Hm... Jak dla mnie każdy tryb ma swoje uroki...
Deathamtch - Bez tego trybu gry sieciowe nie mogą mieć miejsca. Co prawda w WB ten tryb jest cholernie ograniczony, poprzez wybór tylko dwóch frakcji. Jaki jest tego sens, skoro gra i tak skupia się na waleniu w kogo popadnie...
Duel - Dobry dla treningu, choć czasami zanim znajdzie się oponenta, to stoi się i czeka, co może na dłuższą metę irytować... Gorzej, jak ktoś Ci się wciśnie w czasie walki, lub przed... -_-'
Team Deathmatch - Idealny do map zamkniętych, lub pokroju Village, inaczej robi się "spam fest".
Battle - Tryb głównie dla meczy klanowych, w których większy priorytet ma teamwork, a nie osobiste umiejętności gracza (niestety, kiedyś było odwrotnie)
Conquest - Geneza trybu nie jest zła, ale jest źle zrobiona w WB. W UT (Unreal Tournament, bo na nim twórcy pewnie się wzorowali) w trybie Domination punkty liczone były od 0 do limitu punktu (chyba, ze była to gra na czas), tutaj trzeba za wszelką cenę spowolnić wciąż opadające punkty, by nie sięgnęły limitu. nieważne, czy mamy jakieś flagi przejęte, czy nie.. punkty opadają - zawsze...
Fight and Destory - Byłby świetny, gdyby nie te niszczące się katapulty, trebuszety... Takie efekty, to ja w Stranded][ mogę oglądać. ;>
Capture the Flag - Dopóki nie będzie normalnych map do tego trybu i sztandaru, który musimy wykradać i bronić nie będzie wyglądał "po ludzku", to tryb ten nie będzie zbyt prze zemnie lubiany, a szkoda, bo zawsze lubiłem CTF-a.
Siege - Świetny, ale tylko dla broniących, atakujący zawsze mają pod górkę (zaczynają z końca mapy).
Który z nich lubię najbardziej? Myślę, że każdy ma "to coś", ale na którym zagram w danym dniu zależy głównie od nastroju... Co prawda wszystkie tryby (może prócz battle) wymagają lekkich modyfikacji, ale to już kosmetyka.
Pozdrawiam!