jak krzepki wieśniak. Ale skoro chce walczyć to nie walczy - tanio skóry nie sprzedam.
    - Szykuj się szmato na śmierć!! O wielki Khornie! Pokieruj mymi toporami w walce o twoją cześć i chwałę! Niech Tzennth ukorzy się przed twoją potęgą.
    Mam nadzieję iż zaraz wpadną jacyś nowi strażnicy, albo coś innego, niech stanie się cokolwiek co mnie wybawi od tego szajbusa. Mimo to przyjmuję postawę bojową, czekam na jego ruch. Teraz muszę bić z kontry. Atakuj, atakuj, wiele przeszedłem a ty mnie nie doceniasz. Nie pierwszy raz jestem w opresji i na pewno nie ostatni.
    - No psie! Dawaj!
       
    "I never risk my own skin if I don't have to."

    Offline proud

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 3264
    • Piwa: 4
    Odp: Oblężenie Stadthauer - sesja rpg
    « Odpowiedź #54 dnia: Lutego 01, 2010, 09:25:06 »
    Wciąż mierząc w trawione na stosie zwłoki z dwóch pistoletów skałkowych obserwowałem wszystko co działo się dookoła. Kapłan już jakiś czas temu zniknął w drzwiach klasztoru... Kat spi****lił gdzie pieprz rośnie, a za nim cały tłum na widok... hmm... dziwnych desek.
    - Całe życie na to czekałem! - krzyknąłem wyginając usta w ironicznym grymasie. Szukałem tego całe życie, ganiałem jak głupi po świecie od wioski do wioski i teraz moje marzenia się spełniają! - dodałem jeszcze w myślach, ale jeśli to na stosie jest tym czym myślę, nie powinno mieć kłopotów z odgadnięciem kołatających się w mej głowie myśli.
    - Nurgle to Ty ku***ie? Zostaw tą wijącą się u twych nóg pokrakę i chodź tu do mnie! - Wykrzykując te słowa w kierunku stosu jednocześnie odrzuciłem z pleców płaszcz i zaraz za nim kapelusz. Khorn cię szukał przez cały ten czas! Teraz z jego mocą zostaniesz zgładzony! - patrząc prosto w miejsca gdzie powinny być oczy ofiary w myślach przekazałem mu to co byłem pewien, że usłyszy... Sigmar jest słaby i jego moc gówno dla ciebie znaczy śmieciu, ale to nie Sigmar prowadził mnie przez te lata po świecie w poszukiwaniu herezji... Khornie! Teraz potrzebuję Twej mocy Panie, bo żem znalazł to co znaleźć mi kazał tyle lat temu! Daj mi więc siłę by zniszczyć wyrzutka, którego zniszczyć w Twym imieniu obiecałem! - rzuciłem gniewnie w myślach w stronę gnijącego Nurgle i wystrzeliłem z obu pistoletów, mierząc jednym w pierś, a drugim głowę...

    Offline Roxenheimme

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 134
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Oblężenie Stadthauer - sesja rpg
    « Odpowiedź #55 dnia: Lutego 01, 2010, 15:41:56 »
    Wystrzeliłem z pistoletu prosto w głowę zabójcy na dachu. Jego ciało sturlało się na uliczkę spadając z głuchym plaśnięciem.
    - Wy psie syny - krzyknąłem w stronę przeciwników - Myślicie że jesteście na tyle potężni, aby rzucić wyzwanie samemu Siegfriedowi Grunenwaldowi! Nie uległem w walce z pomiotami chaosu, całe swoje życie poświęciłem służbie Sigmarowi i Świętemu Inkwizycjum! Nie polegnę w walce ze zwykłymi zabójcami.
    Uniknąłem pierwszy cios wymierzony przez jednego z zabójców. Treningi w szkole inkwizycyjnej dały pożądane efekty. Natarłem na przeciwników z imieniem Sigmara na ustach.

    Offline Eiren

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 25
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Oblężenie Stadthauer - sesja rpg
    « Odpowiedź #56 dnia: Lutego 01, 2010, 18:28:24 »
    Ragnar
    Powoli podniosłem się i poprawiłem młot. Zrobiłem lekki ukłon w stronę Inkwizytora i bez słowa ruszyłem w stronę wyjścia. Otworzyłem drzwi i ostatni raz omiotłem spojrzeniem celę. 
    Nie wierzę że naprawdę mnie to spotkało. Ech... Nigdy w życiu nie pomyślałbym, że będę musiał bawić się w jakiegoś pieprzonego skrytobójce. Tfu! Tfu! A jednak muszę to zrobić, w końcu to rozkaz od króla. Przynajmniej postaram się dać temu głupcowi jakieś szanse obrony... musi być jakieś honorowe rozwiązanie ... Nie ma czasu do stracenia, musimy działać szybko.
    Nie zamykając za sobą drzwi wyszedłem na korytarz szukając wzrokiem jakiegoś adepta, który mógłby mnie poprowadzić do wyjścia, gdyż nie byłem pewien czy dobrze pamiętam drogę powrotną przez gąszcz klasztornych korytarzy.




    Offline Samowar

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 240
    • Piwa: 2
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Oblężenie Stadthauer - sesja rpg
    « Odpowiedź #57 dnia: Lutego 01, 2010, 21:35:16 »
    *Krizz wybuchł serdecznym śmiechem. Obrócił się w stronę Nurgla i jak gdyby to był kumpel z karczmy złapał istotę za "ramię" i rzekł* Wiesz co, lubię cię* Uśmiechnął się szeroko* Zgadzam się oczywiście, jak mógłbym przepuścić tyle wspaniałej zabawy!*Łowca obrócił się zaczął się dokładniej przyglądać rozprutym zwłokom, z rozkoszą wymalowaną na twarzy.*

    Offline Barudokuku

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 601
    • Piwa: -2
    • Płeć: Mężczyzna
    • Zbieracz puszek
      • (nie)Oficjalne Forum Antyfanów CD-Action
    Odp: Oblężenie Stadthauer - sesja rpg
    « Odpowiedź #58 dnia: Lutego 01, 2010, 21:58:25 »
    Balwrather

    Zmarszczyłem czoło. Jeśli ony tchórz jest takim tchórzem, na pewno ma co najmniej dwóch ochroniarzy. Jeśli nie jest tchórzem, a tylko leniem, ma jednego, acz z pewnością wybranego, a do tego trzeba pewnie doliczyć jakiegoś kompana, więc z pewnością nie zdołają wykonać, pies je trącał, skrytobójstwa. I na, ku*wa, szczęście. W honorowej walce, choćby miał czterech oprychów, nie uda mu się, nie ma co się martwić. Wstałem, chwytając w połowie trzonu młot, jak zawsze, gdy nie spodziewałem się nagłego ataku, acz byłem świadom niebezpieczeństwa, uznając, że Inkwizytor może chować swe emocje. Przeor nawet się najwyraźniej nie starał tego zrobić. Obejrzałem się, czy aby nie ma za mną żadnego adepta, ba, szczura nawet; jeśli żadnego nie zaobserwowałem, obejrzałem się na towarzysza Witolda, mimo podejrzeń - a nawet po części dzięki nim - uznając go teraz za ważną osobistość godną szacunku, rzekłem:
    - Cóż to za specjalne zadanie, skoro mym towarzyszom powierzyłeś śmierć Dussenrina? Jeśli nie obrazi ono króla, wykonam je ze wszelkich sił. - W moich myślach latały przypuszczenia, cóż to może być za zadanie; zainteresowało mnie to niezwykle. Oby tylko nie wysłał mnie na samobójstwo "z imieniem Sigmara, ku*wa, na ustach", pomyślałem, nie pokazując jednak nic z tego na twarzy; oczy moje już dawno przyzwyczaiły się do nieokazywania uczuć, męczone w wielu bitwach widokiem poległych ziomków, znajomych, bliskich przyjaciół wreszcie, a w mym społeczeństwie nie uznawano smutku za męski. Zresztą, każdy krasnolud jest już z urodzenia przystosowany do takiego sposobu bycia, niektórzy jednak tego nie wykorzystują.
    Ileśtam procent kogośtam robi cośtam. Jeśli należysz do iluśtam procent pozostałych, wstaw to gdzieśtam.
    Wyobraź sobie też, że tutaj jest jakiś fajny tekst pokazujący, jak bardzo jestem nieskażony mediami, propagandą i tak dalej i ogólnie coś, co sprawi, że wszyscy będą wiedzieli, że nie lubię czegośtam.
    Oczywiście, możesz też sobie wyobrazić tutaj jakieś mHroczne/lolowate/jestem-taki-zarąbisty zdanie po angielsku. Ot, choćby traktujące o śmierci czy religii, coby pokazać, że jestem ateistą.

    Offline Francysh

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 264
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    • ARE YOU READY TO UNLEASH FURY?!
    Odp: Oblężenie Stadthauer - sesja rpg
    « Odpowiedź #59 dnia: Lutego 01, 2010, 22:36:33 »
    Czempion Tzeentha
    Roześmiałem się głośno słysząc słowa Berserkera. Oparłem tarczę o ścianę i podniosłem przewrócone krzesło, aby następnie na nim usiąść.
    - Bale, czy naprawdę sądzisz, że Asaval Kul pozwoli ci żyć, gdy już wykonasz zadanie? Haaa... Musiałbyś być głupcem... - Przerzuciłem kiścień do drugiej ręki i głośno westchnąłem. - Bez obaw, niczego więcej się po tobie nie spodziewałem. Jeżeli chcesz, możemy to skończyć tu i teraz... ale jest również inne rozwiązanie. Mam dla ciebie propozycję, od której może zależeć twoje bezwartościowe życie.
    Na chwilę obecną umarłem! Wrócę... kiedyś ;]