To może się wtrącę...
Ogólnie nie skreślam pop-rocka, bo takie bardziej popowe piosenki np. Stinga daję radę posłuchać i jest spoko, ale jak lecą jakieś polskie Pectusy czy nawet Bracia itp. albo jakiś nieambitny a'la britrock/pop to uciekam... taka muzyka jest mdła i rozmiękcza mi mózg, że aż mnie głowa boli... Z takich pop-rockowych brzmień to jedynie przemawiają do mnie nowe(tak właściwie to stare, bo to w końcu inspiracji '80...) synth-pop/rockowe brzmienia, ale też bez przesady.
Moja teoria jest taka, że mam za mało elastyczny mózg na dłuższe słuchanie popu :P Ciągnie ku czemuś ambitniejszemu albo ostremu
ale co do przykładów Jana... utwór Zappy fenomenalny, no mistrzostwo, ale czy jeszcze 10 czy nawet 5 lat temu tak powiedział? No nie wiem, obecnie np. nadal nie trawię miękkiego art rocka, też mi to rozmiękcza mózg(plumkanie takie... trzeba było jazz robić, a nie.. :P). Natomiast na Green Daya te prawie 10 lat temu miałem fazę i w sumie jest to nadal nie aż tak zła piosenka, ale to jest coś typowo rozrywkowego i dla nastoletnich mas, no nie wyobrażam sobie dorosłego, który słucha Green Daya, no chyba że to typ 'wiecznego chłopca'(tak też członkowie grupy wyglądają :P). Na Coldplay też miałem fazę, ale mi przeszło, choć oni nie grają aż tak źle(ale imho całkowicie przeceniony zespół, bo jak oni, a też lepiej gra mnóstwo młodszych grup).