Ruszyła konwersja forum! Przez ten czas wyłączyliśmy możliwość pisania nowych postów, ale po zalogowaniu się można pisać na chacie. Poniżej znajdują się też linki do naszej grupy Steam i facebooka, gdzie również będą ogłoszenia. Modernizacja forum powinna zakończyć się najpóźniej do wtorku.

Najnowsze newsy z naszej strony:


    Polub nasz profil na facebooku! oraz dołącz do naszej Grupy STEAM

    Autor Wątek: ARR pt. ,,Pokuta"  (Przeczytany 7515 razy)

    Opis tematu:

    0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

    Offline LordzFc

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 22
    • Piwa: 0
    ARR pt. ,,Pokuta"
    « dnia: Stycznia 12, 2010, 23:16:11 »
    Nie zauważyłem jeszcze na tym forum tego typu tematu. Nie wiem też czy dobrze trafiłem, wrzucając go w ten dział, więc jeśli źle żem to zrobil, proszę o odpowiednie przeniesienie go.

    No dobrze, ale w ogóle co to jest ARR? Skrót ten daje się rozwinąć na trzy słowa: After Action Report - dosłownie to oznacza raport z działania, które było wcześniej(no mniej więcej). W praktyce chodzi o granie i pisanie z relacji. Tak w skrócie. Formy są różne. Widziałem ARR'y w strategiach globalnych, to czemuż tutaj nie może być? W końcu w M&B też kreuje się historię samemu.

    Gram na modzie Kill the Infidel, na poziomie najłatwiejszym. Nie, nie chciałem sobie tutaj głowy zawracać kolejną przegraną bitwą/ oblężeniem. I tak dość czasu zajęło mi skompletowanie odpowiedniego wyposażenia, a poza tym raczej, liczy się treść. Proszę, więc nie zwracać uwagi na to jak grałem, ale bardziej na wartość merytoryczną tekstu pisanego. No to tyle ode mnie.

     Zapraszam do czytania.


    Rozdział I Saone-Saladin




    Spotkałem go na Ziemi Świętej. Jechał na koniu w raz z gromadką radosnych rycerzy, z czego większość należała do Zakonu Świętego Tomasza. Wyglądał młodo, acz widac było na nim blizny, świadczące o dosyć burzliwej przeszłości.
    - Godfrydzie, dziś jest chyba jedyna okazja, na to co com chciał Ci powiedzieć odkąd mnie uratowałeś z morza.
    - A cóż mi powiesz, towarzyszu?
    - Historię mego życia.
    - Opowiadaj więc, opowiadaj.
    - Cóż, jak sam zauważyłeś, sporo na mym ciele znaków. Nie skrywam, walczyłem sporo. Tysiące dusz padło ofiarą mych rąk. Wszystkie zabijałem bez litości. Bitew stoczyłem przedużo. I w pewnym momencie zdecydowałem się na wyjazd do tego miejsca, do Ziemi Świętej,by odkupić uczynki popełnione względem ciała i duszy. Kiedy uratowałem Joannitę z zasadzki, dostałem hojne wynagrodzenie za ten czyn, jak i propozycję zostania jednym z nich. Bez wachania zgodziłem się na to. Dostałem z miejsca, doskonałego konia bojowego, jakim do dziś jeżdżę. Czort mi pecha zesłał i w pewnej sprzecce śmiertelnie zraniłem brata zakonnego. Zostałem wydalony, a sam mistrz zakonu rzucił na mnie klątwę. Póki co nic nie dała. Widać po której stronie jest Bóg - powiedział z przekąsem - Ale pomimo tego, nie porzuciłem postanowienia i dalej brnąłem aby dotrzeć do miejsca, gdzie Pan na krzyżu umarł. Spotkałem zakonników N.M.P, z czarnym krzyżem na tarczy. Kiedy zapytałem się, jak dotrzeć do Genui, oni również pytanie zadali. Ekhm, propozycję dali, ażeby zostać ,,Krzyżakiem". Dalsza podróż odbyła się bez większych nieprzewidzianych trudności. Morze było spokojne i bez obaw dotartliśmy tu. Diobeł czuwoł nady mną i mi kolejne nieszczęście zesłał - zasadzkę Saracenów. Wybili do nogi wszystkich oprócz mnie, a ja uratowałem się z trudem z tego. Kiedy zjawiłem się w siedzibie zakonu, obarczyli mnie winą. W ramach pokuty nakazali mi podbicie jednego z zamków Muzułmanuf. Teraz widzisz mnie tutaj z tą bandą wesołych i gotowych na wszystko rycerzy. Ich wszystkich uratowałem z niewoli innowierców. Mamy cel - zdobycie Saone-Saladin. Twierdzy górskiej, która posiada jedną wielką zaletę - mały garnizon. Uda nam się. W końcu Bóg jest po naszej stronie - powiedział to z taką pewnością, że utwierdził resztę żołnierzy, iż zamek jest do zdobycia.

    - A Ci Joannici? - wzkazałem ręką na czterech braci zakonnych.

    - Myślisz, że wszyscy trzymają urazę do mnie? Nie mierzy się ludzi jednaką miarą, Godfrydzie. - z uśmiechem na twarzy pojechał dalej, a ja postanowiłem się przyłączyć do tej zgrai i zrelacjonować to co oni zrobili.

    Potężne, żółte mury Saone-Salidin budziły lęk nawet samego Stanisława z Radomska. Niemniej pokuta, to pokuta. Bóg był z wyznawcami i prowadził ich do zwycięstwa. Dla naszego zbawienia Jezus umarł na krzyżu, a my go teraz nieśliśmy. Za jego pomocą dowódca postanowił przeczekać dziesięć dni i dać obrońcom czas na wykonanie rachunku sumienia. I tak musieli umrzeć, bo oni myśleli, że to Allah jest stwórcą wszystkiego, a my że nie, bo Jahwe. Innowiercy się mylili. Tylko nasza wiara jest nieomynalna i jedyna prawdziwa. Dlaczego, więc Saraceni mieli żyć, skoro wierzyli w Allaha ? Bóg mi powiedział we śnie, że ich trzeba zabić. Ukazał się w postaci miecza wibrującego nad zamkiem.



    Nieoczekiwanie w dniu naszego ataku, Muzułmanie zrobili wypad za mury twierdzy. Spora grupa zaatakowała nasz obóz.Bóg jednak zbudził mnie ze snu i w porę zauważyłem napastników. Błyskawicznie obudziłem rycerzy i Ci z pieśnią w ustach wbiegli w szeregi innowierców. Nie było dla nich litości. Będą się smarzyć w piekle za ten uczynek wobec nas. Powątpiewam co prawda, aby Szatan ich torturował, w końcu to jego wyznawcy, ale zawsze miłosierny Bóg może zesłać z nieba anioła, jaki z radością sprawi trochę bólu wyznawcom Allaha(czyt. diabła)Po skończonej potyczce nasz dowódca postanowił im dać kolejne dziesięć dni, tym razem na zmianę wiary.

    Czas oczekiwania do ostatecznego rozwiązania kwestii muzułmańskiej, upłynął w jedzeniu mięsa, mięsa i mięsa. Nasz mentor, Stanisław, przywlekł z zakonów oszczędność w tej dziedzinie prowadzenia wojny i nie zamierzał kupić choćby beczki miodu, dla urozmaicenia posiłku. Nie! On uważał, że my mamy walczyć a nie jeść. Ach, co za człowiek... A Templariusze to nawet piwo z browarów czeskich mają. My jednak odbywaliśmy pokutę w raz z naszym dowódcą. Tłumaczył się, że post wzmacnia ciało i duszę, a także przygotowuje do wejścia do raju. Bóg ponoć woli osoby szczupłe w swym królestwie. Przyznajmy się, Stanisław kłamie. Mi opat z Ebeleben, trochę przygrubawy chłop, ale poczciwy, mówił że stwórca cieszy się na widok dobrze odżywionych.



    Nadszedł dzień ataku. Drabiny ustawili chłopy z okolicznych wsi, którzy po utracie kilku towarzyszy, z radością zmienili wiarę. Obrońcy tego nie zrobili, musieli, więc zginąć. Cóż, nie każdy rodzi się mądrym. Rycerze błyskawicznie dobiegli do jedynej drogi prowadzącej do środku zamku i poczęli wchodzić dosyć powoli na drabiny. Wiadomo - zbroje nie ważą tyle co piórko, ale łucznicy nie mieli sił by przebić ciężkie pancerze wyznawców Chrystusa.



    Nie mieli litością do wyznawców Diabła! Każdy kto stanął na ich drodze ginął w mig.(,,Rach, ciach i już", jak to mówi Stanisław) I Ci nagle poczuli kto jest silniejszy. Dopadła ich bojaźń boża. Oddali swe mury i toczyli boje zażarte o schody jedne. Szatan urok na nich rzucił! Bez tego by tak się nie bili zawzięcie. ,,Allah Akbar!"  Jak jeden głos, dziesiątki ust krzyknęły te słowa. Rzucili się na nas, jak my na nich. Bezlitośnie zabili kilku rycerzy św Tomasza, których widocznie Bóg zapragnął mieć u swego boku, by tam pod jego przywódctwem toczyli boje ze Diabłem, w piekle mieszkającym. Wracając do samej walki.



     Nasi bohaterowie, bo tak ich najlepiej nazwać, wytrzymali tę szatańską nawałnicę i skończyli z raz na zawsze z innowiercami. Piękny zamek został zdobyty. Oto wyznawcy prawdziwego Boga, pokazali, że potrafią wygrywać nawet z wojskami Upadłego Anioła.



    Jednak nasz przywódca zmienił plany. Saone-Saladin nie odda zakonnikom N.M.P, ale stworzy własne królestwo. Od teraz jego celem nadrzędnym stała się Jerozolima. Aby ją odbić musiał oprócz tego znacząco osłabić władzę wyznawców Allaha w tych okolicach. Inaczej mówiąc - na gruzach ich miast stworzyć imperium, w którym Chrystus umarł tysiąc lat temu.
    « Ostatnia zmiana: Stycznia 12, 2010, 23:18:51 wysłana przez LordzFc »

    Offline Grievous

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 2438
    • Piwa: 2
    • Płeć: Mężczyzna
    • Chwała Konfederacji Niezależnych Systemów.
    Odp: ARR pt. ,,Pokuta"
    « Odpowiedź #1 dnia: Stycznia 12, 2010, 23:47:58 »
    Bardzo mi się podoba, interesująca historia. Na forum były już ARR-y lecz twój różni się tym iż ma więcej tekstu i mniej obrazków. Mimo to gdybym miał oceniać w skali od 1 do 10 daje 8+
    Obyś częściej raczył nas swoją twórczością.
    "I never risk my own skin if I don't have to."

    Offline Francysh

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 264
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    • ARE YOU READY TO UNLEASH FURY?!
    Odp: ARR pt. ,,Pokuta"
    « Odpowiedź #2 dnia: Stycznia 12, 2010, 23:51:03 »
    Pozwolę sobie ocenić tekst pod względem literackim. Bardzo dobrze ;] Celująco nie ale czytało mi się z przyjemnością, liczę na jeszcze nie jeden i nie dwa Twoje AAR. Może pomyślisz, żeby tworzyć coś takiego na forum cyklicznie? Ja jestem jak najbardziej za!
    Na chwilę obecną umarłem! Wrócę... kiedyś ;]

    Offline SirSalvadin

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 665
    • Piwa: 1
    • Płeć: Mężczyzna
    • Krzyżak, Zingal von Balk the Grey, Zakonnik
    Odp: ARR pt. ,,Pokuta"
    « Odpowiedź #3 dnia: Stycznia 13, 2010, 09:13:22 »
    Super się czytało, naprawdę bardzo bardzo dobre daje mocne 9/10 bo widac że się troszkę napracowałeś :) Jeszcze raz naprawdę bardzo dobrze to zrobiłeś.

    Offline Barudokuku

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 601
    • Piwa: -2
    • Płeć: Mężczyzna
    • Zbieracz puszek
      • (nie)Oficjalne Forum Antyfanów CD-Action
    Odp: ARR pt. ,,Pokuta"
    « Odpowiedź #4 dnia: Stycznia 13, 2010, 11:43:43 »
    Opowiadanie ciekawe, ale taka prośba: na przyszłość przy ARR-ach wyłączaj komunikaty bitewne, a skriny z mapy rób po 'przejściu' wszystkich. Będzie sto razy lepiej.
    Ileśtam procent kogośtam robi cośtam. Jeśli należysz do iluśtam procent pozostałych, wstaw to gdzieśtam.
    Wyobraź sobie też, że tutaj jest jakiś fajny tekst pokazujący, jak bardzo jestem nieskażony mediami, propagandą i tak dalej i ogólnie coś, co sprawi, że wszyscy będą wiedzieli, że nie lubię czegośtam.
    Oczywiście, możesz też sobie wyobrazić tutaj jakieś mHroczne/lolowate/jestem-taki-zarąbisty zdanie po angielsku. Ot, choćby traktujące o śmierci czy religii, coby pokazać, że jestem ateistą.

    Offline Axel

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 233
    • Piwa: 0
    Odp: ARR pt. ,,Pokuta"
    « Odpowiedź #5 dnia: Stycznia 13, 2010, 13:56:16 »
    Mi się bardzo podobało , w skali 1-10 oceniłbym na 9+ , czekam na więcej tego typu opowiadań:)

    Offline Balian

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 570
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    • Nigdy nie za wiele Rock and Rolla ;)
    Odp: ARR pt. ,,Pokuta"
    « Odpowiedź #6 dnia: Stycznia 13, 2010, 13:58:49 »
    No, masz waćpan wyobraźnię !
    Bardzo ładnie opowiadanie, a jeżeli waść lubi opowiadania to polecam zagrać w mod Weeding Dance :D

    8+/10

    Offline LordzFc

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 22
    • Piwa: 0
    Odp: ARR pt. ,,Pokuta"
    « Odpowiedź #7 dnia: Stycznia 13, 2010, 14:05:59 »
    Kolejny odcinek napiszę jutro albo i dziś. Choć ta druga możliwość dosyć nikłe podstawy ma. Mam jutro próbny test z matematyczno-przyrodniczego i trzeba powtórzyć co nieco. Inna sprawa - człowiek nie samą nauką żyje, więc opcja nr 2 też w pewnym stopniu wchodzi grę.

    « Ostatnia zmiana: Stycznia 13, 2010, 14:08:09 wysłana przez LordzFc »

    Offline LordzFc

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 22
    • Piwa: 0
    Odp: ARR pt. ,,Pokuta"
    « Odpowiedź #8 dnia: Stycznia 16, 2010, 11:00:10 »
    Drugi rozdział ARR'a. Wybacznie poślizg. Napisany w innej formie, co może się i komuś nie spodobać, że nie trzymam się spójności całego ARR'u, ale niech to będzie. Piszę w takims stylu w jaki mogę włożyć na daną chwilę najwięcej serca i dzięki czemu uczynić go lepszym. Zapraszam co czytania.


    Rozdział II Zabić, złupić, spalić


    Trzynasty dzień od zdobycia twierdzy Saone

    Zamek Saone, już bez cząstki ,,Saladin", był doprawdy idealnym miejscem na odpoczynek. Grube mury chroniły przed rzezimieszkami, załoga zamku przed regularną armią, a odpowiednia ilość pożywienia przed wygłodzeniem. Kiedy na dziedzińcu, w palącym słońcu  pracowali nad wieżą więzienną muzułmańscy krześcijańscy robotnicy, ja piłem wino sprowadzane z pobliskich wiosek i niby nadzorowałem tą chałastrę. Niby, gdyż i tak radzili sobie wspaniale beze mnie. Co tam ja, Bóg im pomoże. W końcu jest po naszej stronie. A te słoneczko to mi chyba za dobrze robi.

    Czternasty dzień od zdobycia twierdzy Saone

    Wrócił dziś nasz dowódca. Przyjechał ze sporym towarzystwem. Pewno tam dawnych jeńców Saracenów. Cud, że przeżyli te ich ich wieczne pielgrzymki do Mekki. Wygłodniali, spragnieni i zmęczeni. Postąpiłem według wzkazań Jezusa i ich nakarmiłem, napoiłem a także dałem miejsce na odpoczynek. Niechaj wypoczywają, bo kilka dni bożych dni, będę musieli ponownie iść w drogę.

    Pan Stanisław powiedział mi, że mnie też weźmie. No cóż, koniec  z sielskim, niemal wiejskim życiem. Oj będzie się walczyć, zabijać szatanów i gwałcić chłopki. Pomijając pierwszą czynność, nader się cieszę z wyprawy. Może nareszcie doznam odpuszczenia grzechów, a także trochę przyjemności za zabawy z miejscowymi niewiastami.
     
    Dziewiętnasty dzień od zdobycia twierdzy Saone

    Wyruszyliśmy skoro świt, zaopatrzeni w spore zapasy wody oraz mapę okolic, ażeby łatwo trafić do wiosek, gdzie będzie można się przespać. Jak mówi dowódca, celem naszym są osady okalające Edessę i pobliskie zamki. Nie, nie zaatakujemy murów miasta i twierdz. Jesteśmy jeszcze zbyt słabi. I tak powinniśmy im popsuć humor z powodu pozażynanych niewolników oraz mniejszej ilości piekelnego jedzenia na ich stołach. Stanisław wziął niewiele rycerzy, ale za to jakich! Elitarnych. Najlepszych z najlepszych. W porównaniu do ledwo co od pługa wziętych chłopów Saracenów... Nie, tutaj nie ma co porównywać.



    Dwudziesty drugi dzień od zdobycia twierdzy Saone

    Noc przespaliśmy w obrębie murów Antiochii. Mili i życzliwi tam są ludzie. Widać, że bardzo gorliwie wierzą w pana naszego, Jezusa Chrystusa. W tawernie spotkaliśmy kilkunastu Templariuszy z hrabstwa Edessy. Postanowili się do nas dołączyć za darmo. W końcu cel ten sam. Oni też chcą odbić swoją dawną stolicę. My też, tyle że dla siebie. Oczywiście o tym nie im nie powiedzieliśmy. Grunt w tym, że będą wspólnie z nami walczyć i umierać.

    Do pierwszej z wiosek doszliśmy w samo południe. Nikt się nie spodziewał sił krzyżowców, nikt nie bał się śmierci. Do końca dnia wesoło ganialiśmy za chłopami. Odcinaliśmy im członki, aby więcej diabłów nie było, kobietom w ciąży wsadzaliśmy do brzucha, uprzednio rozciętego myszki, a na dzieciach sprawdzaliśmy jak ostre są nasze miecze. Niestety patrol Saracenów zauważył, że się bardzo dobrze bawimy i postanowił nam przeszkodzić w zabawie.

    Z trudem odeszliśmy od naszych zabaw i ustawiliśmy się w szyku obronnym przed osadą. Ledwo te diabły podeszły, a my w nich biegliśmy i poczeliśmy wymachiwać przed sobą, tym co mieliśmy pod ręką. Po chwili wszyscy muzułmanie wrócili już do swego pana - Szatana. My tym czasem kontynuowaliśmy zabawę. W końcu już nikt nie został do zabicia. Jedyne co mogliśmy zrobić aby było efektownie, to podpalić wiochę. Oczywiście każdy uznał ten pomysł za wspaniały i nie byłowy o tym, ażeby nie zapalić tych chałup . Ładnie one wyglądały w nocy. Bardzo wręcz ładnie.

    Dwudziesty drugi, dwudziesty czwarty, dwudziesty piąty, dwudziesty szósty i dwudziesty siódmy dzień od zdobycia twierdzy Saone

    Upłynęły niemal tak samo jak dwudziesty drugi. Z tą różnicą tylko, że nikt już nas nie atakował. Wyprawa miała się ku końcowi. Łupy zabrane, wioski zniszczone, a Saraceni głodni. I o to nam chodziło. Wracaliśmy dumni z sukcesów jakie odnieliśmy tam, w pobliżu Edessy. Templariusze, którzy pochodzili z tych okolic wiedzieli, że jeszcze tam wrócą i odbiją ich dawne domy, dlatego też od nas nie odeszli. Mieliśmy tyle jedzenia i inszych towarów, byliśmy tak na nasyceni, zmęczeni, że aż prosiło się aby nas zaatakować. Edessanie tego nie zrobili i stracili chyba najlepszą okazyję na zniszczenie naszego oddziału.


    Trzydziesty dzień od zdobycia twierdzy Saone

    Wróciliśmy. Nareszcie powitały nas znajome mury Saone. Oto my, bohaterowie mogliśmy nareszcie wypocząć. Na to czekaliśmy od jedenastu bożych dni. Wieża więzienna znacznie urosła w tym czasie. Jednak ja miałem inne zadanie - doglądać budowy młynu pod zamkiem. No tak, kolejna ciekawa robota. Przynajmniej się najem, napijem i łodpocznę.
    « Ostatnia zmiana: Stycznia 16, 2010, 14:08:15 wysłana przez LordzFc »

    Offline Grievous

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 2438
    • Piwa: 2
    • Płeć: Mężczyzna
    • Chwała Konfederacji Niezależnych Systemów.
    Odp: ARR pt. ,,Pokuta"
    « Odpowiedź #9 dnia: Stycznia 16, 2010, 11:35:24 »
    Dwudziesty drugi dzień od zdobycia twierdzy Saone
    Najlepszy fragment ;) Bardzo fajna historia, ale mogłeś chociaż zobrazować zabijanie chłopstwa - ogółem trochę za mało screenów. No ale za 22 rozdział 9/10. Tak trzymaj!
    "I never risk my own skin if I don't have to."

    Offline Axel

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 233
    • Piwa: 0
    Odp: ARR pt. ,,Pokuta"
    « Odpowiedź #10 dnia: Stycznia 16, 2010, 13:35:22 »
    Biedni wieśniacy :(
    A tak pozatym 2 rozdział mi się bardzo podobał :)

    Offline nizyn

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 736
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    • UNCUREABLE MANIACK
    Odp: ARR pt. ,,Pokuta"
    « Odpowiedź #11 dnia: Stycznia 16, 2010, 14:01:15 »
     Super! Nawet się uśmiałem. Fajny styl pisania, trochę błędów ortograficznych (Muzułmanuf), ale ogólnie spoko. Dobre były fragmenty z "muzułmańskimi krześcijańskimi robotnikami", albo "cóż, nie każdy rodzi się mądrym". Zabawne było też z odcinaniem chłopom członków, "żeby więcej diabłów nie było". Czekamy na więcej, ocena 9/10.

    Offline LordzFc

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 22
    • Piwa: 0
    Odp: ARR pt. ,,Pokuta"
    « Odpowiedź #12 dnia: Stycznia 16, 2010, 14:10:58 »
    ,,muzułmanuf" to błąd zamierzony.Jest jedna z podstawowych zasad ortograficznych, że końcówkę ,,ów" piszemy zawsze z takim ,,ó" a nie innym(,,u") i ją znam. Chodzi tam po prostu o pogardę w odniesieniu do ludzi tego wyznania.

    Mogą być pewne braki przecinków i innych znaków interpunkcyjnych, acz je na bierząco poprawiam.
    « Ostatnia zmiana: Stycznia 16, 2010, 14:15:15 wysłana przez LordzFc »

    Offline strongmas

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 185
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: ARR pt. ,,Pokuta"
    « Odpowiedź #13 dnia: Stycznia 16, 2010, 14:55:10 »
    Opowieść fajna ale nie powinieneś obrażać muzułmanów tylko dlatego że wyznają inną religię.


    Obrażasz Sabaton = obrażasz mnie.

    Offline nizyn

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 736
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    • UNCUREABLE MANIACK
    Odp: ARR pt. ,,Pokuta"
    « Odpowiedź #14 dnia: Stycznia 16, 2010, 15:23:19 »
     To nie jest żadne obrażanie, tylko ukazanie (błędnych, oczywiście) przekonań europejskich chrześcijan o Muzułmanach wpajanych im przez kler, więc to raczej tylko wyśmianie ciemnoty dawnych ludzi.