Ruszyła konwersja forum! Przez ten czas wyłączyliśmy możliwość pisania nowych postów, ale po zalogowaniu się można pisać na chacie. Poniżej znajdują się też linki do naszej grupy Steam i facebooka, gdzie również będą ogłoszenia. Modernizacja forum powinna zakończyć się najpóźniej do wtorku.

Najnowsze newsy z naszej strony:


    Polub nasz profil na facebooku! oraz dołącz do naszej Grupy STEAM

    Autor Wątek: ARR pt. ,,Pokuta"  (Przeczytany 7520 razy)

    Opis tematu:

    0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

    Offline LordzFc

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 22
    • Piwa: 0
    Odp: ARR pt. ,,Pokuta"
    « Odpowiedź #15 dnia: Stycznia 16, 2010, 15:42:53 »
    To że piszę jako głęboko wierzący chrześcijanin nie oznacza, że nim jestem. Wręcz przeciwnie, przedstawiam inne wyznanie - naukę(bo w co ateiści mają wierzyć jak w nie dowody naukowców?) :)

    Tak jak Nizyn napisał: chciałem pokazać jak myśleli wówczas Europejczycy. Osobiście nim nie mam do przedstawicieli odmiennych poglądów niż ja. Liczy się człowiek a nie co wyznaje.

    Offline LordzFc

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 22
    • Piwa: 0
    Odp: ARR pt. ,,Pokuta"
    « Odpowiedź #16 dnia: Stycznia 21, 2010, 21:14:10 »
    po raz kolejny jestem oszczędny w skrinach, ale za to hojny w tekście.

    Rozdział III Krak Des Chevaliers

    Psy! Skvrwykyepy! Djabły w Anjelej Skórze!
    Zapłacą za to, że udzielić pomocy memv mentorowi nie chciały.
    J o a n n i c i - tak syę zwą.
    Nie bez powodv noszą czarne szaty. W końcu Szatanowi modły odprawjayą.
    Saraceni od nich lepś. Bynaymnjey pomoc noszą sobie nawzayem.
    Natomjast Cj ,,Krzyżowcy" nawet tyłka ze swego Krak des Chevaliers nje raczą.
    Ale zgjną, ale będą się w pjekle smarzyć. Tylko jch warowniję zdobyć należy.

    Ach przepraszam za ten nieuprzejmy ton. Wiem, mi pisarzowi takich słów zapisywać nie wypada. Wiem o tym i zaprawdę powiadam, nie powtórzy się to. Niestety sytuacja mnie w sensie pewnym zmusiła do tego. Czemu, dlaczego i po co? Odpowiem najdokładniej jak potrafię w trzecim rozdziale mej księgi, poświęconemu Zakonowi Św. Jana Chrzciciela.

    Było południe. Ogromne mury warowni Joannitów robiły na naszej małej delegacji ogromne wrażenie. Przybyliśmy w celach pokojowych. No częściowo pokojowych, a w dokładniej ujmując, prosić o wsparcie w walce z Saracenami. Ten zakon był najbliżej nas, a zakonnicy z białym krzyżem często przemierzali tutejsze, okolice szukając zajęcia. Myśleliśmy więc, że bez problemu dostaniemy kilkudziesięsiu kolegów do pomocy w walce z tym diabelstwem. Ale nie. Mistrz odmówił. Odmówił i do tego chamsko. Twierdził, że wojna tutaj jest niepotrzebna. Jak on mógł?! W końcu innowiercy są naszymi wrogami od wieków! Papież nakazuje ich zabijać, a ten skurwypjep myśli inaczej! Heretyk jeden.
    Stanisław nie zamierzał błagać na kolanach. Pogroził Joannicie, że wszyscy tutejsi mieszkańcy będą niedługo martwi(w imię Boga i Papieża), następnie wyszedł otwierając z całą swą siłą wrota, przy okazji rozganiając straże. To już nie przelewki. Konflikt wisiał w powietrzu. Nasz mentor miał swiadomość, że jeśli zaatakuje tą warownię to także się narazi Księstwu Antiochii, ale przecież Bóg jest po naszej stronie.





    Minęło kilka dni od tego dramatycznego i brzemiennego niedługo w skutkach wydarzenia, a my podążaliśmy do twierdzy Templariuszy, będącej pod protektoratem hrabstwa Edessy. Tak, tego z którego pochodzili rycerze, jacy do nas w wyprawie do wiosek Saraceńskich dołączyli. Oiecaliśmy odbić dawną stolicę. Na razie nawet się do tego nie kwapiliśmy, a poza tym nasz konflikt z Antiochią był im nawet na rękę. Też ich nie lubili.
    W Baghras zostaliśmy ciepło przyjęci. Może to nie równać się z wjazdem Chrystusa do Jerusalem, niemniej widzieliśmy te pozytywne nastroje. Ludzie widzieli w nas zbawców tej ziemi. Nie mylili się. W końcu oczyścimy ją kiedyś z tych piekielnych pomiotów, jakimi są Saraceny. Ewentualnie pozostawimy ich, aby służyli nam, chrześcijańskiej rasie panów.
    Przywitał nas mistrz Templariuszy. Po krótkiej wymianie prezentów, nasze delegacje usiadły przy wspólnym stole. Napiliśmy się wybornego wina z sycylijskich winnic, a następnie skosztowaliśmy mego ukochanego piwa z Pilzna. Doprawdy, lepszego trunku nie znajdziecie. Piją go tylko prawdziwi rycerze. Tak, więc kiedy uraczyliśmy się odpowiednimi posiłkami, rozpoczęliśmy poważne rozmowy. Na sam początek, nasz trochę zaalkoholizowany Stanisław uzupełnił swój program wyborczy o odbicie Kerak, dawnej warowni zakonników z czerwonym krzyżem. Po cichu w myślach zastanawiałem się, co on jeszcze powie wśród ludzi, aby ich do siebie przekonać. Przecie to nierealne, aby mieć tyle Saracenów wytłuc. Trzeba być Heraklesem, aby takie rzeczy robić. No tak, w końcu my jesteśmy herosami. Już tyle chłopów zabiliśmy. Później trwała już normalna pogawędka rycerzy. Ustaliliśmy w niej, że kiedy Templariusze odwrócą uwagę armii Antiochii, które zaczęły się nami interesować, my będziemy szturmować Krak des Chevaliers do skutku, aż mury w proch się obrócą. Po pełnej mocnych doznań nocy, wyruszyliśmy z zamku z dość silnym kacem.





    Nie rozumiem jak można być kimś tak walki pragnącym, jak ten miszczunio. Banda chłopów szła, zaatakował ich. My też, bo chcieliśmy aby się wykrwawił później. W sumie te napady niepotrzebnej agresji miał osiem razy. Przyczynił się do znacznego pogorszenia stosunków Zakonu Św. Jana Chrzciciela z Księstwem Antiochii, za co mu będziemy dozgonnie wdzięczni w przyszłości. Przynajmniej to nie my wyszliśmy na agresorów, ale głupi rycerze z czerwonym krzyżem. Po 3/4 przebytej drogi, rozdzieliły się nasze armie. My poszliśmy szeroką jak statki Bizancijum drogą, wprost do paszczy smoka, a miszcz Templariuszy począł zwiedzać okolicę w poszukiwaniu osób pragnących znaleźć się w raju.

    Widok ogromnych murów Krak des Chevaliers nie wzbudzał już w nas podziwu. Czuliśmy jedynie złość z powodu szyderszych uśmiechów na twarzy obrońców. Nie myją się brudasy, zęby do wymiany. Już nasze psy mają ładniejsze. Widać komu służą Ci podludzie. Myślą, że my ich nie pobijemy, ale wielce mylą się. Zginą jak Saraceńscy tchórze, którzy uciekali przed nami. Litości do tych kjepów nie będzie!

    Nie, nie musieliśmy szturmować miasta. Joannici sami wyszli nam na spotkanie. Byli pewni siebie. Niestety to jest częstą przyczyną śmierci.W ich wypadku natychmiastowej. Wpadli wprost w naszą pułapkę - ziemię posmarowaną smołą. Wystarczyło strzałą łognistą puścić i po wypadowcach. Doprawdy, nigdy piękniejszych pochodni nie widziałem. I tak oto spełniła się wola Boga. Popełnili jeden z siemniu grzechów głównych, za co zostali ukarani. Od tego czasu przestali się z nas śmiać. Nawet głów śmiało nie wystawiali poza mury. Strach napełniał ich serca, a nasze radość i bojaźń boża. Dziesięć dni po rozpoczęciu oblężenia postanowiliśmy trochę zmniejszyć załogę zamku. Wypad był szybki prosty i skuteczny. Zginęło 69 Joannitów przy 12 poległych z naszej strony. Atak dostał miano udanego. Mieliśmy w planach je powtarzać aż do całkowitego wykończenia obrońców co pięć dni.

    Tym czasem trwała dramatyczna bitwa mistrza Templariuszy. Bił się z miejącymi pięciokrotną przewagę Antiochijczykami. Przegrał i uciekł z niewoli. Dobrze, że się bił. Bóg mu to kiedyś wynagrodzi i w niebie będzie miał same dziewice, które tak kocha rozdziewiczać.

    A plany stały się rzeczywistością i nikt nie śmiał pomóc biednym zakonnikom. Kolejne ataki ich wykańczały i Krak Des Chevaliers obracał się w ruinę. Piekną oraz zachwycającą zniszczeniami stertę gruzów. O to nam chodziło. Niech odmówienie pomocy rycerzom Zakonu Św. Jana Chrzciciela będzie nauczką dla przyszłych naszych przyjaciół. Niech wiedzą, że z nami to się nie zaczyna.

    Ostatni i decydujący atak przypadł dwadzieścia dni od rozpoczęcia oblężenia. W ogóle niedawno zmogliśmy je, bo posłańcy wykryli zbliżające się armie Księstwa Antiochii. Nie mogliśmy spokojnie czekać aż umrą z głodu. Niestety, czas tutaj może zdecydować o porażce czy wygranej tej wojny.

    W końcu po szesnastym ostatecznym szturmie padła ostatnia baszta i mogliśmy się zająć naprawą naszych zniszczeń. Trzeba było ten zamek przystosować do obrony. Na takiej kupce kamieni to nie stawimy czoła Antiochijczykom.
    Przede wszystkim posprzątaliśmy ten bałagan jaki był widoczny, aby uzyskać pełen obraz sytuacji.Tyciące dziur w murach, wieże ścięte do połowy. Nie zaciekawie. Zdecydowaliśmy, więc że zbudujemy prowizoryczne wały ziemne wzmocnione drewnem z okolicznych oaz oraz kamieniami, jakich tu nie brakowało. To miało nam zapewnić obronę jako taką. Resztę da swoim wiernym wyznawcom Bóg.

    Trzeciego dnia od zdobycia Kraka, Stanisław zadecydował, że weźmie najlepszych rycerzy i stosując taktykę wojny podjazdowej w końcu wykończy wrogie armie. Te ruiny dawnej twierdzy nie są najlepszą ochroną. Jego argumenty wydały nam się przekonujące, dlatego my posłuszni jego słowom pojechaliśmy za nim, zostawiając pracujących w pocie czoła żołnierzy i chłopów. Oto nadchodzą dni chwały Zakonu Św. Jana Chrzciciela.



    C D N


    Ten pierwszy akapit zawiera celowe błędy, mające wczuć czytelnika w klimat. Dawniej, bynajmniej w Polsce nie pisano tak jak teraz. Mieli inne zasady ortograficzne, inną czcionkę i tak dalej.
    http://my.opera.com/LordzFc/blog/2009/02/11/piesn-o-krolv-polskim-wladislawie-iiii-wielkim-slawnym-zawolanym-monarsze?cid=6979019#comment6979019  - przepisany przeze mnie XVII-wieczny tekst. Jak sami zobaczycie jest trochę inaczej ;)
    « Ostatnia zmiana: Stycznia 21, 2010, 23:56:59 wysłana przez LordzFc »

    Offline Grievous

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 2438
    • Piwa: 2
    • Płeć: Mężczyzna
    • Chwała Konfederacji Niezależnych Systemów.
    Odp: ARR pt. ,,Pokuta"
    « Odpowiedź #17 dnia: Stycznia 21, 2010, 22:05:46 »
    Taka potężna twierdza zdobyta przez bandę rycerzyków?! Trochę jak dla mnie to zbyt wydumane - ale czyta się bardzo przyjemnie, więc 7/10 jest jak najbardziej zasłużone.
    "I never risk my own skin if I don't have to."

    Offline nizyn

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 736
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    • UNCUREABLE MANIACK
    Odp: ARR pt. ,,Pokuta"
    « Odpowiedź #18 dnia: Stycznia 21, 2010, 22:11:44 »
     Zajebiste opowiadanie. Najbardziej śmiałem się z tej ciemnoty narratora.

    Cytuj
    Twierdził, że wojna tutaj jest niepotrzebna. Jak on mógł?! W końcu innowiercy są naszymi wrogami od wieków! Papież nakazuje ich zabijać, a ten skurwypjep myśli inaczej! Heretyk jeden
    Dobreee ;)

    Cytuj
    Na sam początek, nasz trochę zaalkoholizowany Stanisław uzupełnił swój program wyborczy o odbicie Kerak, dawnej warowni zakonników z czerwonym krzyżem. Po cichu w myślach zastanawiałem się, co on jeszcze powie wśród ludzi, aby ich do siebie przekonać. Przecie to nierealne, aby mieć tyle Saracenów wytłuc. Trzeba być Heraklesem, aby takie rzeczy robić. No tak, w końcu my jesteśmy herosami. Już tyle chłopów zabiliśmy.
    Też super. Daję ocenę 8+/10. Dobrze byłoby zamieścić więcej screenów z oblężenia.

    Offline LordzFc

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 22
    • Piwa: 0
    Odp: ARR pt. ,,Pokuta"
    « Odpowiedź #19 dnia: Stycznia 21, 2010, 22:16:39 »
    Bóg był po stronie tych rycerzyków : ) No poza tym to ta armia składała się z najlepszych z najlepszych- wszyscy w zbrojach ciężkich, natomiast tam już nie było tak różowo. Dodatkowo należy dołożyć blokadę, obniżone morale, służbę szatanowi oraz charyzmę Stanisława. Tak, było do zdobycia. Atakujący uzupełniali straty(zapomniałem o tym wspomnieć) a obrońcy nie.

    Offline sir Luca

    • Marszałek Maruda
    • Administrator
    • Użytkownik
    • ***
    • Wiadomości: 5276
    • Piwa: 154
    • Płeć: Mężczyzna
    • Otaczają mnie tęgie, tępe buce...
    • Steam ID: Mój status Steam
    Odp: ARR pt. ,,Pokuta"
    « Odpowiedź #20 dnia: Stycznia 21, 2010, 23:07:21 »
    (...) bynajmniej (...)

    Przepraszam ze się czepiam ale już któryś z kolei raz widzę że chyba nie wszyscy wiedzą co to słowo oznacza...
        *
          bynajmniej I «partykuła wzmacniająca przeczenie zawarte w wypowiedzi, np. Nie twierdzę bynajmniej, że jest to jedyne rozwiązanie.»
        *
          bynajmniej II «wykrzyknik będący przeczącą odpowiedzią na pytanie, np. Czy to wszystko? – Bynajmniej.»
    cytat za internetowym słownikiem PWN

    Nie znaczy to to samo co "przynajmniej", a takie słowo pasowałoby do kontekstu...
    Więc taki apel, nie używajmy słów których nie znamy.

    A wracając do tematu, bardzo przyjemne opowiadanie, widać że autor ma wizję całości i trzyma się ona (jak to się kolokwialnie mawia) kupy.
    "Demokracja: dwa wilki i owca, debatujący co będzie na obiad"

    Offline LordzFc

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 22
    • Piwa: 0
    Odp: ARR pt. ,,Pokuta"
    « Odpowiedź #21 dnia: Stycznia 21, 2010, 23:57:15 »
    poprawione

    Offline piotrmasteror

    • BANITA
    • Użytkownik
    • Wiadomości: 80
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    • THIS IS SPAAAAAM!!
    Odp: ARR pt. ,,Pokuta"
    « Odpowiedź #22 dnia: Stycznia 22, 2010, 19:42:17 »
    o ile się nie mylę to wtedy pisano "yawruciłem" np. ponieważ zamieniali "z" na "y"

    opowiadanie na 9/10, świetny klimat, poza tym pokazujesz głównie całą prawdę o tamtych czasach. to myślenie "sługów Boga" i to co ogólnie robili wygląda świetnie. poza tym, (to tylko moje myślenie) ja bym zamiast budować wały uzupełnił bym tym budulcem mury
    Szczęka mi opadła, przebiła się przez panele, warstwę waty szklanej, folii, regipsu, desek, siedliska myszy, wpadła na dolne piętro, wylądowała na podłodze, po czym odbiła się od niej i spadła na posadzkę. Wybiła dziurę w kafelkach i metrowej grubości warstwę wiekowego, poniemieckiego betonu, wpadła do zalanej piwnicy, roztrzaskała rury doprowadzające wody, po czym wrzasnęła "ja pie**ole!"
    BUAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAA

    Offline Axel

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 233
    • Piwa: 0
    Odp: ARR pt. ,,Pokuta"
    « Odpowiedź #23 dnia: Stycznia 22, 2010, 21:24:40 »
    Całkiem fajnie wyszło , co prawda nudniejszy od poprzednich , ale znowu nie aż taki zły. 7,6/10

    Offline nizyn

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 736
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    • UNCUREABLE MANIACK
    Odp: ARR pt. ,,Pokuta"
    « Odpowiedź #24 dnia: Stycznia 31, 2010, 22:11:45 »
    Kiedy kolejna część? Ja sie doczekać już nie mogę! 

    Offline nizyn

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 736
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    • UNCUREABLE MANIACK
    Odp: ARR pt. ,,Pokuta"
    « Odpowiedź #25 dnia: Stycznia 31, 2010, 22:14:26 »
    Proszę o usunięcie posta, piszę na komórce i czasami się dublują.
    « Ostatnia zmiana: Lutego 02, 2010, 21:18:46 wysłana przez nizyn »

    Offline LordzFc

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 22
    • Piwa: 0
    Odp: ARR pt. ,,Pokuta"
    « Odpowiedź #26 dnia: Stycznia 31, 2010, 22:24:39 »
    Nie chcę pisać o czymś co było. Szukam pomysłu. Na siłę to pewnie kiepskie wyjdzie. A chcę jeśli już, żeby od odcinka trzeciego lepsze było. Tak, więc czekam na natchnienie i poszukuję co nieco. Zamierzałem skrobnąć o homoseksualizmie w średniowieczu, ale zbyt mało tym wiadomo.

    Offline piotrmasteror

    • BANITA
    • Użytkownik
    • Wiadomości: 80
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    • THIS IS SPAAAAAM!!
    Odp: ARR pt. ,,Pokuta"
    « Odpowiedź #27 dnia: Lutego 01, 2010, 13:30:57 »
    co do postu powyżej:

    bułahahahaha ty naprawdę nie masz o czym już pisać hahahhahahha!
    Szczęka mi opadła, przebiła się przez panele, warstwę waty szklanej, folii, regipsu, desek, siedliska myszy, wpadła na dolne piętro, wylądowała na podłodze, po czym odbiła się od niej i spadła na posadzkę. Wybiła dziurę w kafelkach i metrowej grubości warstwę wiekowego, poniemieckiego betonu, wpadła do zalanej piwnicy, roztrzaskała rury doprowadzające wody, po czym wrzasnęła "ja pie**ole!"
    BUAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAA

    Offline LordzFc

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 22
    • Piwa: 0
    Odp: ARR pt. ,,Pokuta"
    « Odpowiedź #28 dnia: Lutego 01, 2010, 15:00:08 »
    Są rzeczy ciekawe i nieciekawe. Wydawało mi się, że homoseksualizm był dość interesującym zjawiskiem w średniowieczu. Chodziło mi bowiem o traktowanie tych osób. Nic nie znalazłem takiego o czym mógłbym napisać. Fakt, dowiedziałem się, że sporo władców miało zapędy homoseksualne(nawet ponoć nasz Kazimierz III zwany Wielkim), ale poza tym nic. IV rozdział będzie już wiem o czym, acz muszę to jeszcze skonfrontować z rzeczywistością i historycznością.

    Offline LordzFc

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 22
    • Piwa: 0
    Odp: ARR pt. ,,Pokuta"
    « Odpowiedź #29 dnia: Lutego 02, 2010, 20:38:00 »
    Bez skrinów za to z obrazkami. Ciężko byłoby odpowiednie zrobić :) Starałem się to napisać jak najlepiej. Moim zdaniem dość średni odcinek(autokrytyka :D). A waszym?


    Rozdział IV Sprytna stuczka

    Nasz Stanisław wjechał do miasta na czele naszej dość dużej armii. Dumny jak paw, ptak z krain dalekich co widzi piórami swymi. Wszyscy mieszkańcy Krak des Chevaliers jemu pokłony kładli. Wszyscy wiwatowali, wszyscy dary mu składali. Radość biła od każdego napotkanego chłopa, a ów ludzie krzyczeli głośno, że wybawicielami jesteśmy. Niektórzy nawet palmy na drogę kładli. Biegła przez główne bramy zamku, tak więc oferowała dość dużą pojemność na liście palm. Zwycięzcy szli, aż natrafili na meczet.Wyszedł z niego lekko pomiłowany* przez naszych rycerzy mułła  i sam pokłonił się Stanisławowi. Powiedział, że zmienił wiarę na jedyną prawdziwą, a swoich wiernych oddał nam. Osobom, które wiedziały, że jest tylko jeden Bóg i w niego należy wierzyć. W ich wypadku jedyną opcją nawrócenia była śmierć. Oferowaliśmy wiele sposobów na szybsze zmiłowanie. Najbardziej pożądanym, wybieranym przez tysiące zaufanych klientów stał się święty płomień. Oprócz tego niektórzy preferowali rozrywanie powolutku przez koniki nasze, wbijanie na poświęcone pale czy też, śmierć najbardziej rozgrzeszającą - na krzyżu.


    A ty jaki rodzaj nawrócenia wybierzesz?

    Niechże jednak wrócę do treści ważniejszej - ten akt poddaństwa islamu widział tłum ludzi, a głównie liczni goście z Antiochii, Trypolisu, Akki i wszelkich miast z tej ziemi. Wielcy przegrani, wielkiej wojny. Oni, jednak tylko się patrzyli. I dobrze, że chociaż na tyle ich było stać. Najwięcej spośród przyglądających się przedstawieniu stało przebiegłych, bezbożnych J O A N N I T Ó W. Niechaj Bóg wreszcie coś z nimi zrobi, bo na te habity i surkoty z białym krzyżem patrzeć nie mogę. Chodzą takie mniszki i wygadują jaki to ważny pokój tutaj jest.  Mówią, że wierzyć każdy w swego boga może, ale to nieprawda. Jest tylko jeden bóg - nasz. Innych nie ma, albo są dziełami Szatana, na przykład ten żydowski, co kazał Jezusa zabić.


    Oto prawidziwi Joannici

    A Żydzi na palach pięknie zdobili trasę wycieczki naszego Stanisława. Doprawdy widok wspaniały. I jaka ulga, widzieć martwych potomków Judasza. Jednak to co dobre się kończy i trupy Izraelitów, ustąpiły miejsca zwęglonym ciałom nawróconych. Serce me radowało się, kiedy widziałem oczami wyobraźni jak nasz Bóg im w niebie wybacza i wysyła do piekła w ramach kary za życie w grzechu. Ale jakiż to wyrok, kiedy wszechmocny mówi Ci, że grzechy odkupione masz. Same usłyszenie tych słów jest moim skrytym marzeniem, a co dopiero takiej umierającej duszy. Ona nie wymaga aż tak wiele.

    Kiedy parada zwycięstwa doszła do wrót kasztelu,  klucze do nich stary joannita przekazał Stanisławowi. J o a n n i t a - pies i woda zgnita. Czemu on musiał je przekazać a nie na przykład ja? Bóg mi to w niebie wynagrodzi. Nie, nie piekłem, ale ogrodem rajskiej rozkoszy, gdzie anielice będą mnie zabawiać... Piękna myśl. Dobrze, że nasz mentor nam też dał nagrodę. Za co? Za co, nam biednym i usłużnym krzyżowcom takie wyróżnienie? Za przedstawienie.

    Chłopi bowiem z własnej woli, witać Stanisława nie chcieli, ale taki problem to nie problem. My, wręcz uwielbiamy robić tego typu zadania. Objechaliśmy każdą wioskę, która podlegała Krak Des Chevaliers. W każdej powoli zabijaliśmy trzy losowo wybrabane osoby. Najchętniej kobiety, bo można było je jeszcze zgwałcić, ale nie zawsze były odpowiednio ładne. Zabijaliśmy tych ludzi powoli. Na przykład mężczyźnie polewaliśmy członka wrzątkiem, oczy wypaliśmy pochodniami, szczękę łamaliśmy, tak jak inne kości i pozostawialiśmy na widoku. ŻADEN chłop nie mógł przestać patrzeć, bo inaczej taki sam jego los czekał. Ofiary powoli konały, a starszyzna wioski dawała nam do zrozumienia, że zdanie zmienili. Kiedy zaczęliśmy na poważnie przygotowywanie parady, po pewnym czasie uznaliśmy, że ci podludzie są baaardzo mądrzy. Nic im tłumaczyć razy dwa nie trzeba. Oni rozumieli to w mig! Czy to podejść pokłonić, czy to siebie zrobić wariata, pocałować chłopaka. Ci ludzi mogli wszystko. I za to w ramach nagrody to dostali kawałki ciał ich zmarłych w męczarniach kolegów. Myślę, że nawet nas rzeczywiście polubili.


    *zabawa z językiem. W naszych krzyżowców rozumieniu pobić kogoś niewiernego to znaczy okazać mu akt miłości


    edit: zagalopowałem się z tym piątym rozdziałem :D
    « Ostatnia zmiana: Lutego 02, 2010, 21:02:37 wysłana przez LordzFc »