Był jakiś film o jakimś Amadeuszu, od jakiegoś Słowaka czy Czecha, ale nie pamiętam tytułu.
I taki o zespole, co się nazwali The Drzwi, grał w nim jeszcze ładny Kal Vilmer czy jakoś tak.
Jakiś inny zespół zrobił muzykę do filmu o ścianie, który tak samo jest zatytułowany, ale on jest zupełnie bez sensu.
Był też zwariowany film niby o Mahlerze od Kena Russela, o dziwo o tytule 'Mahler'. Równie zaskakujące jest zatytułowanie filmu 'Valentino' o Rudolfie Valentino. Jedynie normalny film biograficzny jaki nakręcił, a który w ogóle nie traktuje o życiu kompozytora, to odjechana 'Lisztomania'.
Ostatnio strasznie głośny był film o Cukier-człowieku, ponoć tak się stał popularny, że aż ten filmowy muzyk powrócił do świata żywych, niesłychane.