No ale w poprzednim poście wyraźnie napisałem, że jako MG w uniwersum Gwiezdnych Wojen odpadam... Zresztą po przemyśleniu nie wyobrażam sobie za bardzo nawet jak taka sesja miałaby wyglądać. Nie dałoby się ogarnąć tego w spójną całość i pokierować odpowiednio graczami. Co innego we wspomnianej "mafijce", gdzie jest określone miasto, rodziny, interesy, a nie ma podróży miedzy galaktycznych, laserów, Jedi oraz Mistrza Jody. ;D Tylko nie wiem czy jest sens zaczynać sesję do której zgłosił się tylko sir Luca, gdyż uważam, że poniżej czterech osób jest to bez sensu, a sam w niej udziału jako gracz bym nie brał.