Kąbinerze, chciałbym zwrócić Twoją uwagę na to, że w rzeczywistości dowódca armii powinien mieć wybór w zakresie doboru broni dla swoich podkomendnych i rodzaju przeszkolenia. W grze takich opcji nie uświadczymy, więc autorzy ową niedogodność zastąpili możliwością rekrutowania wszelkich dostępnych oddziałów (oznacza to zatem, że mieszanie jednostek jest zgodne z założeniami gry) . Zresztą nie do końca rozumiem Twojego pretensjonalnego podejścia. Czyżbyś dowartościowywał się wytykając innym grę na innych zasadach, niż Ty sam grasz? A co do szturmu na zamek Vaegirów, przy wykorzystaniu jedynie piechoty Nordów, to owszem, zdarzało mi się dokonywać takiej "sztuki".
Co do pytania zawartego w temacie, to zdałem sobie właśnie sprawę z tego, że nie zdążyłem jeszcze na nie odpowiedzieć. Chcąc nadrobić zaległości uczynię to teraz. Według mnie:
Nordowie posiadają armię skuteczną w potyczkach na nierównym terenie i w odpieraniu oblężeń. Przeciętnie wypadają podczas szturmu na obwarowania i są kompletnie nieprzydatni na niezalesionych równinach.
Vaegirowie są niezwykle wszechstronni, co sprawia że doskonale radzą sobie w każdym terenie (problem mogą stanowić jedynie wzniesienia porośnięte drzewami). Ponadto, ze względu na mistrzowskich łuczników, są bardzo dobrymi obrońcami zamków.
Wsród wojsk Swadian na największą uwagę zasługuje oczywiście ciężka jazda, która w porę niezatrzymana masakruje wszystko co napotka na swojej drodze. Swadianie przeciętnie radzą sobie z oblężeniami, zarówno w obronie jak i w ataku.
Rhodocowie to nacja, którą postrzegam jako nację o zrównoważonej sile ognia i stosunkowo dobrej piechocie. Nie jestem w stanie wypowiedzieć się o nich obszerniej, ponieważ rzadko mam z nimi styczność.
Chanat Khergicki, chyba najbardziej denerwująca armia, która najlepiej sprawdza się w potyczkach na otwartym terenie. Nieprzydatni w przeprowadzaniu i odpieraniu oblężeń. Najskuteczniejsza metoda walki z nimi (w moim mniemaniu) polega na "naganianiu" ich między sprzymierzone oddziały.
Pzdr.