Kurczę, pisałem posta o odkrywaniu muzyki, kształtowaniu gustu, ale że w sumie nie wiem dlaczego coś lubię, a czegoś innego nie, ale stwierdziłem, że to bez sensu, za dużo pieprzenia :P
Bach tyle tego wszystkiego nakomponował... znam tylko tylko jakieś najsławniejsze fugi organowe i coś tam jeszcze się słyszało... a no i kantatę o kawie :) Miałem kiedyś krótką fazę na barok, teraz mnie to śmieszy, słuchanie Vivaldiego, LOL.
Ogólnie to w radiu dwójki słucham chyba nawet częściej niż trójki i czwórki, ale i tak nie ogarniam tego co tam puszczają :P Choć zacząłem minimalnie ogarniać współczesnych w końcu(Pende.-Luto.-Górecki czy Bartok i Ligeti), chyba jestem z tej grupy masochistów, którzy dają radę tego słuchać...
Może ty jakoś przeszedłeś do klasyki od ambitnych i skomplikowanych form z rocka(szczerze to ja dopiero niedawno przesłuchiwałem klasyków jak Led Zeppelin...), ale u mnie to chyba raczej była skomplikowana elektronika, trochę jazz-ambient oraz... chóry, średniowieczne i czerpiący z nich Arvo Part (full hipsta!)- w jakimś filmie słyszałem jego muzykę i się zaczęło, jakby nowy świat, tak jak kiedyś pierwszy raz słyszałem, Nirvanę, SOAD, The Prodigy, Air, Justice, Breakout i innych :P