Aj tam... pozerstwo... Jeżeli o to chodzi, to pozerstwa jako takiego nie znajdziesz w muzyce. To się wywodzi od fanów i tam się to pleni.
Zgodzę się co do tego, ze scena Black Metal już nie istnieje. To prawda, a co więcej, ta scena już nigdy nie powróci. Zakończyła się ona na krótko po śmierci Euronymousa z Mayhem, więc nie ma szans na powrót. Co do samej muzyki i komercji... Takie zespoły jak Mayhem, czy Gorgoroth nie są komercyjne. To tylko opinia człowieka, który dziala pod wpływem dzieciaków wrzeszczących pozer! Ba, nawet muzyka Behemoth nie jest nastawiona na komercję. Widzisz, Nergal i reszta nie tworzą Black metalu, oni przez lata doświadczeń tworzą coś własnego, co trudno zakwalifikować do jakiegoś nurtu, gdyż oni go tworzą. Robią co chcą i to ich sprawa. Oczywiste, że wolę starą twórczość tego zespołu, ale to, że teraz słucha się tego dla przyjemności, nie sprawia, że zespół stał się komerchą. Mogę zaryzykować stwierdzenie, że takie zespoły jak Immortal, Mayhem, czy Gorgoroth nadal tworzą muzykę Black metal, choć teraz niczego ona już nie wnosi. Każda kolejna płyta coraz bardziej oddala się od tego klasycznego nurtu lat 90-tych. Płyty typu Grand Declaration of War, były jedynie próbą odskoczni (moim zdaniem ciekawą próbą), ale posądzać przez to zespół o komerchę to głupota. ;]
Co do płyty Belus, mam mieszane, ale bardzo pozytywne uczucia.
Najpierw wspomnę, że w moje ręce trafiła płyta w formie Digi pack, z 8 utworami. Słyszałem że jest ich 11, wiec mozliwe, że są dwa wydania.
Pierwszy utwór... po latach niepewności, całkowicie wypędził ją z mojej głowy... to Black metal! Słyszę nienawistny i ponury głos Varga, który jest już jednak inny niż na płytach sprzed wielu, wielu lat. Słychać tu doświadczenie i coś co musiało się w nim długo gromadzić podczas pobytu w więzieniu. Mimo wiele sugerującej okładki i nowego logo, płyta nie nabrała typowo pogańskiego brzmienia, a zachowała tyle pogaństwa ile w standardowym black metalu mozna się doszukać, szczególnie biorąc pod uwagi wcześniejsze płyty Burzum.
Pierwszy utwór, który rozpoczyna płytę jest dla mnie bardzo intrygujacy i dziwny... dźwięk jakby drewnianej kulki odbijajacej się od desek :| Fajny dźwięk, ale co on ma do tematu, nie rozumiem. Nie będę się rozpisywał na temat każdego z utworów... ocenię teraz bardziej techniczną część płyty.
A więc tutaj pojawiły się te mieszane uczucia... Płyta jest typowo black metalowa... stara szkoła lat 90-ych. Prosta, prymitywna i mroczna jak okno piekła muzyka, ale... Moim zdaniem kilkunastoletnia przerwa spowodowana więzieniem odcisnęła swoje piętno na umiejętnościach Varga do gry na różnych instrumentach. Gitary brzmią fantastycznie, perkusja jak zawsze lekko wybrakowana ale na poziomie... lecz po 3 utworach nabrałem przekonania ze cały czas słucham tego samego. Otóż mała różnorodność cechuje nową płytę Varga.
Gdy tak spoglądam na swoją półkę i na płyty Burzum, jak Burzum, czy Aske, nie mogę oprzeć się wrażeniu, że pod względem różnorodności biły one najnowszą płytę. Jednak monotonność jest czasem bardzo dobra, jeżeli dobrze się to skomponuje, czego przykładem są takie płyty jak Wyrd- Huldrafolk... Jednak tutaj troszkę to przytłacza.
Druga sprawa, to wokal. Jest on świetny, ale za mało go.. niektóre utwory chyba nawet nie mają wokali, a na niektórych ogranicza się to do pojedynczych słów. Czyżby brak pewnosci siebie? Nie sądzę... możę kolejny krok ku eksperymentom.
Czym jest dla mnie Belus i jakie myśli nachodziły mnie słuchając tej płyty?
Dla mnie jest ona przełomem, to pewne. Jest też czymś świeżym w twórczości zespołu, ale jednocześnie jest jedną z niewielu płyt które zachowały się w starym black metalu. Jakie myśli mnie nachodziły? Otóż muzyka, jej monotonność i tajemniczy wokal sprawił że czułem że to taki wstęp do czegoś większego, jakby rozgrzewka, która zachęca nas do czekania. Przewiduje, że jest to tylko wstęp do następnej płyty, która będzie żywsza, cięższa i bardziej zróżnicowana... ale to tylko moje przypuszczenia.
Plusy:
+ Powrót Burzum!
+ Oprawa graficzna płyty (mała rzecz, a cieszy)
+ Powrót do korzeni Black metal.
+ Wokal na świetnym poziomie
+ Nie ma znaczących eksperymentów, a dla mnie to +
+ Teksty
Minusy
- Monotonność
- W zasadzie strasznie krótka.
- Mogłbym wymienić perkusje... ale ona na każdej płycie była lekko wybrakowana :)
- Mało wokali
- ogólnie niedosyt
W najbliższej przyszłości planuję zakup: Mayhem- Live In Zeitz, Mayhem- Originators of Northern Darkness, może też walnę krótkie recki... Jakby ktoś chciał się dowiedzieć czegoś ciekawego :P