Mam misję dotyczącą odbijania Warszawy, dostałem ten list od króla, dzięki któremu szlachta ma mi pomóc. Idę do pierwszego polskiego oficera i mówię mu "stań pod moim sztandarem bla, bla, bla..." on na to "Mam zbyt wiele spraw na głowie" domyśliłem się że problem to złe stosunki. Tak więc udałem się do Kmicica, który akurat organizował wyprawę wojenną a że z Kmicicem mam bardzo dobre relacje - 85, zgodził się na pomoc. Tak więc od razu ruszyliśmy, wlecze się za mną on i reszta pułkowników biorąca udział w jego kampanii. Przyspieszam, zatrzymuję się, czekam na nich, znów przyspieszam i tak w kółko (ze względu że są wolniejsi ode mnie). Aż tu nagle w pewnym momencie generałowie odwracają się ode mnie i idą w swoją stronę. Więc ja znowu doganiam Kmicica i mówię żeby szedł za mną, pójdzie trochę i znowu wraca. Pomijam to jak doszliśmy ale w końcu jakoś dotarliśmy pod tę Warszawę, choć przyznam że było to o wiele gorsze od zapędzania bydła ze wsi. Dobra, chcę przeprowadzić oblężenie - "przygotuj drabiny do ataku na mury" ale nim to zrobię, wojska innych sprzymierzonych lordów uciekają, nie mogę znowu ich zwoływać, bo musiałbym przerwać oblężenie i zawsze kończy się to tak że zostawiają mnie samego.
Mam mało wojsk - 40 żołnierzy a w Warszawie jest ponad 300 Szwedów, przydałaby mi się pomoc polskiej szlachty. Tak więc co robić?