Ja tam sobie jakoś z Morrowindowym dziennikiem radziłem - w wersji z dodatkami wszystko jest wystarczająco czytelne.
Generalnie Morrowinda bardzo lubię za specyficzny klimat, ale jest jedna rzecz, która wg mnie całkowicie rozwala grę, jeśli jest źle użyta. Mam na myśli... mody.
Pewnie wielu zakrzyknęłoby, że modyfikacje do Morrowinda to najlepsza rzecz, jaka mogła grę spotkać... i po części mają rację. Ale ja po zainstalowaniu np. modyfikacji dodającej wielką posiadłość do gry odrywam się od fabuły i zaczynam urządzać mieszkanie (syndrom simsów?? xd) A to ustawianie manekinów ze zbrojami, a to porządkowanie książek na półce idt, itp, itd...
Niby fajnie, bawie się świetnie, ale po pewnym czasie zaczyna się używać kodów (a to bo brakuje jednego hełmu, a to trzeba przenieść większą ilość klamotów z miejsca na miejsce, a bo muszę szybko dostać się do Pelagiad...). I przestaje być fajnie, odechciewa się grać i Morek znowu ląduje w czeluściach dysku twardego na kilka tygodni. Byc może trochę niezrozumiały post, ale cóż... ;)
Inna rzecz, to wiek produkcji, i pewne błędy w mechanice gry. Ile razy prowokowaliście do walki jakiegoś npca bo ten miał na sobie komplet ebonowej zbroi? Wystarczy pare razy kliknąć opcję w oknie dialogowym, i już możemy zabić gościa bez żadnych konsekwencji. Niezbyt naturalne, no i za bardzo ułatwia to grę.
Troszkę dziwi też łatwość, z jaką można obrobić każdy sklep w grze. Wystarczy stanąć za pierwszą lepszą skrzyneczką, i już można plądrować do woli - jeżeli sprzedawca nie widzi naszej postaci, to nie zauważy, jak ta zabierze mu sprzed nosa komplet mieczy, ogromną wazę/cokolwiek, mimo, że powinien zareagować na ulatniające się błyskawicznie z jego sklepu dobra...
O nieżyjących postaciach już pisano. Nikt nie sypia (wampiry??), nikt nie usiądzie, ba, robotnicy na farmie cały dzień się obijają i stoją sobie na środku pola, rozbrajająjąco patrząc sobie na gracza ("What do you want, outlander?" ;) ). Troszkę sztucznie, i wiek gry wcale tego nie usprawiedliwia - Gothic został wydany wcześniej od Morka, a mimo to stwarzał już jakąś iluzję żyjącego świata.
Ogólnie, sporo wad, a wszystkich wkurzających rzeczy nie wypisałem. Mimo to, w Morrowindzie jest coś takiego, co każe wspominać tę grę z przyjemnością i od czasu do czasu do niej wracać... ja powrót doMorka planuję w wakacje ^^ ;)