Kasparus, on praktycznie co zgon zmieniał broń, także nie wiem. Ja trochę walczyłem z sierpem i pawężem, trochę dwuręcznym tasakiem, trochę z konia, ale większość włócznią. To i tak sprowadzało się do sparowania dwóch jego uderzeń, uderzenia z góry i poprawienia pchnięciem.